CHĘCINY Zamek w Chęcinach według Michała Rawity Witanowskiego

Nim zaprezentujemy nowsze artykuły na temat zamku królewskiego w Chęcinach, pierwotnie noszącego nazwę w liczbie pojedynczej: Chęcin, prezentujemy fragment książki niezwykłego człowieka…

 

Michał Rawita-Witanowski,

Dawny powiat chęciński. Z ilustracjami prof. Jana Olszewskiego,

oprac. D. Kalina, Kielce 2001:

 

„Chęciny

Główne miasto powiatu – później ziemi chęcińskiej

Jego dzieje i pamiątki. Powody upadku. Kopalnie chęcińskie

 

Nad całym obszarem dawnego powiatu chęcińskiego panują wieże grodu, przyczepione jak orle gniazdo na szczycie skalistego wzgórza. Gdziekolwiek też zwrócisz swe kroki wędrowcze, pragnąc poznać tak liczne tu pamiątki, wszędzie wzrok twój spotyka te niebotyczne baszty starego zamczyska: czy to ozłocone promieniami słońca, czy spowite w chmury dnia posępnego. Jak latarnia morska wskazuje skołatanej burzą łódce żeglarza port bezpieczny, tak wieże zamku chęcińskiego są drogowskazem dla zabłąkanego w te strony podróżnika. Tak jest obecnie, tak było i przed wiekami – z tą tylko różnicą, że wśród leśnych ostępów puszczy, pokrywającej niegdyś tę ziemię, drogowskaz taki był pożądańszy.

Kto i kiedy założył zamek, milczą kroniki nasze, może rozważanie przeszłości miejsca tego, wyjaśni nam – choć w części – pytanie[1]. O pierwotnym, przedhistorycznym osadnictwie miejscowości tej świadczą[2] ślady narzędzi krzemiennych, znajdowane na sąsiedniej zamku górze. Owej też pogańskiej doby sięga też posąg kamienny „Baby Chęcińskiej”[3], której odkrycie przez ks. Staszica na początku zeszłego wieku – tak zaciekawiło badania ówczesnych[4]. Była to gruba, niekształtnej roboty postać kobieca, mająca na głowie wieniec z liści czy też coś w rodzaju czepca, nad biodrami też opasana zwojem roślinnym, co przypominać się zdaje zwyczaj wieńczenia się i przepasywania bylicą przy Sobótkach w Sandomierskiem i Krakowskiem[5]. Według K. Stronczyńskiego, posąg ten powieziony w 1830 r. z Chęcin do Warszawy i w przedsionku gmachu Towarzystwa Przyjaciół Nauk umieszczony, po rozwiązaniu rzeczonego stowarzyszenia, przesłany został do Petersburga[6]. Bardzo prawdopodobne, iż był to posąg bogini Dziewy, Baby, której kult rozpowszechniony w Słowiańszczyźnie, znany jest archeologii. Na stepach Ukrainy, aż po Morze Azowskie, w wielu miejscowościach znajdowano takie bałwany, zazwyczaj stojące na kurhanach, obłożonych kamieniami[7]. Liczne u nas nazwy miejscowości, pochodzące od imienia tego bóstwa, są niewątpliwym dowodem tego kultu; czczono ją i w Chęcińskiem, jak świadczy ta prastara rzeźba oraz nazwisko Góry „Babinek” pod Małogoszczem.

Najdawniejszą wzmiankę archiwalną o Chęcinach znajdujemy w dokumencie księcia Bolesława Leszkowica, nadającym w r. 1275 wieś Łagiewniki możnemu sandomierskiemu Mikule[8]. Jednocześnie nadaje książę łagiewnikom[9] takież prawa i przywileje, z jakich korzystała od dawna włość dziedziczna tegoż podkomorzego – „Hancin”[10]. Widzimy z tego, że Chęciny nie miały jeszcze wtedy zamku, skoro należały do kasztelani małogoskiej; okolica też musiała być rzadko zasiedlona, gdy dyplom wspomina o Łagiewnikach „pod Chęcinami”, choć w rzeczywistości odległe są od nich o całe 4 mile[11].

W pobliżu tej wsi prywatnej Chęciny, przezwanej później Starymi -Władysław Łokietek, jeszcze jako książę sandomierski, w czasie walk toczonych o tron krakowski, upatrujący w pośród swoich posiadłości obronne od natury stanowisko, wzniósł warowny zamek[12]. Mogło to nastąpić w końcu XIII lub w samych początkach XIV wieku, a pod osłoną murów zamkowych [między 1306 a 1325 rokiem][13], powstała osada [miejska] przezwana Nowymi Chęcinami[14].

Znane są dzieje zmiennych kolei tego możnego króla[15], co to po dwakroć zrzucony z tronu, utrzymał się ostatecznie przy władzy. W czasie tych walk o koronę, gdy przeciwnik Łokietka, Wacław, król czeski umiera, a syn jego padł pod ciosem skrytobójcy w Ołomuńcu [1306r.], to Władysław spieszy do stolicy, lecz ubiega go Bolesław książę opolski, któremu mieszczanie krakowscy za namową swego biskupa otwierają bramy. Łokietek odzyskawszy Kraków, lecz mszcząc się na biskupie Muskacie, nasadził nań opryszków i ujętego więził w Kunowie. Uszedł wprawdzie Muskata z niewoli do Śląska, lecz majętności jego krakowskie uległy spaktowaniu. Popędliwy z natury, lecz w gruncie (rzeczy) wielce pobożny król Władysław, bacząc na kłopotliwe życie swoje, pisze Starowolski[16], i że kraj trapiły głód, mór i inne klęski, przypisując to grzechowi swemu za wypędzenie biskupa, szukał z nim zgody. Wrócił naprzód spokój kościołowi krakowskiemu, nadał go swobodami, kazał zwrócić zamek pełczyski i darował (raczej obiecał, czego nigdy zresztą nie uczynił – przyp. D. K.) nadto zamek Chęciny z dwunastoma wsiami, a dopóki nie przyszedłszy biskup w to posiadanie, przyznał rocznie 300 grzywien srebra z żup wielickich. Akt datowany w r. 1306, wymienia „Chacin Castrum nostrum ducale cum omni iure dominio” oraz przyległe wsie: Brzegi, Brzeźno, Radkowice, Góry, Zajączków, Soleszyce [Boleszyce ?] pod Sędziszowem („Slessicie” w kasztelanii małogoskiej – przyp. DK), Leśnica [w XII wieku w parafii małogoskiej], Cieśle, Skotniki, Złotniki i Wszekropy[17]. L. Łętowski wspominając o tej darowiźnie katedrze krakowskiej, robi uwagę, iż Łokietek aktem tym zalecał się biskupowi do korony, lecz z pozwoleniem dla przeniewiernego, na powrót do kraju, nie było już mowy o oddaniu mu Chęcin, „ni też czytamy iżby zobaczył się był Muskata z pełczyskim zamkiem swoim[18]. To tylko nam powiada, że Łokietek w latach 1310 – 1318 często przebywał na ulubionym znać zamku chęcińskim[19], a łaska króla dopomagać musiała rozwojowi osady miejskiej u stóp Góry Zamkowej, skoro już w r. 1325 staje się ona środowiskiem „powiatu (districtus) chęcińskiego”[20].

Choć akt lokacyjny miasta nie dochował się do naszych czasów – rozczytując się jednak we współczesnych dyplomach oraz rozważając bacznie pierwotne uposażenie kościołów parafialnych w Starych i Nowych Chęcinach, dochodzimy do przekonania, że miasto Chęciny osadzone było na gruntach trzech[21] przyległych wsi: Jerzmańca, Skotnik i Wszekrop – na przestrzeni 15 łanów[22].

Jeszcze wspomniana wyżej darowizna biskupowi Muskacie [z 1306 r.] wspomina zamek Chęciny i przyległe twierdzy wsie naroczne: Skotniki i Wszekropy. W półtora wieku później piszący J. Długosz nadmienia, iż za jego czasów grunta m. Chęcin dzieliły się na 4 części, każda z nich oddając dziesięcinę innemu kościołowi, a mianowicie[23]:

Z pól zwanych  pospolicie Yrzmaniecz [Hysranici u Łaskiego] dziesięcinę wytyczną [snopową] dawano prebendzie kieleckiej[24] i tą kanonicy powinni byli zwieźć swoim sprzężajem. Ulga ta w daninie okazuje, iż była to pierwotnie wieś dziedziczna.

Inne pole w tymże m. Chęcinach obowiązane było dawać dziesięcinę snopową, lecz bez wspomnianej ulgi, kościołowi w Staro – Chęcinach.

Trzecie pole, również obowiązane do zwożenia dziesięciny wytycznej proboszczowi w Nowych Chęcinach, było widocznie naprzód wsią poddańczą, ta też nosiła nazwę Skotniki [znana w dyplomie 1306 r.], której nie zna już Długosz.

Ostatnie pole – była to zapewne wieś (część wsi  – przyp. DK) Wszekropy [1306 r.],vel Wszetropy. Łaski zwie pole to Syctropy [25] i zaznacza, iż dziesięcinę snopową obowiązani byli mieszczanie zwozić plebanowi w Złotnikach, a więc była to pierwotnie wieś poddańcza, książęca[26].

Z przeglądu tego okazuje się, że w chwili erygowania na gruntach wsi tych miasta Chęcin: Jerzmaniec, dotychczasowe nazwisko góry należącej do miasta, niegdyś był własnością prywatną, drogą konfiskaty, czy kaduka [po bezpotomnej śmierci dziedzica] stał się posiadłością książęcą; wieś Skotniki czyli osada skotopasów były wsią narokową, karmiącą bydło przeznaczone na wyżywienie załogi zamku chęcińskiego[27]; wieś Wszekropy, miała także znaczenie wsi spełniającej jakieś, bliżej nam nieznane, obowiązki dla grodu chęcińskiego i w chwili osadzania miasta Chęcin, część wsi tej należąca do księcia, włączona została do nowo erygowanego miasta, część zaś prywatna dopiero w r. 1382 spuszczoną została wójtowi w Chęcinach[28].

Zamek chęciński – musiała to być, jak owe czasy, silna warownia, skoro Łokietek, jeszcze przed swoją koronacją, zabezpieczył skarby archikatedry gnieźnieńskiej wobec nieuniknionej wojny z Zakonem, do zamku tego przenieść je kazał, tak jak klejnoty i regalia wzięte z Gniezna, dla tejże przyczyny w Krakowie umieścił[29]. Opowiadając o tym Bartosz Paprocki nadmienia, iż arcybiskup Janisław -„wiele srebra kościelnego zwieźć kazał do Chęcin usłyszawszy o wojnie Łokietka z Krzyżakami, a gdy się po tym uciszyła owa nieprzyjaźń, mało go mu zwrócono, wszakoż pewną sumę na każdy rok w złocie naznaczono i zapisano mu od króla, a sumy te były naznaczone na 100 grzywien praskich groszy”[30].

Odtąd Chęciny nabierają coraz większego znaczenia. Tu król Łokietek, jako w miejscowości leżącej nieopodal granicy Mało- i Wielkopolski, zwołuje wiece, gdy w Sulejowie dla tejże przyczyny w polu pod namiotami gromadzi szlachtę na sądy królewskie[31]. Oto w r. 1320 Władysław na zjeździe, któremu przewodniczył arcybiskup Janisław zatwierdza monarszą swą władzą układ o dziesięciny z nowizn, zawarty między arcybiskupem gnieźnieńskim a Janem Muskatą, biskupem krakowskim. Ugoda ta nie zadowoliła snadź stron obu, skoro w lat dziesięć później, 10 czerwca 1330 r., w tychże Chęcinach arcybiskup Janisław spisuje nową ugodę, między Władysławem królem i jego duchowieństwem krakowskim[32].

Najważniejszym jednak z tych wieców z tych czasów, był zjazd powszechny [colloquium], zwołany przez króla w r. 1331, na dzień św. Trójcy. Przewidując nowe napady ze stron Krzyżaków, miano tam radzić nad wzmocnieniem swej obranej pozycji i postanowiono, w celu skuteczniejszego odparcia Zakonu, powierzyć Wielkopolskę w zarząd królewiczowi, dwadzieścia jeden lat liczącemu Kazimierzowi[33]. Przewidywania sędziwego władcy sprawdzić się miały rychło, bo tegoż jeszcze roku zastępy nasze pod Płowcami, w potokach krwi krzyżackiej dać musiały odwet za tylokrotne krzywdy i zniewagi.

Epoka ta była niezmiernej doniosłości dla Chęcin. Po raz pierwszy bowiem napotykamy w dyplomach na wzmiankę o istniejącym już powiecie chęcińskim. Oto w przywileju z r. 1325 król Łokietek, nadając wieś Rykoszyn prawem średzkim, wyraźnie określa, iż leży ona „in districtu civitatis nostre Chancin”.[34] Zamek staje się rezydencją starosty grodowego, a pierwszym znanym nam starostą chęcińskim jest Grzegorz z r.1363, ba, natrafiamy nawet pod datą 1367[35], na kasztelana chęcińskiego Wiskotę, jedynego spotykanego w dyplomach z tym tytułem dygnitarza, gdyż o kasztelanach chęcińskich przed nim i po nim głucho w dziejach. Czy nie dowodzi to jednak, iż znaczenie grodu chęcińskiego było wówczas tak wielkie, że wahano się, czy nie odjąć Małogoszczowi i tej reszty jego powagi?

Jak wyglądała w tych czasach najbliższa okolica zamku chęcińskiego, niech nam opowie wyjątek z listu króla Kazimierza, przytoczony w bulli papieża Urbana V z 1367 r. Kazimierz Wielki w nim nadmienia, iż wśród gór i skał, w miejscach pustych i z ponurymi lasami, gdzie tylko sam dziki zwierz przemieszkiwał, zarosłych, budując zamki, miasta i wsie, prosi Stolicę Apostolską, aby mu dozwoliła w nowo założonych siedzibach, jako to: w Chęcinach, Skawinie, Szydłowie i Opocznie, zaprowadzić i ugruntować nowe kolonie franciszkanów, którzy by swoją nauką, roztropnością i przykładem, wiernych chrystusowych utwierdzali a niewiernych do tej wiary doprowadzali. Łaskawie przyjąć musiał tę prośbę wielkiego monarchy ojciec święty, wnet rozpoczęta budowla zakończoną jednak została dopiero po skonie fundatora.

Prawdopodobnie więc obecne miasto Chęciny wzrost swej datują dopiero od Kazimierza Wielkiego, choć akt lokacyjny nie dochował się do naszych czasów. Istnieją za to niewątpliwe dowody, że Chęciny były jednym z pierwszych grodów, które uzyskały prawo magdeburskie; ławnicy np. wyrokujący w sprawie 1384 r., mają nazwiska po większej części cudzoziemskie[36].

Nadeszły czasy wojowniczego króla Jagiełły. Zamek chęciński, uważany za niezdobytą twierdzę, przy tym jako w głębi państwa zbudowany, staje się miejscem pobytu więźniów politycznych, opowiada dziejopis Litwy, iż gdy Andrzej ks. Wingold Olgierdowicz[37], przyrodni brat Jagiełły, nie przestawał się Połocka, książęta litewscy w r. 1386 oblegli zamkniętego w Łukomli. Wkrótce mimo dość mocnych murów, zdać się musiał na łaskę braci. Okutego w kajdany odesłano go do króla, ten zaś kazał wtrącić do więzienia na zamku chęcińskim[38]. Trzy lata – według Narbutta – miał siedzieć w ciemnicy, gdy Bielski[39] uwolnienie go z więzów kładzie dopiero pod r. 1394. I rzeczywiście tak było, bo znany jest obecnie akt poręczenia, wystawiony w Dalatyczach, d. 18 lutego wzmiankowanego roku, mocą którego Witold i Skirgigiełło, książęta litewscy: Włodzimierz Kijowski, Teodor Ratneneński ślubowali Władysławowi królowi polskiemu – za tegoż Andrzeja brata, jako będzie powolny królowi, gdyby zaś w czym przekroczył, obowiązują się siłą go dostawić. Odtąd, rzeczywiście, spokojnie zachowywał się aż do śmierci, zaszłej w bitwie w 1399 r. z Edygą, wodzem tatarskim[40].

Nieustanne zapasy z Krzyżakami, zapełniły więźniami podziemia zamkowe. Według opowieści ks. M. Muriniusa, autora Kroniki Pruskiej [wyd. 1512 r.], Michała Kuersmastera, hetmana wojsk krzyżackich, pojmanego w bitwie pod Koronowem w 1407 r., odesłał król na zamek chęciński[41]. Tu osadzono na dożywotnie więzienie Warcisława z Gotardowic, margrafa polskiego, z powodu, że powierzony jego pieczy zamek bobrownicki, poddał Krzyżakom[42]. Zwycięstwo oręża naszego pod Dąbrównem [Grunwald], przysporzyło też mieszkańców podziemi chęcińskich. Wreszcie ostatnim z ważniejszych więźniów tego panowania był synowiec Władysława Jagiełły – Jerzy Langwinowicz, który wspierając Świdrygiełłę w walce przeciw królowi, w bitwie pod Oszmianą 1432 r. do niewoli się dostał.

Panowanie Kazimierza Jagiellończyka najwięcej łask przysporzyło Chęcinom. Gdy oto w r. 1465 wielki pożar nawiedził miasto, w którym spłonęły nawet przywileje, król na zjeździe w Kaliszu [„feria 3 ante festum S. Petri ad Vincula] odnowił takowe, nadmieniając, że były one Chęcinom od wieków nadane[43]. Wówczas to zapewne potwierdzające nadanie prawa magdeburskiego, którym rządziło się miasto od czasów Kazimierza Wielkiego, wznowiono i pieczęć miejską, przedstawiającą, jak zwykle w miastach uprzywilejowaną magdeburgią, trzy wieże wystające z murów warownych a wśród nich brama otwarta dla stosunków handlowych[44]. Tenże król bawiąc w Nowym Mieście Korczynie – „w niedzielę przed św. Jakubem Apostołem” w 1475 r. nadał Chęcinom przywilej na jarmark, w dzień św. Jadwigi odbywać się mający[45]. Następnie, pragnąc jeszcze bardziej podupadłe miasto podźwignąć, przywilejem wydanym w Krakowie 1481 r., nadał mieszczanom prawo do kopalń tutejszych i wiele innych nie mniej ważnych swobód[46]. Król Jan Olbracht przywileje te pomnożył, dając w Krakowie -„we środę przed św. Agnieszką” 1494 r. mieszczanom -„często od ognia popalonym, wolność handlowania bydłem, solą i różnymi towarami, bez płacenia cła, mostowego, przechodnich itp[47]. Zygmunt I dodał do tego w r. 1508[48], uwolnienie od ceł w Przedborzu, Radoszycach i innych miasteczkach, w roku zaś 1518 od cła wiślickiego, co następca jego w r. 1549 zatwierdził. Ulgi te spowodował pożar, który na początku XVI wieku [1504 r.], nawiedził drewniane miasteczko[49].

W czasie wiosennych i na jesieni roztopów, gdy wody z gór okolicznych niszczyły drogi i zrywały mosty podmiejskie, skarżyli się przed królem mieszczanie, iż reparacja ciągła przechodzi ich możność. Wskutek tego Zygmunt August wydał rozporządzenie w Opocznie, d. 29 września 1553 r., „aby mieszczanie, nie tylko u siebie w Chęcinach, ale i w Radoszycach oraz Kurzelowie, cło na poprawę mostów i budowę miasta, wiecznymi czasy wybierali[50], w roku zaś 1556, na sejmie w Warszawie – przyznał im na zawsze prawo własności pola zw. Setropie. W tym czasie wszczęty przez mieszczan proces z sukcesorami Mariana i Zofii Przyłęckich, dotychczasowych posiadaczy przedmieścia Polichno – sejm piotrkowski 1559 r. na korzyść miasta rozstrzygnął, co król potwierdził d. 30 października 1563 r.

W tymże, 1559 r., zapadł wyrok regulujący stosunek starosty do mieszczan, który, jako rzucający ciekawe światło na ówczesny ustrój miasta, dosłownie przytoczymy:

Wójt i burmistrz, ażeby z pośrodka mieszczan na urzędy dobrze osiedli [zamożni] wysadzeni byli. Pastwiska mieszczanom wszędzie pozwolone, tylko im tam zakazano, gdzie będzie ogrodzone, wolny wręb do lasów na budynek i na opał pozwolono, z wiadomością jednak starosty; targowego aby starosta nie wybierał, zakazano, tych zaś przekupniów, którzy za miasto wychodzą kupować, a do miasta nie dopuszczają rzeczy przedających, karać rozkazano. Zakazano tymże dekretem, ażeby starosta nie ważył się mieszczan sądzić, oraz, ażeby wójt od starosty ustanowiony wraz z całą rezydencją, tj. burmistrzem, rajcami na ratuszu sądził, aby nie był większej prerogatywy tylko jak inni urzędnicy miejscy. Sądy na prywatnych miejscach i które będą dekreta – kasują się, skrzynka na akta tak landwójtowskie jako i na radzieckie, powinna być jedna i na ratuszu chowana albo w kościele[51]. Wójt powinien wszystkie ciężary miejskie i podatki wraz z drugiemi płacić i ktokolwiek go pozywa, powinien w sądzie miejskim odpowiadać. Sługę miejskiego przysięgłego mieć powinien. starosta do grodu pozywać mieszczan niema, ale mieszczanie w swoim sądzie, sądzić się mają. Starosta mieszczanom żadnej krzywdy czynić niema, a mieszczanie JWP starostę obwarować powinni”.[52]

Troskliwi o swe prerogatywy mieszczanie chęcińscy – nie umieli ich zachować u innych. Oto skarżyli się mieszczanie Jędrzejowa na nich, iż zmuszają ich wieźć pocztę dalej jeszcze do Radoszyc, zamiast, żeby sami ją dalej odesłali. Król Stefan, listem z d. 2 marca 1581 r. wystosowanym do „sławetnych”, nakazuje im to czynić[53].

Gdy starostowie chęcińscy nie przestawali się wdzierać się w swobody municypalne, mieszczanie postarali się o prawne zabezpieczenie swych praw przez króla Batorego [w Krakowie 17 lutego 1583 r.], mocą którego – „wolna elekcja 12 radnych, w pierwszą niedzielę po Trzech Królach mieszczanom naznaczona, z pomiędzy nich dwór czterech na burmistrzów i jednego na wójta, corocznie approbować powinien, a reszta miała stanowić radę”.[54]

Ostatnim dobrodziejstwem dla Chęcin króla Stefana, było pozwolenie wydane tegoż roku w Krakowie, na założenie szkoły w Chęcinach i wyznaczenie dla nauczyciela odpowiedniego funduszu[55].

Wyludnienie, jakiemu – według zapiski w aktach parafialnych – uległy Chęciny w r. 1588, wskutek morowego powietrza, spowodowało nowe rozporządzenia władzy by podnieść dobrobyt mieszkańców. Król Zygmunt III, przywilejem datowanym w Warszawie, d. 26 kwietnia 1589 r., pozwolił wystawić woskobojnię oraz wagę, w której wosk cechować pod konfiskatą nakazuje, postanawiając, aby od kamienia wosku płacę za to mieszczanie brali[56]. Również w r. 1597, na sejmie warszawskim, z d. 23 lutego, zalecił mieszczanom wystawić jatki do sprzedawania soli i z nich brać odpowiedni prowent – w roku zaś 1611 d. 5 października przydał jeden więcej jarmark, na św. Dorotę. Ważnym też dla rozwoju handlowego Chęcin, było urządzenie w r. 1643 komory celnej.

Z nastaniem pierwszej wojny szwedzkiej, gdy starostą chęcińskim był Jan Klemens Branicki, zastępy Karola Gustawa zdobyły i zrabowały zamek w 1655 r. Miasto ucierpiało wtedy bardzo, bo naprzód zrabowane przez nieprzyjaciół, następnie spalone zostało. Załoga szwedzka siedząc w zamku dopuszczała się wszelkich okrucieństw i znęcania się  nad mieszkańcami. Burmistrzem był na ten czas w Chęcinach Jan Androlowicz, jak nazwisko wskazuje, potomek onych obcych przybyszów, co to osiadłszy przed wiekami w Chęcinach, dorobili się majątku i względów. Zarzucono mu później konszachty ze Szwedami; skarżył go o to przed sądem ladwójtowskim niejaki Krzysztof Prawiecki – „że sub tempore sueticio invasionis kiedy będąc obowiązany uniwersałem króla Imci, wydał uniwersał szwedzki, za co radnego mego więziono, i po kata nam dał p. Androlowicz, bo na ten czas był burmistrzem[57]. Tenże oskarżyciel obwiniał go także – „że miasto zrujnował i spalił – dla owego samego jest degradalne z rządu et fidem non habet”. O ile tam było prawdy w tych zarzutach, a ile osobistej zawiści – trudno dziś wyjaśnić, to pewne, iż Androlowicz nigdy już do burmistrzostwa nie sięgnął, choć pozostał i nadal w radzie miejskiej. Wspomina o tym protest zaniesiony po usunięciu Szwedów z zamku w roku 1656 do akt grodzkich, który przynosi nieco szczegółów, wyjaśniających stan ówczesny miasta.

„Przed aktami grodu chęcińskiego – czytamy tam – oblicznie stanąwszy sławetny Marcin Głowczyk -proconsul, Jan Androlowicz, Stanisław Gęszczyk i Marcin Zelka consules miasta JKMci Chęcin, w swoim i całego pospólstwa imieniu złożył manifestację, iż wskutek uniwersału JW. Jerzego księcia na Wiśniowcu i Jarosławiu Lubomirskiego, marszałka wielkiego koronnego i wskutek konfederacyi województwa sandomierskiego, żołnierze piesi w nagłej potrzebie Rzeczypospolitej, dążąc pod Kraków, przez mieszczan, zniszczonych przez pożar, jako wiernych poddanych JKMci, musieli być podejmowani i żywieni przez pół roku, załoga zamkowa zaś przez dwa miesiące, od magistratu utrzymywana. Co w obecności woźnego uczciwego Andrzeja Szliachty z Chęcin, pod przysięgą w te słowa zeznali: „Już miasto Chęciny przez nieprzyjaciela, którego w zamku dobywano, wprzód wyrabowane a po tym w popiół obrócone zastawszy, nie zostało tylko przy osiadłych domach trzydziestu, z których wyprowadzonego przed tym iuxta confederationis mentem podatków, jako z pogorzałego i spustoszonego miasta, in castro [w grodzie] przyjąć nie chciano, teraz to iuramento corporati firmant, że nie można więcej wyprawić, gdyż znowu niektóre domy z tych, podejrzane dla niezdrowego powietrza zostały, drugie wymarły, dla czego nie śmieją brać i z nimi conferować”.[58]

Na domiar nieszczęść, posiłkowi żołdacy Jerzego Rakoczego, księcia siedmiogrodzkiego, dnia 1 kwietnia 1657 r., wpadłszy do Chęcin, miasto zniszczyli i do reszty spalili; liczne morderstwa popełnione wtedy na spokojnych mieszkańcach oraz świętokradztwo towarzyszów J. Samijłowicza do dziś tkwią w pamięci mieszczan. Zwykłe następstwa okrutnych wojen, morowa zaraza przez lat cztery dziesiątkująca ludność miasta i okolicy, dopełniła miary spustoszenia. Zesłani tu lustratorowie królewscy r. 1660 z 341 domów przedtem znajdujących się, zastali tylko 48, rzemieślnicy rozproszyli się po świecie.

Aby podźwignąć miasto z upadku, Jan Kazimierz, który po wstąpieniu na tron potwierdził prawa miejskie dnia 10 września 1654 r., obecnie przywilejem wydanym w Warszawie, dnia 24 kwietnia 1666 r., obdarzył Chęciny pięciu jarmarkami[59]. Również Jan III starał się przyjść z pomocą miastu. Za jego wpływem sejm warszawski, odbywający się w r. 1677 swoje narady, wydał następującą konstytucję: „Aby miasto nasze Chęciny z dawna nieprzyjacielskimi insurekcjami zrujnowane, do swej mogło przyjść poprawy, pozwalamy ludziom wszelakiej nacyi w państwach naszych znajdującym się cuiuscunque ritas z tym mieście budować się, z tą deklaracją, że puste place do których haeredes do roku nie odezwą się, wobec ur. starostom, naznaczać budowaniu, którykolwiek zaś ludzie, cuiuscumque status et ritus weszli i wejdą, in incolatum miasta tego, wolno będzie wszelakie in genere handle prowadzić, tronki wszelakie szynkować i one robić i skąd inąd przywozić[60].

Prócz tego król Sobieski, na prośbę mieszczan, wydał w Jaworowie d. 21 października 1681 r. dokument, którym wszystkie nadania poprzedników swoich zatwierdził[61].

Walki stronnictw w czasie ubiegania się o koronę Augusta II ze Stanisławem Leszczyńskim głośnym echem odezwały się i w tych stronach. Powszechne niezadowolenie wywołane nadużyciami wojska saskiego już w r. 1714 było powodem ruchu w województwach wschodnich, zwłaszcza wśród szlachty podgórskiej. Zawiązana konfederacja w wojsku koronnym pod laską Władysława na Sulistrowie z Gurzyna Gurzyńskiego, d. 10 listopada 1715 r., „z obozu pod Chęcinami” wydała manifest: „że się do żadnych fakcyi szwedzkich nie zna i znać nie chce, zaś kolligacyjej n(ajjśniejszych) monarchów i wojnie pomorskiej przeszkodą nie jest i marsz pilny do Pomeranyi wojsk n(ajjaśniejszego) cara umyślnie na większe zniszczenie Rzeczypospolitej przetrzymano i kwatyerować mu się pozwolono w tejże ojczyzny wnętrznościach – są na to dowody – iż to wojsko sine ultra ratione rozłożyło się i kontrybucje pretenduje. Jako tedy wojsko skonfederowane nie daje do tej presumpcyjej wojska cara Julla najmniejszej okazyi – manifest ten wnosi do grodu chęcińskiego, ten rozesłać po parafiach naznacza[62].

W czasie konwokacji po śmierci Augusta III obradujące stany w 1764 r., uwzględniając rozległość województwa sandomierskiego, a stąd wynikające utrudnienia wymiaru sprawiedliwości, kadencje sądów ziemskich w każdym powiecie po dwa tygodnie trwać mające- ustanowiły. Odtąd w Chęcinach naznaczono trzecie miejsce dla ziemskich radomskich, oraz czas po św. Marcinie[63]. Znaczenie Chęcin miało się jeszcze podnieść w ostatnich chwilach istnienia Rzeczypospolitej. Oto na sejmie grodzieńskim 1793 r. postanowiono włączenie powiatu opoczyńskiego do chęcińskiego, z przemianowaniem ostatniego na ziemię chęcińską.

Zebrana w roku następnym szlachta – na sejmik wojewódzki, powoła następującą uchwałę: „Gdy obywatele powiatu opoczyńskiego w ziemię chęcińską przez prawo zamienionego, wnieśli żądanie, by mogli przez memoriał zanieść do Najjaśniejszego Króla, pana Miłościwego i Prześwietnej Rady przy boku jego nieustającej, iżby akta w miejscu dogodnym i bezpiecznym w Opocznie tego powiatu zostające, tamże na zawsze zostały i żeby regentowi ziemi chęcińskiej wolno było dla suscepty[64] wygodniej trzymać substytutów do przyjmowania i ekstraktami wydawania wszelakich transakcji. Niemniej zważając niewygodne miasto Chęciny, ile nie mające zdatnych i bezpiecznych budynków – tak na jurysdykcje jako też mieszczenie się obywateli sprawiedliwości czekających, aby w tym memoriale umieszczone być mogły – odmienienie miejsca wygodniejszego, na co bywszego powiatu chęcińskiego, a teraz ziemi chęcińskiej, zupełnie pozwolili i ten jednomyślnie marszałkowi i asesorom podpierać zlecił, który przy niniejszych obradach podpisany został[65].

Przegląd pospolitego ruszenia, czyli tzw. „okazowanie”, według przepisu z 1563 r., odbywało się corocznie z całego województwa sandomierskiego[66], na polach pod m. Koprzywnicą, wobec kasztelana, podkomorzego i chorążego każdego powiatu. Gdy atoli z powodu znacznego obszaru województwa, wielu „okazowanie to ladajako – nie respektujac prawa” odbywali, sejm w r. 1631 postanowił, iż „okazowanie” odbywać się powinno w każdym powiecie oddzielnie. Odtąd też zgromadzili się w Chęcinach „pospolitacy” powiatu chęcińskiego, osobnym pocztem „modo militari” przed kasztelanem małogoskim, co czwarty tylko „dla oświadczenia wspólnej zgody i gotowości, zbierając się z innymi powiatami, w poprzednim miejscu popisów[67].

Powiat chęciński, na równi z innymi, miał swoich urzędników ziemskich: starostę sądowego, chorążego, sędziego, stolnika, podczaszego, podsędka, podstolego, cześnika, łowczego, wojskiego, pisarza, miecznika i skarbnika – oprócz podkomorzego, który był jeden tylko dla wszystkich powiatów województwa sandomierskiego[68]. Urzędy te zyskał powiat chęciński dopiero w r. 1736 mocą konstytucji sejmowej. Ustawodawstwo sejmu czteroletniego [1788-1792 r.], zaleciło wybór na sejmikach komisarzów cywilno – wojskowych dla powiatów chęcińskiego i opoczyńskiego, a za miejsce do czynności sądów tejże komisji, naznaczono Chęciny i Opoczno, z alternatywą co dwa lata.[69] Na sejmie grodzieńskim 1793 r. przysporzono tych dygnitarzy prowincjonalnych. Oto na mocy rzeczonego sejmu – na sejmiku Ziemi Chęcińskiej w roku następnym, 1794 r., wybrano podkomorzego chęcińskiego, 6 komorników, 9 komisarzy porządkowych, pisarza ziemskiego i regenta ziemskiego vel aktowego – chęcińskich[70].

Obioru urzędników powiatowych dokonywano na zjazdach szlachty w Chęcinach, na sejmikach zaś całego województwa naprzód w Skrzynnie, potem od r. 1519 w Opatowie wyznaczano na sejm koronacyjny 7 posłów, z powiatu chęcińskiego jednego, na równi z innymi, i dwóch deputatów na trybunał lubelski[71]. Wskutek nowej ustawy sejmu grodzieńskiego z 1793 r. rozważającego granice dawnego powiatu chęcińskiego, przemienionego w ziemię chęcińską – miasto Kielce wyznaczone zostało na zebrania sejmiku województwa sandomierskiego.

Gdy sejm 1776 r., pragnąc zaprowadzić oszczędność wśród szlachty, ustanowił mundury wojewódzkie, wybór kolorów zostawiwszy szlachcie, powiat chęciński wraz z województwem sandomierskim przepisał swoim ziemianom: kontusz blado – błękitny z pąsowymi wyłogami, guziki pozłacane lub tombakowe, żupan, kamizelę i spodnie białe.

 

*

Na pochyłości wzgórza zamkowego stoi starożytny kościół parafialny[72]. Aktu erekcji nie posiada, lecz sądząc z ostrołukowego stylu, w części już zepsutego przez późniejsze „uhellenizowanie, czyli ugrecznienie”, jak się wyraża Stronczyński, pochodzić może z końca XIV lub początków XV wieku. Rubrycele podają datę założenia rok 1350, fundatorem więc byłby Kazimierz Wielki, który tylu dobrodziejstwami obsypał Chęciny, dlatego też prawo prezenty służyło zawsze królom polskim[73].

Zbudowany z kamienia miejscowego, ma sklepienie wsparte na czterech kolumnach, we dwa rzędy ustawionych – tak w środkowej, jako i w bocznych nawach, również wysokich. Jan Długosz, piszący w XV wieku, mimochodem wspomina o Chęcinach, jako leżących w diecezji gnieźnieńskiej. Odróżnia on Stare i Nowe Chęciny, mające już wówczas oddzielne kościoły parafialne. Dziesięciny z pewnych pól miejskich płacono na ten czas proboszczowi w Nowych Chęcinach[74].

Według starych akt kościelnych, już w r. 1436 sławetny Paweł Ploszek wraz z małżonką swoją Piechną, fundowali w kościele parafialnym ołtarz pod wezwaniem św. Krzyża oraz św. Męczenników Stanisława i Mikołaja, uposażywszy prebendarza majętnością swoją wartości 90 grzywien, w sadzawkach, gruntach ornych i ogrodach, leżących „poza murami miejskimi[75]. Akt ten datowany na ratuszu chęcińskim „feria tertia proxima post S. Margarethae” – potwierdziła „na zamku chęcińskim” -dnia 8 września 1441 r., Zofia, królowa polska, dodając od siebie pół łana gruntu zw.„Halinowski”. Obydwa akta darowizny, umocnił powagą władzy swojej duchownej Wincenty Doliwa, arcybiskup gnieźnieński w Kurzelowie (w) 1443 r., zobowiązując altarzystę do odprawiania anniwersarzy oraz prawo prezenty przyznając na zawsze magistratowi chęcińskiemu[76]. Ołtarz ten w czasie zajęcia kościoła przez innowierców, uległ zniszczeniu, tak iż akt powtórnej erekcji kościoła tego, z r. 1597, nie wspomina już o nim. Na nowo podźwignięty w liczbie dobrodziejów swoich liczy i Katarzynę Chrostkową, bliską zapewne krewną sławnego proboszcza małogoskiego. Bo oto w roku 1617, arcybiskup Gierzbicki, wyznaczył jako komisarzy: Andrzeja Popowskiego, proboszcza chęcińskiego, Jakuba Chrostkowica, proboszcza małogoskiego, Szymona Przednieckiego, prebendarza kaplicy św. Maryi Magdaleny w Chęcinach, do oznaczenia wartości domu ofiarowanego niegdyś przez śp. Katarzynę Chrostkową, mieszczkę chęcińską, ołtarzowi św. Krzyża a przez starość zniszczonego, aby sprzedawszy takowy, pieniądze zaś otrzymane mogły być obrócone na potrzeby kościoła [Akta kościelne].

W r. 1477, „feria sexta proxima post octavas Epiphaniarum”, stanąwszy przed urzędem miejskim chęcińskim Wincenty Jan zw. Biały, prebendarz kościoła parafialnego, zeznał legat pewnych gruntów podmiejskich, aby idącemu do obcego kraju, towarzyszyło trzech żaków szkolnych i dzwonnik [tres socii][77].

Na początku XVI wieku do parafii m. Chęcin, wcielono jako filię dawny kościół parafialny w Staro-Chęcinach, za zgodą opiekunki obydwóch, królowej Elżbiety, a pozwoleniem ówczesnego prymasa i kardynała, Fryderyka Królewicza. To znów w r. 1530 „opatrzny” Stanisław Czolnek, rajca, i Stanisław Gasska [Gąska], mieszczanie tutejsi, fundują nowy ołtarz pod wezw. św. Trójcy. Jako uposażenie takowego nadają grunta leżące około Góry Dębna [Dambna], a pierwszym altarzystą przez nich przedstawionym był Piotr de Rawa, pleban w Złotnikach. Na nową tę fundację uzyskano pozwolenie króla Zygmunta oraz aprobatę arcybiskup Jana Łaskiego – w Piotrkowie, d. 5 stycznia 1530 r.[78].

Gdy za panowania Zygmunta Augusta „nowinki wittenbergskie” zyskiwały coraz więcej zwolenników wśród szlachty, Chęciny stały się też przytułkiem reformacji[79]. Za wpływem starosty Hieronima Szafrańca, zagorzałego nowowiercy, nie tylko kościół parafialny, lecz i inne kościoły i klasztory chęcińskie wpadły w ręce kalwinów, z wyjątkiem kościółka Św. Ducha[80].

Już w r. 1560 liczba zwolenników reformy religijnej, musiała być znaczna w tych stronach, skoro na synodzie w Książu (Wielkim) [gdzie był na ten czas pastorem Jan (Pustelnik, Heremita, Simonides z Chęcin [81]), utworzony został obwód czyli tzw. dystrykt chęciński, a pierwszym jego seniorem (duchownym był) Jakub Sylwiusz ze Śmiłowic[82] pod Miechowem, z plebana katolickiego w Chęcinach, predykant kalwiński. W Chęcinach też był ministrem protestanckim sławny Wawrzyniec z Przasnysza zwany Discordia – jak trafnie pisze Lubieniecki-„ex re et nomine”. Niegdyś kaznodzieja królewski, lecz usunięty przez Zygmunta Augusta z powodu zgorszeń jakich się dopuszczał. Zaopiekowali się nim Działyńscy z Brodnicy, później w ślad za innymi herezjarchami pociągnął do Królewca. W r. 1566 wizyta biskupa Padniewskiego zastała go w Żarnowcu, stąd miał się udać do Chęcin, gdzie prawdopodobnie zmarł[83].

Jak długo kościół parafialny był w posiadaniu naprzód kalwinów a później arian, trudno z dokładnością orzec. W akcie erekcji, wydanym przez króla Zygmunta III w 1597 r., znaleźliśmy wiadomość, iż był on w ręku heretyków „blisko przez lat dwadzieścia”- jeszcze przeto w r. 1560 utworzony był dystrykt chęciński, a jego senior Jakub Sylwiusz, jeszcze w r. 1570 podpisał Ugodę Sandomierską, jako „starszy zborów helweckich w obwodzie chęcińskim[84], na podstawie przytoczonej wyżej wzmianki w dyplomie królewskim, śmiało możemy wnosić, iż restytucja świątyni tej katolikom mogła nastąpić w ósmym dziesiątku XVI wieku.

Zniszczenie, jakiemu uległa ta piękna świątynia, w czasie tak długiej gospodarki w niej innowierców, nie mogło być łatwo zatarte. Lecz oto nowa nawiedziła ją klęska. Było to w r. 1582, gdy w czasie burzy od pioruna, który strzaskał wieżę, wszczął się pożar. Wówczas ks. Bartłomiej Grazimowski, proboszcz w obojgu Chęcinach – „z miłości dla Boga i swojego kościoła parafialnego chęcińskiego”, chcąc przyczynić się do jego odbudowy, przeznaczył wszystkie swoje roczne dochody na restaurację świątyni[85]. Wystawiono wtedy mniejszą wieżę, a przy tej sposobności dach sam i główną szczytową ścianę o 5 łokci zniżono, zacierając tam dawny ostrołukowy styl kościoła.

Opatrznościową również postacią dla kościoła parafialnego chęcińskiego był ks. Maciej Posth, od r. 1597 proboszcz miejscowy, pochodzący z mieszczan sąsiedniego Małogoszcza. Jako kanonik przemyski i sekretarz królewski, mając pewne wpływy u dworu, uzyskał od Zygmunta III na sejmie generalnym koronnym w Warszawie d. 10 marca , włączenie prebendy vel altarii zamkowej do kościoła parafialnego, za zgodą ówczesnego proboszcza ks. Bartłomieja z Żarek[86].

Nie poprzestając na tym, gdy widział wszystkie fundusze kościelne, w czasie gospodarki innowierców zagrabione lub rozproszone, w tymże 1597 r., i na tymże sejmie, d. 27 marca, otrzymuje od króla Zygmunta III powtórną erekcję świątyni. W akcie tym niezmiernie dla nas ważnym, a którego oryginał pergaminowy mamy przed sobą, czytamy, iż na żądanie plebana Jakuba Prawenowskiego, po odzyskaniu tego kościoła heretykom, uzyskany został w r. 1583 wypis uposażenia tej świątyni z księgi nadań archidiecezji gnieźnieńskiej. Wykazany wtedy fundusz, na prośbę ks. Postha nie tylko król potwierdził, lecz gdy według zapewnienia proboszcza istniał od dawna zwyczaj wolnego wrębu i pastwiska w posiadłościach królewskich na gruntach starościńskich- i na te miłościwie zezwolił[87]. Na koniec w tymże roku, dzięki staraniom ks. Postha, król zezwolił niektóre domy leżące za murami miasta, a od dawna będące w jurysdykcji proboszcza, od wszelkich podatków i ciężarów publicznych.

Gorliwy ten kapłan, plewiąc chwasty niewiary i obojętności religijnej wśród swoich parafian, narażonych przez tak długo wpływy rozmaitych herezjarchów, zwrócił też baczną uwagę na wewnętrzny ustrój służby kościelnej. W tym celu wydał w Chęcinach-„feria 5 post festum Nativitationis Gloriosissmae Virginis Mariae” 1598 r. ordynację porządku w jakim odtąd miało się odbywać nabożeństwa parafialne. Rozporządzenie to potwierdził prymas Karnkowski w Łowiczu, 4 listopada tegoż roku[88]. W roku następnym, niestrudzony ks. Posth uprosił seniorów archikonfrateri św. Anny, egzystujących przy kościele OO. franciszkanów w Warszawie, iż bractwo św. Anny od dawna w parafialnym kościele chęcińskim istniejące, lecz z biegiem czasu upadłe, wznowili, przyłączając je do swojego i czyniąc współuczestnikami nadanych sobie odpustów[89]. Była to ostatnia, znana nam czynność ks. Macieja Postha, zwrócona ku dobru kościoła chęcińskiego. Od tego czasu milkną o nim miejscowe źródła, lecz w aktach małogoskich znajdujemy wiadomość, iż w latach 1605 i 1611 jako sekretarz królewski i kanonik sandomierski, z polecenia arcybiskupa gnieźnieńskiego, bierze udział w komisji granicznej.

Następca ks. Postha na probostwie chęcińskiem – ks. Andrzej Popowski, przyczynić się też musiał do odbudowania fary, gdyż jego herb Nowina widnieje nad bocznym wejściem do świątyni[90]. Patrycjat miejski nie skąpił też ofiar na przyozdobienie swego starożytnego kościoła.

Można rodzina Fodygów, jak wieść niesie, włoskiego pochodzenia, podała pod tym względem chwalebny przykład. Trzech z żyjących na ten czas braci: Sebastian, Wojciech i Kacper, poczesne miejsce w radzie miasta zajmowali stanowiska. Z nich Sebastian obarczony był tylko rodziną, dwaj ostatni jako bezdzietni, a zwłaszcza Kacper, wójt chęciński, dostatki swoje Bogu poświęcili.

Już w roku 1614 staraniem Kacpra rozpoczęto budowę kaplicy z cegły palonej, która pod imieniem Fotygowskiej, miała na zawsze uwieńczyć nazwisko fundatora[91]. Mury wznosiły się powoli pod kierunkiem miejscowego „architekta”, Andrzeja Snocha, a wykończenie jej wewnątrz powierzono również miejscowemu rzeźbiarzowi Augustynowi de Vien[92], który marmurami chęcińskiemi miał ją przyozdobić. Wszystkie to wymagało nie mało czasu – nic więc dziwnego, że dopiero w r.1625 arcybiskup gnieźnieński Henryk na Dąbrowicy Firlej, kanonicznie ją erygował pod tytułem śśw. Trzech Króli. Ciekawy ten dokument, datowany z Łowicza 27 czerwca, wymienia następujące legaty mieszczan chęcińskich, które miały zapewnić utrzymanie kaplicy i oddzielnego przy niej prebendarza:

  • W 1623 r. sławetny Jakub Kotecki z małżonką Jadwigą Przybyłówną, ofiarują 150 fl. zabezpieczonych na kamienicy Niemczowskich w Chęcinach[93];
  • Pewne grunta miejskie legowane w tymże czasie przez wielebnego Adama Mosiążka, kanonika kieleckiego;
  • Zapis testamentowy z 1622 r. 100 złp. przez wielebnego Bartłomieja Wilczka;
  • Z testamentu sławetnej Apolonii Misiewskiej, mieszczki chęcińskiej, półłanek miejski;
  • Z ofiar rodziny Fotygów.

Ostatnim jako najhojniejszym, i pochodzącym z rąk fundatorów, poświęcimy baczniejszą uwagę. Otóż w r.1627 „feria 2 ante festum Purificationis B. V. Mariae przed urzędem miejskim chęcińskim stanąwszy sławetny Kacper Fotyga i Zuzanna Grodzanowska, małżonkowie, mieszczanie chęcińscy, zeznali, iż na kaplicę przez siebie zbudowaną, ofiarują:

  • Rolę „Palatychowską”, ciągnącą się ku wsi Górsko;
  • Rolę „Bierozacińską”;
  • Nadto 400 złp. lokowanych na kopalni Bowińskiej – urodzonego Stanisława Gorzechowskiego, sędziego i podstarościego chęcińskiego, który zobowiązał się płacić od sumy tej po 25 złp rocznie, kapłanowi kaplicy św. Trzech Króli na 4 razy do roku.

Prócz tego Fotygowie nadali rolę za Górą Zeliową oraz łąkę zwaną „Pieczerezisko” kantorowi, któryby wraz z żakami szkolnymi-„voce canorosa” śpiewał litanię w czasie tych Mszy św. Wyznaczyli też ogród „Chliściżaskie” [tak nazwany od dawnego właściciela, mianowicie Pawła Chliściżaka]-„post moenia alias za mury iucentem” – na utrzymanie dzwonnika. Prawo kolatorskie zatrzymywał Kacper Fotyga dla siebie i małżonki, po ich zejściu dla domu Fotygów, a w razie jego wygaśnięcia prawo to przejść miało na magistrat chęciński, dopóki trzymać się będzie religii rzymsko – katolickiej, w przeciwnym razie ius patronatus miało przysługiwać arcybiskupiej stolicy. Pierwszym prebendarzem został ks. Stanisław Rogowski.

Nie doczekał fundator radosnej chwili poświęcenia kaplicy, gdyż zmarł około 1626 r., przynajmniej w tym czasie, pozostała po nim wdowa występuje w aktach chęcińskich już pod nazwiskiem drugiego swego męża Marcina Hiacynta Sornatowicza. Konsekracji tak odbudowanego kościoła dokonał w dniu 8 maja 1628 r. ks. Remigiusz Koniecpolski, biskup chełmski, brat sławnego hetmana, poświęcając zarazem wielki ołtarz pod wezwaniem św. Anny, czego pamiątką jest tablica marmurowa nad zakrystią.

Najcelniejszą ozdobą kościoła tego jest kaplica Trzech Króli czyli Fodygów. Wzniesiona z cegły tynkowanej, półkolisto sklepiona, jedno – łukowato zakończone okno, oświetla wnętrze. Wchodzi się do niej po wysuniętych naprzód kamiennych schodach, w których boku umieszczone niskie drzwiczki dają wstęp do grobów. Przede wszystkim w kaplicy zwraca uwagę marmurowy ołtarz, wykonany z różnokolorowych kamieni chęcińskich, w kształt rozwartego tryptyku. Na ciemnym jego tle umieszczone figury Ukrzyżowanego Chrystusa Pana, oraz postaci świętych Pańskich z białego alabastru, piękny wywołują efekt. Antypendium stanowi również rzeźbiona grupka, przedstawiająca hołd Trzech Króli składany Boskiemu Dziecięciu. Piękne to dzieło sztuki plastycznej, wykonane prawdopodobnie zostało na miejscu, przez wspomnianego wyżej Augustyna de Vien, rzeźbiarza chęcińskiego, z materiałów wydobytych w kopalniach tutejszych. Na wysokości okna, w około kaplicy obiega napis wyryty żółtymi literami na marmurze:

„Gloria vana P[…] [G]aspar Fodygius

adstat et Grodzanovi consors de sti-

rpe Zusanna non tibi de lvbrvm hoc st-

ruxere ast  prodromo Olympi, A[nno] D[omini] 1614”[94].

Tablica erekcyjna tej kaplicy, wmurowana bardzo wysoko, bo pod samym sklepieniem, z tego powodu nieczytelna, mieści napuszczony napis łaciński, rozpoczynający się od słów:

„D. O. M.

Vis scirce lector opitus in [a]ut[h]orem istius (…)”[95]

z którego oprócz wysławiania ofiarności Kacpra Fotygi i jego małżonki Zuzanny, nic więcej dowiedzieć się nie można. Oprócz tablicy, herby tak na niej jako też w narożnikach sklepiennych umieszczone: Prawdzic Grodzanowskich i gmerek mieszczański Fotygów tego kształtu przypominają dumnego ze swych koligacji i dostatków mieszczanina chęcińskiego[96]. Portret fundatora, we współczesnym stroju, malowany olejno na blasze, wisiał dawniej w pośrodku kaplicy na sznurze, dziś widzimy go na ścianie przy wejściu[97]. Zwłoki obojga małżonków – fundatorów, zachowane jak mumie, oglądać można w podziemiach kaplicy[98]. Spoczywają tam też również i inni członkowie tej rodziny, jak np. brat Kacpra, Sebastian Fotyga, rajca chęciński, zm. 1634 r., Henryk, prebendarz kaplicy tej a synowiec fundatora, zmarły w 1677 r. Później chowano tam i dobrodziejów kaplicy, np. w r. 1756, ur. Kazimierz Hreczka z Krasocina, zapisując 2000 złp. do kaplicy tej – „gdzie ciało moje spoczywać będzie”.

Kaplica była też zaopatrywana hojnie w aparaty do służby Bożej. Kiedy jej prebendarz, ks. Jan Rogowski, późniejszy komendarz piotrkowski, sprawił w 1646r. dwie ampułki srebra [„duo voscula argentae”], w części wyzłoconych, ks. Henryk Fotyga, następca jego na prebendzie kaplicy Trzech Króli, ostatecznie proboszcz chęciński, testamentem z r.1677, zlecił do kaplicy rodzinnej kielich złocisty z pateną[99].

W pobliżu tej kaplicy spostrzegamy grobowiec innego patrycjusza miejskiego, niestety, z wypadłym portretem. Jest to tablica marmurowa, z charakterystycznym napisem:

„D.O.M.

Dzień szosty Maia skonczył wiek sławnego

Pod pełnią samy z cnoty dostatniego

Anno D[omi]ni 1724

Vmarł Baltazar, Janvszek nazwany,

Woyt Miasta Chęcin, wszystkim Vkochany

Pamiątka Iego na sercv zostaie

Anna Małzonka ten nagrobek daie.

Czytay zdrow kazdy, o smcerci pamiętay

– Vmierac trzeba, o czas się nie pytay.

Pozdrów Maryą, to iemu ofiary

Lvb tez zmow pacierz, dvszy iego darvy.

Z[y]ł la[t] 55 Myesiecy 4 y dni 6”[100].

 

Rodzina Januszków jak wspomnieliśmy, była poważniejszą w mieście. Ojciec Baltazara – Piotr, mieszczanin i rajca chęciński, był posiadaczem Woli Januszowskiej. Syn jego z małżonki Katarzyny Zuzankowy imieniem Baltazar już w r. 1699 wspominany w aktach chęcińskich z tytułem wójta, zmarł jak czytamy na nagrobku z r. 1724, piastując aż do śmierci ten poważny urząd miejski[101].

Obok chóru kościelnego spogląda z marmurowego grobowca, postać innego, z wcześniejszej doby wójta chęcińskiego: Jakuba Żyżańskiego (Zyzańskiego) zm. 13 lutego 1643 r. w wieku lat 57. Był to przyjaciel Sebastiana Fotygi, i przez niego wybrany głównym egzekutorem testamentu[102]. Prawda więc wyszła na grobowcu, nie tylko wdzięczność synowska zowiąc go:

„(…) civis bonvs, et advocat[vs] ivriisperit[vs]ris civitatis chencinensis[103].

Właściwym nazwiskiem tej rodziny mieszczańskiej było Żiżno (Zizno), mieszczanin chęciński, zapisuje żonie swej Jadwidze dożywocie [Akta kościelne].

Do cenniejszych zabytków kościelnych należał znajdujący się tu dawniej w zakrystii kielich mszalny, srebrny, grubo pozłacany, wytwornej roboty, stylu przejściowego-z ostrołuku w odrodzenie. Podajemy jego opis według notatek prof. Józefa Łepkowskiego: „Czasza filigranowo zdobiona w koła i rozety perełkowe, spód na 6 części podzielony, był zdaje się emaliowany a zdobny jak czasza; sam dół stanowiła przejrzysta kratka. Środek między czaszą a podstawą, tworzyła na 6 części wzorami filigranowymi podzielona kula. Górą biegł ryty napis odczytywany za pismo ormiańskie, robota zaś kielicha za grecką. Tak twierdził uczony prof. filologii w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie dr Bernard Julg, odczytując napis w sposób następujący:

Dawithin vertaun Andreacin jea dsnogate thu 966 hi [hadag]”

co znaczyć ma po łacinie:

Davidi filio Andreae et parentibus anno 966 monumentum”.

Data wedle naszej ery obliczona, wskazuje rok 1517, w którym ów Dawid syn Andrzeja, ku pamięci swojej i rodziców kielich ten dał zrobić. Do kielicha jest patena miedziana pozłacana, na niej w wieńcu ryty Chrystus Pan w koronie cierniowej, ze związanymi rękoma i palmą. Na patenie tej była cecha CE, taż cecha jaśniała i na kielichu, że zaś patena zdaje się pochodzić z końca XVI wieku, więc stąd wniosek: iż robiący ją wtenczas restaurował kielich i na obojgu cechę swą położył. Kielich ważył 40 łutów srebra i w dawnym inwentarzu kościoła chęcińskiego pod liczbą 103 zapisany, oceniony na 192 zł., jako do użycia niezdatny miał być przetopiony. Wybawił go śp. Tomasz Zieliński, znany miłośnik starożytności od zagłady, dawszy zań za zezwoleniem władz, kielich srebrny wyzłacany ważący łutów 56, wykonany przez złotnika J. Lutnickiego z Kielc, we wrześniu 1854 r. Źle, iż się kościół chęciński pozbył tego zabytku, ale lepiej, że się dochował w zbiorze i poszanowaniu niżby miał być stopionym”[104]. Tymi słowy kończy opis swój prof. Łepkowski, obecnie nasuwa się mimowolnie pytanie, co się stało z tak cennym zabytkiem po rozproszeniu się zbiorów Zielińskiego.

W skarbcu kościelnym znajduje się obecnie bardzo misternie zrobiona monstrancja gotycka, srebrna z pozłoconym Melchizedechem [sic], oraz figurkami św. Bartłomieja i św. Jadwigi. Napis na podstawie następujący:

Anno D[omini] 1638 12 Decemem[bris] hoc opvs ad Ec[c]le(si)am Chencinens[em] comparatvm per R[everendvm] Hyacenthuvm Bielski [marcas 2 24 sco[tos] 12”[105],

dalej herb Jelita z inicjałami: H. B. P. Ch. Tu również pokazywano nam tacę srebrną, zdobną w wyciskane kwiaty i owoce z wyrytymi słowami:

Pro Eccles[iae] Chencinen[si] comparari curavit Matheus Orłowski A. C. P. C., Anno 1612”[106].

Przy kościele tutejszym istniało od dawna zgromadzenie mansjonarzy. W r. 1666, „feria 2 post dominica Exaudi proxima”, w grodzie krakowskim oblatowano zapis 210 zł., jako procent od sumy 3000 zł legowany testamentem przez wielebnego Stanisława Wieczorkowskiego św. teologii doktora, kanonika św. Floriana na Kleparzu w Krakowie, na ufundowanie ks. mansjonarzy przy kościele parafialnym chęcińskim, którzy by odśpiewywali kurs o N. Maryi Pannie. Kapitał ten oblatowany został „na wyderkaff” na dobrach Wizembergu – Obrazowicach, w województwie krakowskim. W roku następnym, stanąwszy przed aktami grodu krakowskiego ur. Mikołaj na Obrazowicach Wizemberg, burgrabia zamku krakowskiego, syn niegdyś Mikołaja na tychże Obrazowicach dziedzica, zeznał, iż od egzekutorów testamentu śp. ks. Stanisława Wieczorkowskiego, otrzymał do rąk sumy 1000 zł., które jako „na wyderkaff” na dobrach swoich zabezpieczył, zobowiązawszy się do płacenia rocznej prowizji 70 zł. Kwotę tą, przeznaczono na scholastyka chęcińskiego, ażby odprawiał co sobota Msze św. przed ołtarzem N. Maryi Panny, procent od pozostałej kwoty miał iść na utrzymanie mansjonrzy. W aktach kościoła chęcińskiego pozostały liczne dowody, że dochód ów nie zawsze otrzymywali kapłani, gdy już w r. 1680 pozywają Franciszka i Jana , zapewne synów Mikołaja Wizemberga o zaległe procenty.

O istniejącym również przy kościele tutejszym bractwie literackim[107], dowiadujemy się pośrednio, bo z akt kościelnych małogoskich. Znajduje się tam dokument podobnej „konfraterni” z 1602 r., wzorowany w całości na ustawie takiegoż bractwa w Chęcinach. Ustawy tej na miejscu nie znaleźliśmy, tylko zapis z 1642 r. Krzysztofa Bernowicza, filozofii i sztuk wyzwolonych magistra, prefekta seminarium włocławskiego, czterech ról w m. Chęcinach na rzecz tegoż bractwa.

Również starożytnym jak fara, był kościół z klasztorem OO. franciszkanów[108] – obecnie więzienie karne. Jak wspomnieliśmy już poprzednio przy kreśleniu dziejów m. Chęcin, o sprowadzenie tu zakonników, starał się król Kazimierz Wielki w 1367 r. u papieża Urbana V. Uzyskawszy na to zezwolenie Stolicy Apostolskiej, rozpoczął budowę, którą ukończono w 1388 r., a więc po śmierci fundatora. Zajęty kościół w r. 1568 przez kalwinów, nie tylko został ogołocony ze wszystkich sprzętów i ozdób, ale nadto mury tych gmachów, nie podtrzymywane, zaczęły zamieniać się w gruzy[109]. Dopiero w 1605 r. starosta miejscowy Stanisław z Ruszczy Branicki, miecznik koronny, usunąwszy ministrów kalwińskich kościół i klasztor powrócił zakonnikom[110].

Z owej epoki, kiedy kościół ten był zborem kalwińskim, dochował się w nim do naszych czasów nagrobek Mikołaja Monwida Dorohostajskiego, wojewody połockiego -„kalwińską herezją zarażonego”, jak ze zgorszeniem wspomina ks. jezuita Niesiecki. Grobowiec ten prawdopodobnie z chwilą restytucji świątyni tej katolikom, usunięty został z wnętrza świątyni, i jako heretyk wmurowany w zewnętrzną ścianę, aż do czasu, gdy na początku zeszłego wieku, kościół OO. franciszkanów znów na inne przeznaczono cele. Wówczas to, około r. 1817, głaz ten przeniesiono do kościoła parafialnego i choć napisy na nim z biegiem czasu prawie znikły, pamięć o odszczepieńcu przetrwała w tradycji i nie pozwoliła ona wmurować kamienia wewnątrz kościoła. Stanął więc znów, jak pokutnik, u bocznego wejścia, potrącany przez przechodniów.

Jest to płyta marmurowa, z nieczytelnym prawie napisem łacińskim, którego pierwsze tylko wiersze, dadzą się obecnie wyrozumieć:

 

„Pie ac Sacte Defvncti

Nicolai Monvidi

Palatyni Polocen[si]

W […]

[…]

Viri

[…] patriae since […]

[…] Corpus […]

[…] hac continuetuvr vrna […]

[…] qvi anno […]

[…]

[…] pr […]

[…]

[…]

cu […] nni

mens vita: vivet corpus et istvd adhvc vivet perpetvo mortali labe

carente

vita cvm ivsti praemia digna ferent”[111].

 

F. M. Sobieszczański odczytując grobowiec ten przed kilkudziesięciu laty, znalazł go mniej uszkodzonym i takie dał nam jego wytłumaczenie:

Pobożnie i świętobliwie zmarłego Mikołaja Monwida, wojewody połockiego, męża ojczyźnie szczerze życzliwego, ciało w tej zamyka się urnie, który zmarł … roku … Duch będzie żyć życiem, ciało to, jeszcze żyć będzie wiecznie życiem wolnym od śmiertelnej skazy, gdy sprawiedliwi zasłużone odbiorą nagrody”.

Widoczne w napisie tym braki dadzą się uzupełnić rozpatrując koleje życia tego zasłużonego ojczyźnie męża.

Mikołaj, syn Mikołaja, Monwid na Dorohostajach i Romansowie Dorohostajski, herbu Leliwa, przydomku Ku Obumistrzowice, za króla Zygmunta Augusta piastował godność stolnika Wielkiego Księstwa Litewskiego. Mianowany 7 lipca 1576 r. wojewodą połockim[112]-„wiele a znacznie Rzeczypospolitej służył”, czy to gromiąc Tatarów w 1577 r., czy biorąc udział w wielkich wyprawach północnych króla Stefana; zdobył Suszę, Newel, Nieszczerdę -„pod Połockiem, pod Łukami, pode Pskowem i indziej, przez wszystkie czasy niemały poczet kosztem swym trzymał” dodaje Paprocki[113]. Król Batory nagradzając te liczne zasługi, dał mu starostwa: wołkowyskie, szereszowskie, gordyńskie[114]. zająwszy zaś 1579 r. Połock, oddał go niezwłocznie tytularnemu dotychczas wojewodzie. Jego zapatrywania religijne najlepiej wyraziło zajście, jakie miał z jezuitami połockimi.

Zaledwie król jako triumfator stanął w Wilnie i nie zdołał jeszcze wypocząć po trudach wyprawy wojennej, a już jezuici, za wpływem ks. Piotra Skargi, uzyskali obietnicę na założenie kolegium w Połocku. Odjechał król na sejm do Warszawy a Skarga nie czekając dyplomu z kancelarii koronnej, dobrawszy sobie 3 zakonników – spieszy nad Dźwinę.- Ale, chociaż prywatnym listem królewskim do Dorohostajskiego opatrzony, nie małych doznał trudności. Jeżeli w Wilnie jezuici wielu mieli przeciwników, cóż dopiero w Połocku, gdzie nie było prawie katolików, a na czele nieprzychylnych im innowierców stał sam wojewoda, kalwin, który wszelkimi siłami nadanie królewskie zniweczyć usiłował i głośno na jezuitów przed mieszkańcami i okolicznym obywatelstwem, przy każdej sposobności wyrzekał, a w nienawiści do zakonu do śmierci nie ostygł. W czasie nieobecności Dorohostajskiego, jezuici zyskawszy sobie przychylność Franciszka Żuka, rotmistrza i dowódcy załogi zamkowej, od niego uzyskali na wyższym zamku pomieszczenie i utrzymanie tymczasowe. Stąd posłał ks. Skarga wojewodzie pismo królewskie, gdzie mu Batory polecał, aby miał dla jezuitów względność, i oddał im niezwłocznie Ruską na zamku cerkiew i dom, który sami sobie wybiorą. Lecz gdy Dorohostajski głuchym był i od dnia do dnia wykonanie rozporządzenia zwlekał, jezuici sami wybrali sobie siedzibę przy cerkwi św. Piotra i Pawła. Na pierwszym ich nabożeństwie, w d. 2 sierpnia 1580 r., była obecna sama wojewodzina Dorohostajska, z domu Wojniczanka, gorliwa mimo różnowierstwa męża katoliczka. Ona też nowych przybyszów, co ledwie mieli się z czego utrzymać, potajemnie jałmużną wspierała. Dokuczał im ustawicznie wojewoda włącznie z władyką połockim oraz ich zwolennicy. Nie śmiano przecież występować przeciwko zakonowi otwarcie z obawy Batorego, który też wkrótce wysłał tam Teodora Tyszkiewicza, podskarbiego Wielkiego Księstwa Litewskiego, a ten wyznaczył im stosowne do budowania nowego kolegium miejsce, Cudyszki, place i ogrody opisał i ograniczył. Nie zapomniał ks. Skarga, tej nieżyczliwości dla jezuitów Dorohostajskiego. Kiedy w r. 1582 król wyznaczył komisję, która by ostatecznie rozstrzygnęła spory mieszkańców Połocka o prawo i granice z jezuitami, i kanclerz W. Ks. Litewskiego powołał Mikołaja Monwida Dorohostajskiego, Skarga napisał do króla, przedstawiając czego mogą się spodziewać zakonnicy, przy udziale w komisji wojewody. Batory odwołał Dorohostajskiego[115].

Nie jeden z czytelników zapyta, skąd wojewoda połocki, gdy zmarł d. 28 stycznia 1597 roku[116] – tu z dala od rodzinnej Rusi znalazł wieczny spoczynek. Otóż znaleźliśmy rozwiązanie tej zagadki we wzmiance archiwalnej, iż Dorohostajski dziedziczył majątek Tokarnię pod Chęcinami, gdzie też ostatnie chwile życia swego musiał przepędzić[117]. Zgon jego przypadł na ostatnie chwile istnienia w Chęcinach reformacji, toteż grobowiec zagorzałego protestanta wkrótce poszedł w poniewierkę, lecz imię mężnego wojownika, choć rozmyślnie – przez zawiść jezuicką Niesieckiego – pomijane milczeniem, pozostało we wdzięcznej pamięci potomnych. Po tym zbyt długim może wstępie, poświęconym najciekawszemu a nieznanemu prawie grobowcowi Dorohostajskiego, powróćmy do przerwanego wątku dziejów klasztoru franciszkańskiego.

W uznaniu wielkich zasług dla konwentu Stanisława Branickiego, starosty, zakonnicy wmurować kazali nad furtą tablicę marmurową z herbem Gryf dobroczyńcy swego i takimi słowy:

„[Pio benefactori] Illustr[i] ac Magnif[ico] Domino Stanislao a Ruszcza Branicki, Gladitero [Ensifero] Regni, Chencinen[si et ] Lelov[iensi] Capitaneo, qui hunc ambitu[m] ex fundamentis erexit, Ecclesiam resturavit, multaque alia beneficia Conuentui praestitit. A.[nno] D[omini] 1620. Orectur pro eo”[118].

Tak odnowiony kościół poświęcony został powtórnie przez Remigiusza Koniecpolskiego, biskupa chełmskiego, pod wezw. Matki Boskiej Wniebowzięcia, r. 1628, równocześnie z konsekracją kościoła parafialnego. W miarę klęsk jakie nawiedzając Chęciny dotykały i klasztor budziła się ofiarność publiczna. Oto w r. 1654 w wigilię św. Mateusza- Hieronim de Krasocin Krasuski, syn niegdyś Adama i Zofii Jarczewskiej, zapisuje OO. franciszkanom chęcińskim 3000 zł. zabezpieczając je na dobrach swoich Kliszowie i Rembowie. Z wdzięcznością dar ten przyjął w imieniu konwentu ks. Marian Szczucki, gwardianin[119].

W roku następnym 1655 pamiętnym najściem na Chęciny Szwedów, Stefan Tęgoborski – syn Piotra, dziedzic na Jemielnie, Jemielnicy i Sobowicach zapisuje 1400zł. na kurs o N. Maryi Pannie[120].

Niedługo potem, kościół oraz klasztor zrujnowany i sprofanowany został w 1657 r., przez posiłkujące Szwedów wojska kozackie z oddziałów Rakoczego. Wtedy bowiem trzej kapłani zakonu franciszkańskiego: Jędrzej Cybulski, Florian Zieliński i Halicz śmierć tu ponieśli w sam dzień Wielkanocy, że skarbów ukrytych wyjawić napastnikom nie chcieli ani pieniędzy żadnych nie dostarczyli. Ciała tych franciszkanów, przez pobożnych – którzy byli świadkami męczeństwa, w kaplicy św. Leonarda pochowane zostały; dla uwiecznienia zaś faktu tego później, bo w r. 1720, wmurowano tablicę pamiątkową w ścianę zewnętrzną kaplicy:

„(Corollarium. Trinq[ve] recens nato, prompsesunt munera Christo

Regestrina etenim Trinus et ipso cupit

Trinus et ipse De[us], tamen est trin[us] et unus

Et qui trinus erat, semper et unus erit.

Hostia trina etiam hic Francisci fune ligatur

Corpore sed trino spiritus unus ovat).

Passi sunt praedicti Patres.

A..D. 1657

Ipsa die Paschae quae fuit 1 Aprilis.

Occisi hic iacent a Cosacis.

A. D. Comparatvm 1720”[121].

Do podźwignięcia na nowo opustoszonej świątyni, przyczynili się ziemianie okoliczni, jak np. Tęgoborscy i inni, głównie jednak łożył na to starosta miejscowy Stefan Bidziński[122], późniejszy wojewoda sandomierski, jak objaśnia tablica ozdobiona jego herbem Janina, umieszczona obok wschodów wiodących na górne korytarze klasztoru. Czytamy na niej:

„D. O. M.

Parennis Gloria

Et [Illustrissimo] ac Magnifico Domino D[omi]no Stephano a Bidziny BIDZINSKI,

Castellano Sendomirensi, Supremo et Vigilantissimo

Exchibitori Regni, protunc Chęcinensi, Zarnouensi,Soc]alen[si] etc.

Capitaneo Munificencentissimo Convetus Nostri Benefactori

immortale, gratiae

Cuius

[Liberalibus] impensis h[ic] Pars Conuentus a fundamen –

tis [er]ecta est.

Guardian[tus] tempore A[dmodum]R[euerendi] P[atri] Simeoni Boratynski P[atris] Conuent[us]

qui hoc monumentum gratitudinis [Bonicuratusponi] quatenus grata Familia

tanto Benefactori Viuenti faustam salutem et post sera fata aeternam

precetur felictatem A.D. 1685”[123].

Gdy w r. 1817 gmachy te obrócono na więzienie, obecnie gubernialne, kościół przerobiono odpowiednio przeznaczeniu. Usunięto wówczas do Kozłowa pomnik Piotra Tęgoborskiego, sławnego rotmistrza z czasów Jana Kazimierza, który przyczynił się wielce do odbudowania tej świątyni. On to, jak tradycja niesie, sprowadził z dziedzicznego Kozłowa, zwłoki zmarłej swej żony Eleonory Katarzyny z Pilczy Korycińskiej w 1642 r. i pochował w podziemiach tutejszego kościoła, pamięć jej uczciwszy nagrobkiem. Sam też osiadł w klasztorze na dewocji i po śmierci zaszłej w 1660 r., obok żony pochowany został. Tu również miał grobowiec Stefan Dominik Ścibor z Marchocic Marchocki, starosta chęciński, zm. 1686 r. Ciekawy tan monument, w czasie przebudowy gmachów wyrzucony do ogrodu więziennego, wskutek rozporządzenia T. Zielińskiego, ówczesnego naczelnika powiatu kieleckiego w r. 1853 oddany rodzinie Marchockich umieszczony został w kościele secemińskim[124]. Obecnie z dawnego kościoła pozostała jedna tylko kaplica św. Leonarda, patrona więźniów. Utrzymana w porządku, oprócz gipsowych tarcz herbowych: Gryfitów i Nieczujów umieszczonych w narożnikach, innych pamiątek nie posiada[125].

Jest w Chęcinach jeszcze jeden klasztor, do niedawna etatowy, PP. franciszkanek[126], zwanych tu klaryskami od imienia fundatorki Klary Gręboszewskiej (Grędoszewskiej) z 1643 r. (Panny te noszą to imię od imienia swej świętej, towarzyszki św. Franciszka –przyp. DK). Jedną z pierwszych kseni tego klasztoru była Elżbieta Ludwina Zakrzewska, zm. 26 czerwca 1665 r. w wieku lat 52, z której trumny blacha cynkowa przechowywana była w zbiorach T. Zielińskiego. Akta grodu chęcińskiego przepełnione są rozlicznymi zapisami na rzecz „klasztoru św. Klary” w Chęcinach, szczególniej przeorysza Zakrzewska czynną była w zbieraniu skarbu na wykształcenie konwentu. Oto w r. 1654 Piotr Krasuski – dziedzic Rembieszowa zapisuje testamentem 1000 zł „pro aedificatione Ecclesiae”, co brat jego Hieronim oblatuje w grodzie chęcińskim[127]. Piotr Tęgoborski, tak szczodry w ofiarach na chwałę Bożą, nie pominął i klasztoru karysek. Zapisuje on 1659 r. sumę 2000 zł. „na wyderkaff”, zabezpieczając ją na dobrach swoich Lipnie, zobowiązując się jako procent do opłacania 140 zł. rocznie[128].

Spustoszenie dokonane w Chęcinach przez Szwedów odbić się musiało i na klasztorze franciszkanek, to też zdwaja się ofiarność pobożnych. W 1667 r. przed aktami grodu chęcińskiego zeznaje Anna Eufrazyna Leśniewska, kseni, iż otrzymała zapis 6000 zł. od Katarzyny z Leśniewa, wdowy po: 1’ Hieronimie Charlińskim podkomorzym bracławskim, staroście łuckim. 2’ po Stefanie ks. Czetwertyńskim, podkomorzym bracławskim[129]. W roku 1673 Jerzy na Wiśniczu i Jarosławiu ks. Lubomirski, generalny krakowski, spiski, chmielnicki starosta, marszałek wielki koronny zapisał klasztorowi temu 2000 zł. z ogólnej sumy 9050 zł., które mu był winien Aleksander Szembek, burgrabia zamku krakowskiego[130].

Zamożność klasztoru wzmogła się znacznie, skoro zakonnice zaczynają już lokować kapitały zbywające na dobrach okolicznej szlachty. Oto w r. 1678 Hiacynt a Gąski i Magdalena de Mizaków małżonkowie Gąseccy, na połowie m. Rakowa i innych dziedzice, zeznają, ze są winni klasztorowi klarysek chęcińskich 5000 zł., co potwierdza kseni Benedykta Turska[131]. Gdy zaś w miarę przybywających kandydatek do zakonu spośród szlacheckich domów, okazała się potrzeba rozszerzenia gmachu, Franciszka Wilczewska z Łukowa, stolnikowa drohicka, umierając w r. 1678, legowała znaczny fundusz na ten cel. Pośpieszył też z pomocą pobożny Stefan Bidziński, starosta miejscowy, dobudowawszy własnym kosztem większą część konwentu. Pamiątką jego ofiarności jest rodowa tarcza Bidzińskich, wymalowana na sklepieniu pod chórem. Uroczystego poświęcenia dokonał w r. 1685 -„Dominica 4 post Pentacost.” Mikołaj Oborski, biskup laodycejski i oficjał sufragan generalny krakowski, z polecenia Stefana Wydźgi, arcybiskupa gnieźnieńskiego-pod wezw. św. Marii Magdaleny. Dowiadujemy się o tym z tablicy , wmurowanej w prezbiterium.

Szczupły ten kościółek posiada jedyny pomnik marmurowy, ze staroświeckim, penegirycznym napisem:

 

 

 

 

„D. O M.

Rozymiała ze tv co wskora smierc zaiadła.

Lecz darmo, gdyz na kosę herbowną napadła.

Wielmozney Maryanny Wilczewskiey z Łvkowa,

A ta była Drogicka sławna Czesnikowa.

W tysiac szescet trzydziestym piatym vrodzona

Wieku swego czterdziestym trzecim przeniesiona,

Tysiac szescet siedemdziesiat osmym do wiecznosci

Maia siodmego, gdzie Krzyz znalazła swiatłosci,

Za iałmvzny co hoynie vbogim rozdała

Osobliwie ten konwent wielce ratowała,

Za co pobożne siostry, tv ią pochowały

Z zalem, iak Dobrodzieik miłą opłakały.

Kto czytasz za iey swięte westchni pobozności,

A w niebo dvsze zalec, Bogv do wiecznosci.

R[oku] P[ańskiego] 1683. Dnia 12 czerwca”.[132]

Portret na grobowcu dobrze zachowany, niżej tarcza herbowa

Na górnym korytarzu nad wschodami, miał znajdować się obraz olejny, malowany w r. 1751, przedstawiający scenę męczeństwa trzech franciszkanów, przeniesiony do klasztoru tutejszego po zabraniu gmachów tamtejszych na więzienie w 1817 r.[133]. Zapytana przełożona o ten interesujący obraz odpowiedziała, iż w ostatnich czasach, jako bardzo zniszczony z jej polecenia spalony został. Tak giną nie raz najcenniejsze zabytki naszej sztuki, pozbawione stosownej opieki znawców !

Ostatecznie trzy zakonnice reguły św. Franciszka, pozostałe przy życiu: Mariannę Antoniewicz, przełożoną, oraz siostrę Serafinę Jocz i Koletę Jurkowską, przewieziono w 1902 r. do klasztoru PP. bernardynek, na Górę św. Katarzyny.

Oprócz opisanych już kościołów posiadały Chęciny jeszcze kilka innych fundacji pobożnych.

W roku 1481, dnia 2 marca, przed urzędem miejskim chęcińskim stanąwszy Jan Śmiech, kapłan z Chęcin, zeznał zapis zarówno z własnej woli, jako też z testamentowego zlecenia zmarłej swej matki Anny, na rzecz wielebnego Mikołaja z Przemyśla, prebendarza kościoła szpitalnego, poza murami miejskimi nowo przez siebie erygowanego[134]. Uposażenie to stanowić miały: pół łana przy drodze do Radkowic; pół łana przy drodze do młyna; dwie role miejskie; ogród przy drodze „que in Piankoszyn duxit”; dwie sadzawki z ogrodem poza fosami miejskimi, wreszcie dom, ogród i sadzawkę we wsi Poliknie. Akt ten sporządzony w Chęcinach „in Iudico Bannito, feria 6 proxima post Invocavit dominica”, stwierdzili obecnością swoją: Jan, pleban, Wacław „rector in castro”, Klemens wikariusz, Bartosz Oczyświnia, mieszczanin chęciński i inni.

Kościółek ten wzniesiony na cześć Wszechmocnego Boga, N. Maryi Panny, św. Jana Chrzciciela, Jana Ewangelisty, Szymona i Judy, „ius patronatus” zostawione magistratowi chęcińskiemu[135]. Pierwszym prebendarzem szpitalnym został wspomniany ks. Mikołaj z Przemyśla, z mocy dokumentu wydanego przez Stanisława z Kurozwęk prepozyta i administratora kościoła gnieźnieńskiego sede vacanta w Michałowie, d. 23 marca 1481 r. – co potwierdził następnie mocą władzy swej pryncypialnej arcybiskup Zbigniew w Łowiczu 8 września 1487 r. W czasie reformacji zabrany katolikom, dopiero przez zarządzenie arcybiskupa S. Karnkowskiego z dnia 12 listopada 1598 r. – powrócony im został[136]. W tym czasie ks. Posth w wydanej przez siebie „Ordynacyi porządku w jakim ma się odbywać nabożeństwa” – nadmienia o obowiązku prebendarza szpitalnego, odprawiania mszy czytanej w kaplicy na zamku.

Po przejściu nawały szwedzkiej, gdy opustoszałe kościoły poczęły wznosić się z ruiny i na kościółek szpitalny spłynęła ofiarność ludzi dobroczynnych. W aktach chęcińskich znajduje się zapis z 1664 r. sławetnych Adama i Reginy małżonków Charężów, mieszczan małogoskich, 200 zł. na szpital chęciński, z zabezpieczeniem tej kwoty na majętności Fotygów; również z 1673 r. legat Jerzego ks. Lubomirskiego, marszałka wielkiego koronnego 800 zł. dla kościoła szpitalnego -„na przedmieściu chęcińskim”. Gdy współcześnie mieszczanie zagarnęli nieprawnie grunta należąca do szpitala w Poliknie, upomniał się o nie w 1675 r. sądownie ks. Henryk Fotyga, prebendarz[137]. Pod koniec XVIII wieku do proboszcza szpitalnego należało „roli dobrej” zagonów 1492[138]. Dziś z kościółka i szpitala pozostało rumowisko gruzów.

Tuż obok tych ruin, lecz już w obrębie murów miejskich, stał kościół św. Ducha [139]– obecnie przerobiony na dom mieszkalny dr Rodziewicza. Kto i kiedy go zbudował dla braku źródeł trudno dociec. Jedynie luźny skrypt, znaleziony przez nas między aktami parafialnymi, rzuca nieco światła na jego przeszłość. Pochodzi dokument ten z czasów Augusta II i nosi tytuł: „W sprawie o Świętoduszanów Rationes, że nie należą do miasta, tylko do x. proboszcza”.

Czytamy w tym starym szpargale: „Że z dawien dawna są na poświętnym miejscu Świetoduszanie, jeszcze na ten czas św. Duch był Ecclesia Pariochialis i sakramenta tam administrowano, bo Arjani teraźniejszy kościół farny i pleban tam mieszkał cum sua familia (…). Ciż Świętoduszanie mają Privilegia Serenissimorum Sigismundi III,Vladislai IV et feliciter Regnantis Augusti II, gdzie do żadnych kontrybucji nie należą”.

W przeciwległej, wschodniej części miasta, pomiędzy żydowskimi domami, kryją się ruiny kościoła, jak wieść niesie, św. Mikołaja. Pod niskim jego sklepieniem, w przypartej do omszałego murów chatce, mieszka rodzina szewca Piotrowskiego. Na próżno coś więcej o kościele tym pragnęliśmy się dowiedzieć, nic ani z ust mieszkańców, ani też z ksiąg i papierów miejskich, nie dało nam się wyśledzić.

Nawet stara tutejsza bożnica żydowska[140], ma być przerobiona z kościoła św. Stanisława. Gdy najmniejszej wzmianki nie napotkaliśmy o podobnej świątyni w czasie naszych archiwalnych poszukiwań, pozostało na miejscu, z samego stylu budowli wyprowadzić jakieś wnioski. Mury to ceglane, wysokie na jedno piętro, przykryte nie dopasowanym do całości, łamanym w dwie kondygnacje dachem drewnianym – rzeczywiście przypominają nieco świątynię chrześcijańską. W przedsionku, może dawnej kruchcie sklepionej, przy drzwiach kropielnica kamienna. Wysokie wejście prowadzi do obszernej, jednonawowej świątyni, o gotyckim żebrowaniu sklepienia, ze śladami takiegoż zakończenia okien. Zabytkiem dawnego kościoła ma być i ta kropielnica marmurowa, obecnie do połowy wpuszczona w ścianę [może to część tylko widoczna zamurowanej chrzcielnicy]. W ogóle tak posadzka jako też wschody prowadzące na wzniesienie, gdzie leżały „rodały”- wykonane są z chęcińskich marmurów; wszystko to obecnie w wielkim opuszczeniu i brudzie[141].

Owo podanie o istnieniu tu niegdyś kościoła katolickiego, jakoś się nie zgadza ze znanymi nam skądinąd dziejami powstania bożnicy żydowskiej w Chęcinach. Zygmunt III dekretem z 1597 r. poleca zniesienie bożnicy stojącej na gruncie miejskim; była ona na ten czas drewnianą. W 1640 r. pozwano Żydów przed sąd królewski – „iż gwałtownie postawili sobie na placu Furgatowskim bożnicę a po tym skrycie wewnątrz wymurowali”[142]. Mając gotowe ściany z porzuconego kościoła nie potrzebowaliby Żydzi tak podstępnie stawiać nowych murów, zresztą na podobny zabór gmachu poświęconego nie zezwoliłaby gorliwość religijna katolików. Mamy przed sobą, pisząc te słowa, cały stos akt z 1749 r., dotyczących śledztwa wytoczonego Żydom przez stolicę arcybiskupią o położenie nowego, a raczej reparację starego dachu na bożnicy chęcińskiej. Ze tych starych, niemniej przeto interesujących szpargałów, dowiadujemy się jaki był stosunek wyznaniowy pomiędzy mieszkańcami miasta „Żydzi chęcińscy trupy swoje nie noszą przez rynek, ale tylko zatyłkami, przez drogę nie śpiewają, ale tylko na kierkucie wrzeszczą”. Według komplanacji z 1720 r. między ks. Andzelowskim prebendarzem a Żydami, płacili oni prebendarzowi od domów katolickich, które z biegiem czasu posiadali za stracone dochody od ślubów, chrztów i pogrzebów rocznie zł. 40. Prócz tego na każde święto po funcie każdego korzenia i na Wielkanoc do strzelania kamień prochu. Toż samo otrzymywali dwaj wikariusze, trzech prebendarzy oraz dyrektor, organista i kantor, rozumie się w mniejszych ilościach. Tenże ks. Andrzej Andzelowski, proboszcz chęciński, kanonik krakowski [mówiąc nawiasem, pochodzący prawdopodobnie z rodziny Andzelowiczów – głośnych za czasów szwedzkich w Chęcinach] – w r. 1745 zapisał 200 zł. jako fundusz na lampę przed Najświętszym Sakramentem w kościele farnym, zabezpieczając takową na synagodze żydowskiej[143].

Chęciny – miasto tak odwieczne, starożytnych kamienic prawie nie posiada[144]. Jest to tym dziwniejsze, że gdy inne – przeważnie drewniane – niszczyły ze szczętem pożary, Chęciny, których nie omijały też wojny i pożogi, gmachy swe miały stawiane z głazów marmurowych. Dwa rynki [„stary” i „nowy”], oraz przyległe ulice zabudowane kamienicami wielokroć restaurowane zatraciły pierwotny charakter. Jedynie na pół rozwalony dom przy ulicy Klasztornej [„ku klasztorowi” w 1623 r.], obecnie własność Żyda Zenda, posiada izby sklepione i w takiej że obszernej sieni z węgarami kamiennymi – a na nich łacińskie sentencje. Nad bocznymi drzwiami spostrzegamy gmerek mieszczański dawnego właściciela z wyrytym napisem:

„Anno Domini M.D. L.XX Valenty Wrzesnia

Anna Mniemczowka[145].

Jak załączony rysunek okazuje, herbik ten uformowany został z początkowych liter imienia i nazwiska tego nieznanego skądinąd obywatela chęcińskiego[146]. Z rzadka już tylko trafiające się napisy i szylety na tablicach marmurowych lub godła zajazdów, jak np. „Pod Srebrną Górą” -przypominają, że jesteśmy w grodzie starożytnym, słynnym na kraj cały z bogactw kopalnianych.

Dawny ratusz[147], niegdyś podobno okazały, niczym się nie różni od innych domów w miasteczku. Mieścił on archiwum, w którym Stronczyński oprócz przywilejów cechowych: szewców z 1565 r. i krawców z r. 1622, odnalazł akt, który opiewa iż „niewierny Żyd Joachim ma siedzieć w kunie u izdebki miejskiej trzy dni i trzy nocy za trzy pogębki a o pieniądze z bożnice ma przysiądz, skoro wysiedzi, że pieniędzy nie brał[148]. Była przy nim waga miejska – zazwyczaj wydzierżawiana , jak np. w r. 1668 za sumę 18 zł. rocznie „szale w niej dobre i powrozy; glichtów ośmdziesiąt, pięć z nich kamiennych”. Ceny artykułów spożywczych ustanawiał wojewoda. Oto w r. 1640 Krzysztof z Tęczyna Ossoliński, wojewoda sandomierski, wysyła do Chęcin z ramienia swego Stanisława z Mokrska Mokrskiego, podwojewodziego powiatu chęcińskiego, dla ustanowienia taksy na wszystkie rzeczy „ad victam et amictum”. Rozkład podatków miejskich i przemysłowych postanawiał sam magistrat, gdy np. w r. 1674 ustanawia opłatę 6 gr od achtela piwa dobrego „smalcowanego”.

Obranych przez mieszczan burmistrza i jego radę zatwierdzał starosta. W księgach wójtowskich z r. 1687 mamy wzmiankę, iż Stefan Bidziński, kasztelan sandomierski, starosta chęciński – poleca z Szańca aby Konstanty Łękawski, podwojewodzi i Karol Swobodzki, regent grodzki chęciński – „podług przywileju J.K. Mości urząd obrawszy, wszystkie sprawy i trudności uspokoili”. Że wybór ten nie zawsze trafnie robiono, świadczy sprawa z r. 1655, w której obwiniono „że urząd pijano chodzi, komory rozbijając”. Współcześnie zarzucał Wojciech Lwowczyk Janowi Andzelowiczowi, iż w czasie sprawowania przez niego urzędu radzieckiego, przywileje miejskie i pieczęć zatracono.

Ze spraw jakie wytaczano przez wójta i ławników ułamkowo nam znanych, niektóre rzucają ciekawe światło na wewnętrzny stan miasta, jego przemysł, zwyczaje itp. W r. 1622 obwiniono Pawła Borkowicza, iż ten zranił w rękę niejaką Krusińską. Obrońca w przytoczonej mowie twierdził: „Actrix w rzemiośle swoim równa była pisarzowi, równa malarzowi, równa najprzedniejszemu rzemieśnikowi, których w Koronie Polskiej mało. Ta albowiem Actrix urodziła się szlachcianką, z domu Krusińkich, powiatu kamienieckiego, do czego innego per puranter sum była in inventuto sua tylko do szycia rozmaitego i wyszywania, a do kobierców robienia obrócona, które swoje roboty za takim ćwiczeniem, w Koronie Polskiej zacnym ludziom pokazowała i one kończyła, jako kobierce adziarskie[149], tureckie i wszelakie inne, kto tylko potrzebował, takie złotem haftująca, jedwabiem szyjąca, tkaniem obrazów rozmaitych robiąca[150].

Wśród całego szeregu podobnie interesujących zapisek sądowych – wyróżnia się obfitością szczegółów proces o czary, stanowiący ważny przyczynek do demonologii polskiej wieków ubiegłych. W myśl nawoływań śp. Jana Karłocza do skrytego notowania podobnych przewodów sądowych – nie obojętnych dla wiedzy naukowej – podajemy odnośny wstęp w dosłownej jego treści:

W r. 1665 wniósł sprawę jako „delator” sławetny Stefałkowicz – przeciwko Barbarze Grzeszówce, żonie Mikołaja Skowronka w te słowa:

Skarżę się przed urzędem W. Mościów na tę Barbarę, iż ona zapomniawszy bojaźni Bożej, nie pamiętając na przykazania Boże, takimi rzeczami bawi się, czego kościół i prawo zakazuje, zaczym za dokument pływania po wierzchu na nie jest. Proszę więc o sprawiedliwość”.

Na co odpowiedziała: „Nigdy to nieprawda, aby się to miało na mnie pokazać i ja nie żadnemi czarami nie bawię. Czyńcie W. Moście co rozumiecie. Dla tegom po wierzchu pływała, bom wczora cały dzień nie jadła”. Przypozwany mąż jej Mikołaj Skowronek i poddany również próbie pławienia na wodzie:

Nie wiem co za przyczyna – mówił – żem pływał po wierzchu, żadnych czarów nie umię. Czyńcie W. Mościowie co rozumiecie. O żonie nie mam żadnego podejrzenia, aby się miała czarami albo gusłami jakimi bawić”.

Następne posiedzenie sądowe zajęła sprawa, którą wniósł Wojciech Rożnowski, w imieniu ur. Wojciecha Gorzechowskiego, dzierżawcy na ten czas Skib, przeciwko „pracowitej” Ewie Kruckiej, wdowie, posądzonej iż przez czary odbiera mleko krowom ; poddana próbie wody na pytanie, dlaczego po wierzchu pływa? – odrzekła: „Ja nie wiem, czarów żadnych nie umiem, tylko że mirry i kadzidła kupił nieboszczyk mąż mój za szeląg jeden i cielęciu daliśmy – tylko to umiem”.

Zapytana przez pełnomocnika p. Gorzechowskiego – czemuś tę krzywdę robiła? „Wróci się W. Mość obora, tylko proszę abym mogła swoim sposobem narwać ziela, zadam bydłu, nagrodzi się to” – odrzekła. Po namyśle dodała jeszcze: „Wnukowa w Poliknie i Wysykowa synkowa, także czarują zielem. Kazała mi narwać i mówić omywając: – Nie biore ja nic więcej tylko swój pożytek od swoich krów, śmietana do pasa, serwatka do stóp, mleko do kolan. – W Chęcinach Koślara i Piawecka od szynku i od bydła czarują. Do tego Grzesialki dwie, Matczykowa są w starszeństwie, umieją tak od bydła, jako i od różnych rzeczy. Dała mi Wyszykowa jedną bańkę [maści], Wnukowa drugą bańkę, abym się nasmarowała; gdym się nasmarowała, zaraz drzwiami raz, drugi kominem wylatywała. W Gałęzicach Porzuckowa wdowa, Potowniowa, Kulawina – przy starszych; Kuklina, Adamcowa, Stokowcowa młoda, jeszcze w młodszym rzędzie zostaje, Janielska zaklasztorna Piechowska i Czwarkówna co olej bije – starsze. To nam powiadają – dla tego deszcz zatrzymujemy, bo nam ciężko latać, najlepiej gdy pogodno i susza. Gospodarz Paruch z Brzegów, z żoną najlepiej umieją i oboje latają z Latawcami na jedną górę pod Secemin; tam na trzy części [strony], rozlatujemy się: jedne na południe, starsze, młode na wschód, ostatnie na północ. Zleciwszy się pokazują rosę i ziemię. Nosiemy, my młodsze, ziemię i rosę z beczki. Góra nazywa się Koźla [Kozłowa]. Na trzech częściach Sakrament Pański zakopały (w) Boże Narodzenie, dla deszczu aby nie padał. Zychowa w Zajączkowie, Sobkowa, Mackowa Porzuchowa, Janowa Cochowa – ta jest starsza. W Falisławicach Smazowska w przodku chodzi”.

Dla wydobycia z badanej szczegółowych zeznań poddano ją torturom.

W sobotę po św. Janie Chrzcicielu – badano obwinioną poprzednio o czary Krucką, starając się wydobyć od niej więcej zeznań:

„Wnukowa mnie z Wyszykową nauczyły czarować. Przyniosłam olejków i smarowałam się cała. Ta obora Jego M. Pana Gorzechowskiego przywróci się, tylko mię niechaj wypuści. Lat więcej aniżeli trzy, jako się tym bawię. Na zdrowiu nie umiem szkodzić. Schodziliśmy się na górę Kozłową, za Małogoszcz, ku Seceminowi. Są cztery starsze z rogami: jedna z Koniecpola, druga z Kurzelowa, trzecia z Oleszna, czwarta z Radoszyc. Chciały ode mnie duszę abym im pozwoliła, a miały mię do przodka przypuścić. W przodku chodzą: Kuklina Adamowa, Kortara, Wumańska, Grusiełki dwie Jadwiga i Bartowa, Stokowcowa jeszcze młodszą jest między nimi, także Jasielska, Piechocka Zaklasztorna i Czwarkowa, jest nas 12 młodszych. Sakrament Pański starsze na trzy części przełamały, jedną część ku Śląski granicy, drugą ku Wiśle, trzecią w Kraków wysłały i zakopały; jam była ku Wiśle kiedy zakopywały, tośmy czyniły, aby deszcz nie bywał. Rosę zbierałyśmy dla bydła, dla nabiału, także i ziemie bierzemy po błoniach, po ściegnach, gdzie bydła pożerają i chodzą, i te ziemię pod garki sypiemy, gdzie mleko zlewamy. Deszcz dla czego zatrzymany lepiej starsze wiedzą. W Małogoszczu, w Zajączkowie, w Falisławicach, w Gałęzicach, jakom wczoraj powiedziała te są czarownice. W Małogoszczu: Kowalicha, Klisowa, Kotkowa. Dla przywrócenia nabiału. Rosę po błoniach, po ściegnach i gdzie bydło chodzi rozlewać, ostatek z beczki przeliwszy w ziemię wpuścić, nie na wierzch gdyżby się świat zatopił”.

Przypomniana Maryna Łazarzówna do niczego się nie przyznała. Poddana torturom pierwszym – „Nic nie mówiłam nigdy z nią, anim ją uczyła”. Ogniem przypalana została – „Nie powiem nic! 2. tractu – toż samo; 3. tractu, lubo jej ad oculum [oczy przypalono], jęczała-„Niewinnie cierpię!” Jeszcze raz oddana torturom, zeznała: „Józka nauczyła mię zadawać od powietrza i przez ser [sic !] mleko cedzić, aby się w skopcu nie zsiadło. Nie zdybał mnie nikt na czarostwie. Igne adiecta nihil recognavit. In 2 przyznała się że Kruczce dała oliwy smarować nieboszczyka męża, z masłem Wielkopiątkowem”.

Na następnym posiedzeniu sądowym, wniósł oskarżenie sławetny Adam Zaklika przeciwko Wnuczkowej: „Ojciec mój gnał bydło od wody i widział kiedy Wnuczkowa nić snowała od sąsiada do sąsiada, przez drogę”.

Nazajutrz raz jeszcze indagowano Marynę Łazarzówkę, tylekroć razy męczoną:

„Dawałam maści czarny, topolowy Kruszce męża smarować. Kiedy krowa gdzie uciekła do sąsiada, czekać czwartku i przedd wzejściem słońca pójść tam, wziąźć łajno, z którem uchodzić nie oglądając się. Przyszedłszy do domu połowę włożyć w skorupę, pokropić święconą wodą i podlać drożdżami, włożyć na południe, mieszać zawsze z rana, zaczym przyjdzie ta białogłowa w domu, kędy to uczyniła. Drugą zaś połowę łajna po bydle w oborze rozstrząsnąć. Kiedy się mleko wlecze, do tego domu bieżać, gdzie krowa uciekła, przed wschodem słońca, we czwartek, drzazg nazbierać i uchodzić, aby nikt nie widział, naniecić ogień, warzyć tę powąskę, aby nikt nie widział, a po tym przez one mleko cedzić, położyć wroticzko[151], i do owej wroticzki mówić: Panny Maryi mocą, Wszystkich Świętych etc,, bierze swój pożytek, żeby się nawrócił do mnie, jako ta wroticzka nawraca. Jeśliby to nie pomogło, tedy panienkę wziąć, która jeszcze monstrua non patet, niechaj oblecze białą koszulę, przez którą mleko cedzić będzie stanąwszy z jednej strony progu a z drugiej garnek postawić – i tak cedzić. aby się chora chowała, stawidła ukraść na trzeci dziedzinie we młynie, przed wschodem słońca, we czwartek albo w niedzielę, i zakopać pod progiem, kędy bydło chodzi i pokropić święconą wodą, także dłużnie na trzeci dziedzinie troje ukraść od żywych pszczół, zakopać je pod żłobem w oborze, albo też za słup włożyć i pokropić święconą wodą. – We dni majowe narwać pięciorga zboża i warzyć a bydłu dawać pić, mówiąc tak: „niech się tak twój pożytek nawraca do mnie i do mego bydła, jako się to zbożysko do stodoły mojej nawraca”. W końcu posiedzenia sądowego instygator, sławetny Stanisław Czaplicki prosił – „aby te białogłowy za czary odniosły karę”. Dla krótkości czasu dekret odłożono.

Na sądzie grodowym chęcińskim tegoż roku, wniósł skargę Maciej Stryjek z Falisławic przeciwko Dorocie Łysakowej w te słowa:

„Skarżę się przed urzędem W. Mościów na to białogłowę, iż ona przed wszystek czas życia swego czarami się bawiąc, jednym kadzim naprawiła a drugim psowała [mleko ?], różnych sposobów zażywając na to: drzask, ziół i inne rzeczy”.

Respondit „Jam się czarami nie bawiła tylko z młodości lat swoich latałam po trzykroć za Małogoszcz na Górę Bocheńską, słyszałam też jedna od drugiej, iż i na Kozłową górę zlatywały się: jedna Babiczka, druga Jadwiga Muzykowa, Szczepankowa Kowalcowa, Kotowa z Falisławic, z Gnieźnisk zaś Marcinowa Kulawina, Kotowa, Bajorkowa, Kapuścina – w przednim szeregu. Na Wesoły Pastusina Tomkowa. W Zajczkowie Drozdowa i inne. Z Małogoszcza Opalincowa – innych nie mogę pamiętać, na Kiemlinę powiadają drugie czarownice że też tym się bawi. Kłysowa bywała z nami. Ostatni raz byłam na Górze Bocheńskiej na Boże Wstąpienie”.

Świadkowie popierając oskarżenie zeznali:

„…iż więcej nie wiemy na nią nic, tylko drzazgi w torbie jej i ziele Obrączka naleźliśmy. paniej Parczewskiej oborę zaprawiła Jadwiga Muzykowa Babiczka, dlatego że im serwatki nie chciała dawać”.„Góciec, trujec, barwinek, płyc i ziebro diable, dziewięciosił, nakopać tego ziela i na nowiu krówki myć – i dać im tego poić” – dodała po zastosowaniu tortur Łysakowa.

„Zioła kopiemy na górach – mówiła dalej – wodę czarujemy aby ludziom szkodziła. Rosę zbierałyśmy na czary i na granicach w Borkach zakopaliwałyśmy ją dla tego, aby się nabiał psował. Latałyśmy na diablich skrzydłach. Proszę p. Parczewski, abyś mię W. Mość nie kazał psować, będę się starała, abym ci oborę naprawiła. Pajęckowa i Elżbieta Cackowa ze wsi Wesoły i te umieją czarować. Kapuścina wiele maści mi dawała smarować się i latałam nad góry, tam tańcowałyśmy i różne rzeczy robiły i o czem lepiej Kapuścina może powiedzieć”.

Badana Elżbieta Cedrowa mówiła: „Com wczoraj mówiła, tom z bojaźni mówiła, nie wiem nic, nie powiem nic”. Oddana torturom – wołała: „Kapuścina chleba grzankę ukroiła i na gębę zmarłemu położyła, tak mówiąc: jako ten umarły nie gada, tak i Państwo aby nie gadało”. Ponownie indagowana dalej mówiła: „Kapuścina wie lepiej, ma służki i mazała mię. Latałyśmy z nią trzykroć lat temu że, zakazała mi Kapuścina, abym nie gadała. Na Bocheńską Górę latałyśmy z Plebańskimi na pocierkach. Obydwie Kapuścine latają. Kapusta z żoną swoją latają. W Rykoszynie Łukaszowa co we środku wsi mieszka, zakopała pod oborą w Rudce prochy ziela. Może naprawić tę oborę starsza tj. Plebankowa. Gdy już wieść o nas była, zlatywałyśmy się na górę i upominały, aby jedna drugą nie wydawała. Na zdrowiu szkodziły p. Parczewskiemu, kościami trupiemi paląc i onego osypywały. Dla naprawy wygrzeźć ziela diabelskiego ziebra i tym się omywać. Zleciwszy się na góry tam tańcujemy, grają nam na bronach, na radłach. Rosę zbierają na łąkach, po polach – garnkami, konewkami i w beczkę zlewają, na Kozłową górę zakopawałyśmy ją; do tego orną ziemię z gór dla suszy i na granicach zakopują. Sakrament Pański na roje złamały, który przyniesła Plebankowa z kościoła małogojskiego, zakopały, aby nic nie było na świecie. Rosę dla tego zbierają, aby deszczu nie było. Jarzyne przedałyśmy do Turek za niezliczoną rzecz, dostało się nam po pięci szelągach”.

Badana Kapuścina – tłumaczyła się: „Nie używam tylko świezego dziewięcioła, aby mi mleko nie odjęto. Chleba kromkę kładłam na gębę umarłemu, aby państwo nie wrzucało na mnie, tego mię baba nauczyła podróżna, alem tego nie czyniła sama tylko baba Rakowa, ten chleb psom dałam. Nie uczyłam Cackowy, niesłusznie mię powoływa. Nauczyła mię Ewa z Małogoszcza mówić: „Pomaga Bóg wodzicko – Najświętszej Panny Święcicko. Prosze cię o wysoką pianę, o gęstą śmietanę”, Pawłowa Kapuścina umie wróżyć i przy mnie wróżyła, gdy mi Łokawa [krowa] zginęła”.

Katarzyna Kapuścina, żona Mateusza z młyna w Gnieździskach, indagowana – zwalała winę na młynarkę, iż ta ją niesłusznie za czarownicę podała. Dopiero po użyciu ognia, wyznała: „dla uroku mleka nauczono mię sierp rozpalić i nad powąską położyć, mleko cedzić, tom raz robiła”.

Następnie indygator Czapliński wniósł oskarżenie sławetnej Zofii Kukliny „iż ona przeciwko przykazaniu Boskiemu czyniąc, lada czym bawi się z obrazą Bożą tj. czarami, gdzie jest powołana od Krucki do tego, że pływała po wierzchu , podług relacji tak pp. radnych, jak i innych osób”.

– Odpowiedziała: „Nigdy to nieprawda, abym się tym bawić miała. Krucka niewinnie mnie o to powołała, niemocą tonęła”.

– Na to Grzegorz Kwiczka sługa konwentu chęcińskiego dodał: „Służąc u ks. kommendanta chęcińskiego, przede dniam na godzin 1 w wigilię św. Filipa i Jakuba, z folwarku idąc do mieszkania jego, lat temu dwie, napadłem Kuklinę Adamową z garkiem moim, gdzie od dawna po drodze coś zbierała aż ku domowi organisty”.

Szewc Kacprowicz zeznał przeciwko sławetnej Jadwidze Prawieckiej – „W święty poniedziałek przyszła do mnie niewiasta nieznana, temu lat 9 lub 10, i pokazała mi korzeń czarny, twierdząc, że to pokrzyk, który abym kupił namawiała, mówiąc, że mając to w domu synk się naprawi”.

W roku 1666 przed urząd sądowy chęciński – wniosła oskarżenie pracowita Anna ze wsi Polikna: „iż w poniedziałek kwietnia była w kościele farnym chęcińskim, na spowiedzi Wielkanocnej, i tam przed wielkim ołtarzem widziała, jak Grzesiowa Puchalina, przyjąwszy Sakrament Święty, trzymała go na wardze, zakryła się rańtuchem, a potem odeszła. Oskarżycielka twierdziła, iż ukradła ona P. Jezusa, bo miała na lewej ręce garnek mały, a w nim różne zioła w papierkach, od Żydów kupione”.

Świadkowie przesłuchiwani – Stanisław Kocurla i in. z Murowanej Woli, zeznali, iż w Radkowicach trzęsie Mistelową, bo taż Grzesiowa Puchalina jej to zadała[152].

Na tym kończą się sprawy mające związek z czarami, gdyż odnośne akta sądów ławniczych urywają się – a przerwa ta trwa aż do r. 1668, aby nie ponowić się później[153]. Lecz i z tej wiązki wydobytych przez nas szczegółów możemy wyprowadzić wniosek – jak zabobonny i przesądy następstwa wielkiej ciemnoty – grasowały w tym czasie w Chęcińskiem. I nie dziwić się tu ustronnym wioskom, do dziś dnia pielęgnującym gusła i czary – gdy widzimy, iż „sławetni” rajcowie miejscowi, pławiąc nieszczęsne czarownice, męcząc na torturach, przypiekając ogniem ogłupione z bólu ofiary ciemnoty – najgorsze samym sobie wystawili świadectwo.

Bo i gdzież miał sam oświecać się mieszczanin chęciński, gdy szkoła[154] założona przez króla Stefana[155], wegetowała zaledwie, a jej wychowankowie w kordach niemych z Żydami szukali znaczenia. Upaść musiała wreszcie, bo nie znajdujemy o niej później najmniejszych wzmianek. W XVIII wieku była tylko przy kościele szkółka parafialna. Zesłany tu wizytator w r. 1787 krótko zaznacza: „Dyrektor Fabiański narobił awantur, uciekł, a trzydzieści dzieci rozproszyło się”. Uposażenie nauczyciela tego stanowiło na ten czas 200 zł pensji, zabezpieczonych na dziesięcinach w Mostach[156].

Pragnąc posiąść wiadomość o ilości domów i zaludnieniu miasta Chęcin w dawnych czasach, przejrzeliśmy dostępne dla nas lustracje oraz in. współczesne źródła . Wzmianki o mieszkańcach, zwłaszcza chrześcijanach, spotyka się zbyt rzadko, gdzie takowych brakło, posiłkować się trzeba było średnią ilością 8 głów na jeden dym dla XVII i XVIII wieku, według zasady prof. Pawińskiego, lub mnożnikiem 6 głów dla liczby domów przyjętym przez T. Korzona, dla miast koronnych w XVIII stuleciu[157].

Podług tych źródeł i obliczeń było w Chęcinach:

W roku 1564 domów.296 [żydowskich 2] mieszkańców…….2328 [Żydów 9]

1602…………..341……………………………………………….2728 [Żydów 92]

1629…………..327……………………………………………….2616

1656…………….30…………………………………………………240

1660…………….48…………………………………………………384

1669…………….50 [żydowskich 11]…………………………646 [Żydów 88]

1765…………..116 [żydowskich 65]……………………….2306 [Żydów 2000]

1782…………..250……………………………………………….1500

Ostatnia pozycja ludności o tyle jest niedokładną, iż przy obliczaniu jej wzięliśmy praktykowaną z roku poprzedniego [1765 r.] stopę procentową 6 dusz na 1 dym. Dokładną może być ona tylko dla chrześcijan, bo co Żydów, to stosunek 1:32 jaki zauważyliśmy w r. 1765, zmieniłby ogólną liczbę mieszkańców Chęcin w r. 1782 gdybyśmy wiedzieli ile było domów żydowskich w mieście.

Od pierwszego spojrzenia na przytoczoną tabliczkę statystyczną, uderza nas nieproporcjonalny wzrost Żydostwa w miasteczku. Gdy w r. 1564 było ich tylko 2 gospodarzy i 7 komorników [158]ogółem głów 9, pod koniec XVIII wieku, cyfra ich wzrasta do 2000 płacących pogłówne. Zajmują oni rynek oraz przyległe ulice, wyciągnąwszy chrześcijan na przedmieścia. Zwiedzający na początku XIX wieku te strony J. U. Niemcewicz, z goryczą zauważył: „Pozostali po przedmieściach w małej liczbie potomkowie owych możnych i bogatych górników, kupców, rzemieślników, najmują się dzisiaj Żydom w dzień szabasu, by posługiwać im w karczmie i krowy ich doić”[159].

Temu smutnemu objawowi przypatrzmy się bliżej, śledząc stopniowy rozwój Żydostwa w Chęcinach.

Wciskanie się Żydów do miasta[160] już w połowie XVI wieku zaniepokoiło „sławetnych”. Zebrawszy się na ratuszu w 1581 r. postanowili: „ażeby żadnemu Żydowi domu ani placu w mieście nie przedawać, a który się ważył, ażeby dom i plac jego w mieście był konfiskowany”, którą to uchwałę czyli „plebiscyt” król Stefan Batory, przywilejem datowanym w Warszawie d. 12 lutego tego roku na sejmie generalnym zatwierdził. Ze swej strony król oddzielnym dokumentem tegoż roku zastrzegł, iż Żydom więcej nad dwa domy, które już posiadają w mieście, mieć nie wolno, przekupniami im być nie zakazuje, ażeby żywności mieszczanom nie wykupowali. „In quantum „by się ważyli więcej mieć domów, aby takowe domy były konfiskowane” oraz nakazuje staroście chęcińskiemu, „ażeby tego dozierał w tym mieszczanie krzywdy nie mieli[161]. Nie przerwało to jednak sporów, które wkrótce oprzeć się musiały o sądy nadworne, skoro w r. 1583 zapada wyrok w asesorii, że Żydom wolno według dawnych praw, posiadać tylko pewną, ograniczoną ilość „domus et habitationes” w Chęcinach.

Jeżeli król Stefan Batory, znany z tak wielkiej tolerancji religijnej, widział konieczność ochraniać mieszczan chęcińskich od zalewu „dziatwy Izraela”, Zygmunt III, żarliwy katolik, nie mógł być dla nich łagodniejszym.

Wnet po koronacji król Zygmunt Waza,potwierdza w Krakowie d. 10 stycznia 1588 r. powyższy dekret sądu asesorskiego zabezpieczający mieszczan chęcińskich od żydostwa[162]. W roku zaś 1597 d. 27 czerwca poleca z Warszawy zniesienie bożnicy stojącej na gruncie miejskim – oraz „aby wrzasków w śpiewaniu nie czynili pod karą 6000 grzywien; katolików i białogłowy, żeby Żydzi nie chowali, a na katolików pod grozą więzienia  podług konstytucji koronnych”[163]. Tegoż roku otrzymali cechmistrze mandat królewski, ażeby nie pozwalali Żydom trzymać czeladzi katolickiej. Sporom wynikającym przy lada okazji pomiędzy chrześcijanami i Żydostwem położyć miała tamę „ugoda”, zawarta między nimi „we czwartek przed Przemieniem Pańskim” w r. 1601 – „którą kompozycyją ostrzeżono jest, ażeby nie więcej jak dwóch gospodarzy, inkludując w tej familią zięciów i synów gospodarzami nie było, a w rynku nie ważyli się kupować domostw i po ulicach, bo pod konfiskacją dwiema Żydom tylko w konsplanacyi wyrażonym: Jakubowi i Izaakowi. sukno przedawać do 6 lat tylko pozwolono; trunków żadnych ani robić ani szynkować nie godzi się, miód jednak wolno im robić będzie, ale nikomu więcej jak samym Żydom przedawanie między sobą, byle go chrześcijanom nie przedawali; skór żadnych wykupywać im się nie godzi, oprócz jednemu; wolno im handlować szafranami; na mieszczanina nigdzie skarżyć się i nigdzie sprawiedliwości żądać nie mają tylko w miejskim sądzie oraz na Narodzenie św. Jana Chrzciciela, miastu 15 grzywien dawać mają corocznie wiecznymi czasy”.

Pomimo tych przepisów ograniczających osiadanie Żydów w mieście, zesłani w roku następnym lustratorowie piszą „za pilnym dozorem p. Amanduszowym[164], który administracyi na ten czas starostwa chęcińskiego odprawował, nalazło się ich 40, po ten teraz zaniechaniu Żydów po powietrzu, przybyło ich 6 -in summa Żydów co domy mają 11, komorników 35, rzeźników żydowskich 6-ciu[165].

Przeciwko nieproszonym przybyszom stawiając zapory „manifestują sławetni” w r. 1616, „że więcej sobie placów Żydzi skupują i pozwalają skupować, jak w konplanacyi pozwolono” – to znów w 1640 r., dowodząc przed aktami asesorii koronnej „że Żydzi gwałtownie sobie na placu Furgatowskim postawili bożnicę a po tym skrycie wewnątrz wymurowali, o co im reservata actio w sądach J.K. Mości[166].

Pierwsza wojna szwedzka niszcząc miasto rozproszyła i Żydów. Wkrótce jednak na pogorzeliska napłynęli znowu chwytając w swe ręce cały handel miasteczka. Aby ograniczyć ich szkodliwą dla reszty mieszkańców działalność Stefan Czarniecki jako starosta miejscowy, także w r. 1664 wydał rozporządzenie. „Z wolej rzetelnej i rozkazaniu JW. JP. wojewody kijowskiego, starosty naszego chęcińskiego, tudzież przy bytności JP. Waleriana Żmijowskiego burgrabiego i namiestnika, przychylając się urząd radziecki z cechmistrzami i wszytką Rzecząpospolitą miasta J.K. Mości chęcińskiego, do tejże woli JP. dobrodzieja i prawa pospolitego postanawia, aby przekupnie w dzień targowy nie ważyli się kupować zbóż jakichkolwiek i żywności dotąd póki znak będzie wystawiony trwał w pół rynku, czego mają go doglądać na to wysadzenie tj. Wojciech Martecki i Florjan Sokołowski, a jeżeliby poświadczyliby kogokolwiek, tedy zboże zabrać do burmistrza, gdzie winny powinien oddać grzywien 14. Temu mają podlegać i mieszczanie wszystkich jurysdykcyi, jeśliby który był przeświadczony kupując na przekupnie[167].

Następca Czarnieckiego na starostwie chęcińskim Stefan Bidziński chcąc podnieść miasto wydał konsens Żydom, skupowania pustych placów oraz domów zrujnowanych, budowania się na nich, a także robienia gorzałki, piwa, sprzedawania różnych towarów. Przywilej ten, tak ważny dla Żydów, bo dowodzący ich równouprawnienia, nosi datę „w Chęcinach d. 21 września 1668 r.” – to też postarali się obdarowani, aby nowy król Michał zatwierdził, co też uzyskali na sejmie koronacyjnym d. 5 września 1669 r. Lustratorowie odbywający w tymże roku swoje czynności w Chęcinach, wspominają: „mają w mieście Żydzi domów w ulicach 11, których połowa od ognia zniszczała. Przed powietrzem roku zeszłego, było ich kilkunastu[168].

Księgi wójtowskie z tych czasów pochodzące uchylają nam też rąbek zasłony, kryjącej ówczesne stosunki mieszczan względem Żydów. Rajca Ludwik Safałkowicz opowiada – iż w zapusty proszony był do Szymona Żyda na miód, a potem zaszedł do doktora Żyda mieszkającego w ulicy Żydowskiej. Zjawił się tam i nieproszony ks. kantor Sroczyński, dobrze podchmielony i zaczął wyprawiać awantury – wreszcie tak siadł między gośćmi – iż krzesełko się pod nim załamało. Pan rajca oburzony wyrzucił kantora za drzwi – stał się tumult, bo za pokrzywdzonym jakoby księdzem kantorem ujęli się żacy szkolni, pobili, nawet szablami pokrwawili Żydów. Cała noc trwała ta burda uliczna, a że nie szczędzono ani Żydów, ani ich mienia dowodem jest sprawa, gdy jeszcze w r. 1670 Żyd Eliasz Jagielowicz upomina się od sł. Piotrowskiego o okiennice i drzwi żelazne, które ma, a „podczas tumultu i rabowania żydowskiego zginęły”.

Sami też Żydzi dawali nieraz powód do nieporozumień. Oto w tymże czasie zaniósł skargę przed urząd wójtowski sławetny Ludwik Magdacki przeciwko Żydom, iż ci ryby mu zatruli w stawie i gdy chciał ich wypędzić jeszcze go zbili. „Gdybym nie miał szabli – mówił oskarżyciel – którą mi dał chłop w polu imieniem Pieta z Rekosina, pożyczywszy ją ode mnie na wesele-pewnie by mnie Żydzi zamordowali”. Wobec sędziów pokazywał sińce po ciele, ubranie poszarpane i „że mu guzików srebrnych trzy oderwali”.

Aby ułagodzić może obruszoną na nich opinię publiczną oblatowali Żydzi chęcińscy w r. 1672 – w osobie „niewiernego” Mojżesza Monkowica, swego syndyka akt, którego treść nie jest obojętną dla dziejów krajowych. Oto biskup kamieniecki, Wespazjan Lanckoroński pismem swoim datowanym z Jarosławia z d. 19 września 1672 r. zaświadcza -„jako Żydzi w Kamieńcu Podolskim zachowywali się”. Przyznawszy że byli wierni i pilni w obronie miasta, dodaje – „iż żadna się na nich nie pokazała zdrada i owszem, jeden z nich był puszkarzem bardzo dobrym i siła przeciwko nieprzyjacielowi Rzeczypospolitej dokazywał, dwa quartany rozerwał i onym serio szkodził[169]. Odgłos to, choć daleki, upadku tej kresowej twierdzy, która pozbawiona nadziei odsieczy poddać się musiała d. 27 sierpnia tego roku przemagającym siłom sułtana Mohameda IV.

Nie zaniedbali też Żydzi sposobności aby w czasie sejmu koronacyjnego przedstawić królowi Janowi III prawa swe do zatwierdzenia d. 27 marca 1676r. , również i August II w Warszawie d. 13 września 1710 r., które im też w zupełności aprobowano[170].

Tymczasem Żydzi porastali w zamożność i dostatki. Rewizorowie znaleźli tu w r. 1765 „ad praesens domów żydowskich osiadłych w rynku nr 17, a po ulicach domów nr 48. Podług lustracji 1624 r. i 1660 r. płacić powinni tak gospodarze jako i komornicy, każdy po czerw. zł. 1. Provenisset od gospodarzów czerw. zł. 65, ale że pewności żadnej o komornikach powziąźć nie można, ponieważ ich więcej lub mniej bywa – dają jednak, jak sprawę znamy, do dworu rocznie czynszu zł. 2000”. Stosunek rzemieślników chrześcijan do Żydów, był wtedy następujący: rzeźników bywało dawniej 20, którzy mieli na rynku jatki murowane, w chwili ostatniej lustracji był tylko jeden katolik Żydów zaś 5. Formowali rzeźnicy chrześcijanie cech z własnym ołtarzem u fary, który swoim kosztem oświetlali do czego przyczynić się musieli i Żydzi rzeźnicy. Piekarzy chrześcijan było 10 a Żydów 14. Szewców szczycących się przywilejami z lat 1565, 1607 i 1641 było katolików 25. Prasołów [handlujących solą] i przekupniów było 9 chrześcijan, sprzedających w jatkach murowanych – ilu Żydów, lustracja nie podaje. Łaźni ani postrzygalni nie było, gdyż „Żydzi je odebrali i na swój pożytek obrócili”. Gorzałki „żaden katolik teraz garcem nie pali, Żydów za to 20”, szynków też chrześcijanie nie mieli, Żydzi zaś 6 – jeden tylko węgrzyn szynkował rocznie mniej więcej do 22 beczek miodu[171].

Największy jednak cios zadał pomyślności tego miasta dekret Rady Nieustającej z dnia 17 czerwca 1777 r., mocą którego dozwolone zostało prawo swobodnego osiedlania się tu Żydów: rozsypali się też po mieście, uśpili przemysł, zgubili tu rzemiosła, mianowicie snycerstwo i kamieniarstwo, które tu niegdyś kwitły[172].

Bo też źródłem zamożności i sławy miasta były kopalnie czyli tzw. „Góry Chęcińskie”. Najstarsi krajopisarze nasi i obcy, jak: Długosz, Kromer, Gloger, Zeiler, Frelich i inni, wychwalając podziemne skarby okolic chęcińskich, wspominają o wydobywanych tu: miedzi, ołowiu, srebra, marmuru itp. „Przodkowie nasi pisał J. U. Niemcewicz – od czasów niepamiętnych wydobywali je i sposób ten wydobywania był zapewne prosty, gruby, daleki od dzisiejszego wydobywania. Są na niektórych górach ślady, że przed wynalezieniem prochu dobywane były; zamiast bowiem łupania skały prochem, podkładano drzewo, i palono je. Wiele znajduje się po dziś dzień niedopalonych po szybach pożarów. Wszędzie widać, że tylko po wierzchu brano, wszędzie doły niegłębokie. Macano po wierzchu gdzie kruszce, ale praca zrażała do zapuszczania się we wnętrze ziemi[173]. Kopalnie chęcińskie z dawna należały do posiadłości królewskich[174], stanowiąc dochód panujących: miedzią prowadzono handel z zagranicą, a rudę wożono do Anglii, nie licząc tego co spożytkowano na miejscu. Najdawniejsze wzmianki archiwalne o tych kopalniach, pochodzą z 1396 r. Wtedy bowiem był żupnikiem krakowskim, czyli olkuskim i chęcińskim, Mikołaj Bochner, protoplasta Bonerów przychodniów z Helwecji, którzy przez wiek XV i XVI dziedzicznie prawie byli żupnikami[175]. Ostatnim żupnikiem chęcińskim z tej rodziny był Seweryn Boner, po którego śmierci zaszłej w 1549 r. otrzymał je Jan Lutomierski, podskarbi nadworny koronny, kasztelan brzeziński, jak z tytułów widać nie górnik lecz senator, zm. 1554 r. Na sejmie lubelskim d. 13 kwietnia ego roku  uzyskał przywilej Just Ludwik Decjusz, oddający mu wszelkie olbory i żupnictwo wszystkich kopalni w Królestwie[176].

Po jego śmierci w 1567 r., żupnictwo chęcińskie objął syn Ludwik Just Decjusz, zm. w 1576 r.[177]. Później żupnikami w Chęcinach bywali zwykle starostowie miejscowi: Dębińscy, Prowannowie, Braniccy .Wielcy ci panowie, wydzierżawiali zwykle kopalnie „zdolniejszym” górnikom lub wyręczali się podżupnikami. Oto w r. 1487 król Kazimierz Jagiellończyk, przywilejem datowanym w Krakowie, pozwala sławetnemu Janowi Karasiowi, mieszczaninowi chęcińskiemu wystawić hutę o jednym kole „…in picina ipsius haereditaria cirka villam civilem Polikno sub antiqua officina [alias Hutha] Chencinensi prope civitatem eandem nostram Chenciny iacente ad promovendum minerarum metallorumque laborem purgandi fixandique aes seu minerae aereeae Ioanni Karrass, civi Chenczinensis, et eius successoribus…datus”[178]. W r. 1602 występuje Amanda „administrator starostwa chęcińskiego”, będzie to zapewne Stanisław Armanda, sławny żupnik Olkuski. W latach 1624 i 1630 wymieniony jest Stanisław Gorzechowski podżupnikiem [tenże Gorzechowski był równocześnie sędzią grodzkim i podstarościm chęcińskim], a w 1633 r. niejaki Stanisław Łowczyk, posesor olbory z gór chęcińskich[179].

Prawo użytkowania z kopalni chęcińskich na rzecz króla, coraz więcej było ograniczane z biegiem czasu przez rozmaite przywileje i zapisy. Już Kazimierz Jagiellończyk jak wspomnieliśmy, nadał w r. 1487 mieszczanom prawo do kopalni chęcińskich, syn zaś jego, Jan Olbracht w r. 1494 ustanawiając dla kopalni tych prawa gwareckie udzielił też pewnych ulg w korzystaniu z nich mieszczanom chęcińskim[180]. Zygmunt August przywilejem wydanym w Krakowie we środę po uroczystości św. Franciszka r. 1550, wydał pozwolenie mieszczanom „na otwieranie gór, kopanie kruszców wszelakich normam olkuskiego prawa”, w zamian za tę wolność „dobywania rud gdzie kto zechce na rąbanie lasów na potrzebę własną i budowle” zastrzegł dziesiątą nieckę kruszcu i grosz od każdej niecki [ab alveo] na skarb królewski[181]. Jaki był wówczas stan owych kopalni, najdokładniej podaje nam lustracja starostwa chęcińskiego z 1569 r. w Archiwum Głównym Królestwa dochowane, do której dodamy w nawiasach uwagi lustratorów późniejszych[182].

Góry Chęcińskie

„Pierwsza góra jest nad miastem, kamienia marmurowego dzikiego, na której zamek zbudowany. Na tejże górze jest szybów bardzo wiele co kruszce brano z dawna, przy którym kruszcu jest srebro, dzisiejszych czasów tam nie robią [w 1602 r.] dzisiejszych czasów tam marmur łamią na potrzebę J.K. Mości i ozdobę kościołów i zamków a nakładem JK Mci.

Wtóra góra jest naprzeciwko zamkowi niedaleko, którą zowią Rzepka. W tej też bardzo wiele zrobisk i dziś jeszcze po trochu tam robią; tam okwity kruszcu i srebra więcej ma [w 1602 r. – „marmur łamią na potrzebę J.K. Mci, za nakładem JK Mci”].

Trzecia góra jest dalej za tą, przy polu mieszckim, którą zowią Sosnówka, tam też zrobisk wiele i kruszec dobry ołowiany, ale tam dzisz nie robią [w 1602 r. „na tej górze mieli mieszczanie szyby swe, jednak iż zaniechały król JMć swoim kosztem w tej górze stołę bije. Pożytku z niej żadnego nie masz. Dla którego król JMć nakład wielki czyni z skarbu swego”].

Czwarta góra jest za wioską miesczką Poliknem, którą zowią Miedzianka i tamże huty miesczkie, w tej górze kruszec miedziany bardzo dobry i srebra ma niemało, Lazur przy nim barzo kosztowny i zielenica barzo cudna. Z tej góry za inszych czasów barzo wiele skarbów wychodziło i dziś ich jest wiele. Ale trzeba robić jedno by trzeba nakładu wielkiego [w 1602r. „ten dają sprawę ludzie, że jej zaniechali, i owszem tam od J.K. Mci marmur łamią, kosztem J.K. Mci”].

Piąta góra jest kruszcu ołowianego, która idzie ode wsi zamkowej Gałęzice nad Skibami ku miastu, którą zowią Żakowa, w której barzo wiele zrobisk i kruszec barzo dobry, srebro ma przy sobie nad inne góry, tam i dziś Skibscy ziemianie robią sami a innym nie dopuszczają robić, chocia jest góra z dawna J.K. Mci [1602 r. – „Na górze marmur łamią na potrzebę za nakładem J.K. Mci”].

Szósta góra jest w drugą stronę miasta, w której też zrobisk wiele kruszcu, też z onej dobry ołowiany i glinka czerwona, przeciwko ma Żelieiowa.

Siódma góra za tą Żalieiową jest nie daleko, która idzie nad polem miesczkim tą zowią Szewska Góra. Tam pamiętnika nie masz kiedy by robiono jeno jest dosyć zrobisk.

Ósma góra, którą zowią Jerzmaniecz pod wioską ks. biskupa krakowskiego tam też kruszec dobry ołowiany i srebro ma i jeszcze tam po trosze robią.

Dziewiąta góra, którą zowią Bolechowska tam zrobisk wiele, ale dziś nie robią”.

Lustracja z r. 1602 dodaje: „W tych wszystkich górach marmury są bardzo ozdobne różnej maści. Jednak z tych gór dotychczas żaden pożytek nie idzie skarbowi J.K. Mci ani staroście[183].

Czy królowa Bona, na starostwie chęcińskim mająca opartą oprawę wdowią, wpłynęła cośkolwiek na pomyślność kopalni chęcińskich – nie wiadomo[184], choć znając jej gospodarność można się tego spodziewać. Znany jest tylko akt jej męża Zygmunta I z 1525 r. wzmiankujący o kopalniach miedzi i ołowiu w górach tutejszych oraz list jego pisany do Stanisława Szafrańca w sprawie chęcińskiego lazuru[185].

Na sejmie koronacyjnym Stefana Batorego Stanisław Dembiński, starosta chęciński, mówiąc o dochodach Rzeczypospolitej, rozpowiadał o wynalezieniu w górach chęcińskich bogatych bardzo kopalni nieznanego dotąd a wielce zdatnego na monety kruszcu[186] – można stąd wnioskować, że kopalnie były znów czynne. Wiadomość ta o nowo odkrytym metalu zainteresować musiała wielce ogół szlachecki, skoro na sejmiku w Korczynie d. 15 maja 1577 r. w instrukcje posłom wybranym na przyszły sejm wstawiono żądanie: „Przypomnieć też mają mineras montium Chencinensium, które mogą być pożyteczne do minice[187]. Sam król Stefan musiał być zaciekawionym skoro kazał sobie pokazać próbki wydobytych tam kruszców, w księdze bowiem wydatków króla czytamy w r. 1583 – „kopaczom gór chęcińskich, którzy przywieźli próbki metali J.K. Mości dano fl. 10”[188].

Może Batory wybierał sobie wówczas gatunek marmuru, z którego postanowił wznieść pomnik zmarłemu przed rokiem bratu króla: Krzysztofowi ks. siedmiogrodzkiemu. Rzecz się tak miała. W aktach podskarbińskich pod rokiem 1583 zapisano wydatki, jakie skarb królewski poniósł, na przewiezienie pomnika dla ks. Krzysztofa do Siedmiogrodu. Ciężar musiał być wielki skoro przez tydzień 29 wozów zaprzęgniętych w 124 konie wiozły takowy do Sandomierza. Transport przybył nad Wisłę dnia 28 listopada, przeładowany na czółna – spławiony został do Opatowca, stamtąd zaś znów wozami do Siedmiogrodu odstawiony. Przewózce tej towarzyszył z polecenia króla jego dworzanin Wałdowski oraz Jan Serny, prawdopodobnie rzeźbiarz, który u celu przeznaczenia miał ustawić monument[189].

Wiadomość ta dotyczy niezawodnie kopalni chęcińskich, bo w okolicy Sandomierza, o ile mi wiadomo, nie było i nie ma innych kopalni marmurów, że zaś z tego wykonany był materiału świadczy sam ciężar ładunku.

Za panowania Zygmunta III stawiane tak kościelne jak i świeckie budowle, przechowały dowód na swych murach, iż upiększano je marmurami chęcińskimi, tak, iż ocalała do naszych czasów schody, odrzwia, obramienia okien, ołtarze, itp. części gmachów, są zawsze z marmuru tutejszego, nawet częstokroć z umiejętnością rzeźbiarską wykonane[190]. Sz. Starowolski w „Opisie Polski” utrzymuje, że za jego czasów słynęły odmiany marmurów w kolorze czarnym i zielonym, które obecnie, szczególniej drugi, bardzo rzadko się trafiają. Według świadectwa Opalińskiego, w dziele napisanym przeciwko zarzutom ku Polsce Barklaja, użytek marmurów tak był u nas rozpowszechniony, iż Zygmunt III kazał wykuć w jednej z gór chęcińskich, przedtem Irzmaniec lub Wierzmaniecką zwanej, dwie kolumny 38 stóp wysokie, na których chciał jakieś posągi w Warszawie stawiać, podobno na pamiątkę swego zwycięstwa nad rokoszanami pod Guzowem w 1607 r. Bądź co bądź plan ten nie przyszedł do skutku, spoczywały one na miejscu, dopiero syn jego Władysław IV, kazawszy je wydobyć, gdy przy Wiśle jedna z nich pękła, drugą sprowadziwszy do Warszawy, nazwano „Zygmuntówką”. Pozostały wykopy w pośród ogromnej skały ciągnie się z góry na dół, są jeszcze ślady drogi, którą głazy te wieziono: praca i zachód – powiada Niemcewicz – do której by podobno wdzięczność narodu dla króla tego nie posunęła się, dokonała jej chwalebna miłość synowska.

Marmur tu twardy, trudny do wydobycia, obróbki i polerowania, kolorów bardzo rozmaitych na tle zawsze mniej więcej ciemno – wiśniowym, na podobieństwo włoskiego marmuru „Seracolin” zwanego.

Na początku XVII wieku przypada zaniechanie wydobywanych w górach chęcińskich kruszców, natomiast wzmaga się eksploatacja marmurów. O tym przekonywa nas lustracja z 1615 r. w te słowa: „W górze zamkowej na ten czas tylko marmur łamią na potrzebę JK Mci a najwięcej kamieniej na swą potrzebę mieszczanie. Nie mają na to prawa ani wolności żadnych, skąd JK Mci ani Rzeczypospolitej pożytek żaden nie idzie tylko osobom prywatnym, które wielkie stąd zyski i pożytki mają”. W Górze Rzepka „gwarkowie brać kruszce przestali stąd pusto leży”, nawet na „Miedziance – gdzie mieli z dawna mieszczanie chęcińscy i inni gwarkowie szyby swe – odbiegli ich i stołe bitą wielkim sumptem JK Mci, która się zawaliła i żadnego stamtąd pożytku nie masz”. Tylko na Szewskiej Górze roboty trwały przy wydobywaniu kruszcu, również i na Jerzmańcu „kruszec dobry ołowiany biorą, srebro, do tego i marmur, który na potrzebę JK Mci zostawiono”. Na Bolechowskiej Górze kopano również kruszce. „Było przy niej koło wielkie kosztem przez gwarki postawione, teraz go nie masz, iż gwarcy chęcińscy odbiegli, zaczym możniejsi skądinąd zaniechać tego osuszania gór musieli, zaczym ten pożytek, któryby miał być, tak gwarkom jako i olborom JK Mci żadnego nie czyni[191].

Król Zygmunt III aby wskrzesić upadający przemysł górniczy wydał w Warszawie, d. 25 września 1621 r., potwierdzenie dawnych praw „kopania gór ołowianych alias otwieranie i szukanie kruszców oraz za najwyższego żupnika JWP Branickiego starostę chęcińskiego postanawiając”.

Gdy pierwsza inwazja szwedzka pozostawiła po sobie ruinę i opustoszenie, Stefan Bidziński, starosta, chcąc zachęcić ludność do poszukiwania skarbów jakie natura złożyła w głębinie gór okolicznych wydał uniwersał, którym wszystkich obwieszczał „ażeby kto tylko chce brał się do kopania kruszców”. Uniwersał ten datowanym jest z Chęcin dnia 7 lipca 1678 r.[192]. Tenże starosta chęciński, według Rzączyńskiego [Auctuario Hist. Natur. p. 65],[193] z błękitu miedzi [lazuru] wydobytego w swoich kopalniach wyrobiony stolik przesłał w darze Innocentemu XI papieżowi.

Później, gdy w kraju wszystko chyliło się do upadku i łomy marmuru zaniedbane zostały, chociaż wspomniany naturalista piszący za czasów saskich wylicza odmiany tutejszych marmurów, domyślać się pozwala, iż nie były one zupełnie zaniechane. Do upadku kopalni, przyczynili się też i starostowie. W r. 1765 skarżą się oto mieszczanie przed rewizorami królewskimi „iż przeciwko przywilejom 1550 r. i 1621 r. góry wszystkie na dwór obrócono i zakazano, prawo gwareckie zagubiono i oneć Żydom arendują nic za to miastu nie dając, gronta im psują i gubią[194].

Przy takiej gospodarce nic dziwnego, że gdy uczony Carossi w r. 1778 zwiedzał Chęciny i pierwszy raz dokładnie opisał, wyliczając wszystkie znane wtedy odmiany marmurów, kopalnie ich znalazł w zaniedbaniu i zniszczeniu, kamienie zaś powierzchownie tylko wydobywano. Dopiero pod koniec panowania Stanisław Augusta, za dyrekcji nad kopalniami generała Aleksandra barona Soldenkoffa, gdy monarcha łomy tutejsze oglądał, pomyślano o podniesieniu tej gałęzi przemysłu w kraju. Król sprowadził usposobionych majstrów z Włoch do Czerny i Dębnika, jakimi byli: w sztuce dobywania Dominik Schianta, do wyrabiania Leonardo Galli i polerowania Edward Gigli i ci pod kierunkiem Bacciarelli’ego, nadwornego malarza królewskiego, w Chęcinach nauczyli wydobywania i wyrabiania różnych z niego przedmiotów[195]. Król ozdobił wydobytymi z kopalni chęcińskich płytami malachitowymi jedną salę zamku warszawskiego, którą z tego powodu „marmurową” nazywają. Potem znowu wszystko upadło, aż dopiero w r. 1817, po ustanowieniu Głównej Dyrekcji Górniczej, w której przewodniczył Tadeusz ks. Mostowski, za jego szczególnym staraniem urządzono fabrykę marmurów w Chęcinach, składającą się z pilarni o 4 piłach do rżnięcia takowych i polerowania. Otworzono wtedy główne łomy w Słopcu, w górach: Zygmuntowskiej, Zelejowej i Okrąglicy i rozpoczęto wyrabiać z nich rozmaite przedmioty. Projektowano także w r. 1820, aby tu założyć szkołę rysowników i snycerzy, sprowadzić do wydobywania z gór ukrytych skarbów odpowiednio uzdolnionych ludzi itp. Wtedy także uczony i gorliwy ten minister rozkazał zdjąć plan tutejszych kopalni. Gdy jednak komisja rządowa oprócz wewnętrznym zarządzająca górnictwem w 1823 r., utraciła nadzieję rozwoju fabryki marmurów, pod zawiadywaniem ówczesnej Dyrekcji Górniczej w Kielcach zostającej, ciągle będąc narażoną na wydatki a zysków stąd nie ciągnąc – postanowiono połączyć ową fabrykę z więzieniem chęcińskim. Zaprowadzono wtedy warsztaty w obrębie gmachu więziennego, i wydzierżawiono je na lat 12 Wincentemu Sokołowskiemu, nadzorcy tegoż więzienia. Ale przedsiębiorca nie dotrzymał warunków kontraktu robiąc nie to co mu umowa przepisała, a cena wyrobów była też zbyt wygórowana, skutkiem tego fabryka z roku na rok ciągle upadała, wreszcie w r. 1833 zupełnie zamkniętą została[196]. W ostatnich czasach pisma warszawskie doniosły, że na terytorium m. Chęcin, obecnie dzierżawionym przez kieleckie przedsiębiorstwo kopalni marmurów, odkrył inż. Łamczyński miedź w kilku różnych miejscach dotychczas wcale nie badanych i nie wyczerpanych; żyły rudy miedzianej ciągną się częścią w samym marmurze, częścią w warstwach piaskowca między ławicami marmuru, wychodząc na powierzchnię. Ruda jest bardzo obfita, choć nisko procentowa. Próby dokonane z nią dały bardzo korzystne rezultaty. Nad odkryciem i rozprzestrzenieniem żyły miedzianej pracuje obecnie pod Chęcinami na tzw. Panieńskiej Górze kilkunastu ludzi. Ponieważ rudy miedziane ukazują się na samej powierzchni, zatem dobywanie ich nie przedstawia żadnych trudności”.



[1] (Osoba fundatora zamku i dokładna data jego powstania pozostaje do dnia dzisiejszego w charakterze supozycji, wymieniani bywają: Władysław Łokietek, Mikołaj Odrowąż, biskup Jan Muskata, Wacław czeski, a zbudowany miał być w latach od 1295- 1296 oraz  do 1306 r.; za osobą Władysława Łokietka przemawia D. Kalina, Monografia zamku w Chęcinach, rkps w zbiorach autora; za osobą Mikołaja Odrowąża zaś M. Pulewicz, Chęcińskie górnictwo kruszcowe (od połowy XIV do połowy XVII wieku, Kielce 1992, s. 36); za osobą biskupa Muskaty lub Wacława czeskiego W. Gliński, Zamek w Chęcinach. Problematyka badawcza i konserwatorska, Kielce 2000, mps ; a za samym Janem Muskatą – Cz. Hadamik, Przekształcenia przestrzenne dolnego zamku w Chęcinach w świetle źródeł pisanych iwyników dotychczasowych badań archeologicznych, Wydział Archeologii Wojewódzkiego Ośrodka SOZ w Kielcach, mps)

[2] (Wg. badań powierzchniowych: A. Matoga, J. Poklewski, październik 1982, Dokumentacja: Archeologiczne Zdjęcie Polski, nr obszaru 87-61, Kraków, mps, Archiwum Wydziału Archeologicznego SOZ  w Kielcach wynika:

Chęciny – okres wpływów rzymskich, wczesne średniowiecze, ostroga żelazna z kopalni Sosnówka, oraz również inna ostroga żelazna – F. M. Sobieszczański, Wycieczka archeologiczna w niektóre rejony guberni radomskie, w: Biblioteka Warszawska , T. 1, Warszawa 1852, s. 503;

Starochęciny – narzędzia krzemienne, kultura pucharów lejkowatych (?), osada łużycka, neolit (?);

Polichno – duża ilość stanowisk łużyckich kultury przeworskiej; ostatnio także M. Paulewicz, Chęcińskie górnictwo kruszcowe (od połowy XIV do połowy XVII  wieku), Kielce 1992, s. 130-131, informuje o znalezieniu siekierki krzemiennej oraz urny w Polichnie;

Tokarnia i Mosty – osadnictwo łużyckie. O problematyce tej por. min. M. Gedl, Uwagi o kulturze łużyckiej w południowo – zachodniej części województwa kieleckiego, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, T. VIII, s. 23-43, oraz J. Kuczyński, Z problematyki badań nad osadnictwem późnolateńskim na terenach między Wisłą, Pilicą i Nidzicą, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, T. V, Kraków 1968 – zestawienie stanowisk i znalezisk, s. 55 – 74.

Wg. starszej literatury – J. L. de Verdmon, Krótka monografia wszystkich miast, miasteczek i osad w Królestwie Polskim, Warszawa 1902, s. 26, na Górze Zamkowej znajdowała się świątynia pogańska; a za czasów Chrobrego ludzie chronili się na tejże górze w jakiejś budowli. Za starożytnością osadnictwa przemawia fakt, iż osady służebne powstałe za Chrobrego, były już w pocz. XIII w. przeżytkiem, a takowe istniały tu przed 1275 r., a przed 1306 r. zob. K. Kolańczyk, Osady służebne w Polsce piastowskiej. Plan badań historycznych, w: Sprawozdania z Czynności i Posiedzeń PAU, T. 51, 1950, s. 365-368;

Zaginione zabytki z tego terenu omawia Z. Pyzik, Materiały archeologiczne do znajomości górnictwa i hutnictwa kruszcowego na obszarze woj. kieleckiego, w: Dzieje i technika świętokrzyskiego górnictwa i hutnictwa kruszcowego. Materiały z sesji naukowej KTN, Kielce 1970, s. 101-106;

W archiwum Działu Archeologii Muzeum Narodowego w Kielcach znajdują się dwie poz., nr 6633/5190 i 6634/5190, z okresu wczesnego średniowiecza z wykopalisk archeologicznych z terenu zamku;

Ciekawą wreszcie wzmiankę notują akta AP w Kielcach z XIX w.: „plac Stare Zamczysko” wg. przywileju z 1658 r. Jana Kazimierza, znajdujący się nieopodal murów klasztornych o wym. 38 na 93 sążnie, por. AP Kielce, Rząd Gubernialny Radomski, sygn. 5569, k. 251-252)

[3] (O. Kolberg, Baba i Dziad, w: Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, pieśni, pieśni, muzyka i tańce, cz. I i II, seria 18 i 19. Kieleckie, Kraków 1885-1886, s. 54.; Pamiętnik Sandomierski, 1830, T. 2, Baba Chęcińska, s. 91-104; Z. Gloger, Encyklopedia staropolska Ilustrowana, T. 1, Warszawa 1989, s. 88-89)

[4]Por. list Z. D. Chodakowskiego do ks. Staszica z r.1818r., Towarzystwa Królewskiego Poznańskiego Naukowego, pt. Korona, III, s. 377 i 378. (zob. Z. Gloger, Encyklopedia, passim)

[5] Pamiętnik Sandomierski. (Pismo poświęcone dziejom i literaturze ojczystej, t.) II, Kraków (Warszawa) (red. T. Ujazdowski) 1830 r. s. 12. (zob. też B. Erber, Zarys stanu badań etnograficznych w województwie kieleckim, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, T. II, Kielce 1964, s. 334; Wierzenia Chęcin, „Przyjaciel Ludu, r. 1836)

[6] Opis zabytków w Królestwie Polskim (powinno być: K. Stronczyński, Opis zabytków starożytności przez Delegację wysłaną z polecenia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego w latach 1844 i 1846 zebrane i rysunkami w dwóch osobnych atlasach zawartemi objaśnione. Gubernia radomska, rkps 1850-1855, poz. 10,  Tabl. 4 i 5, Gabinet Rycin BUW w Warszawie) rkps w Bibliotece Głównej w Warszawie; zob. też K. Stronczyński, Dziennik podróży 1844 rok, Kielce 1996, s. 26-30)

[7] Dr Niderle: Ludzkość w dobie przeddziejowej, „Światowid”, IV, s. 199. (zob. H. Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek, Warszawa 1986, s. 214-215; tenże, Religia pogańskich Słowian, Materiały naukowe z sesji w Kielcach, Kielce 1968)

[8] (Należy tu podkreślić często publikowany błędny pogląd, iżby w 1275 r. Chęciny i Łagiewniki były zniszczone, z treści dokumenty jasno wynika, że było tu wtedy już 11 osiadłych rodzin kmiecych, a jednego z nich książę potraktował „specjalnie”, co może oznaczać, że odbudowano wieś Hancin)

[9] (Książę przeniósł łagiewników pod książęcy Chmielnik zachowując ich własne prawa dziedziczne, a jedynie teren wsi przyłączył do wsi Hancin, a prawa wspomniane, dotyczące wsi posiadł właściciel – Mikuła)

[10] Kodeks dyplomatyczny Małopolski, I, (wyd. F. Piekosiński, Kraków 1876), s. 105-106 (dokument z 1275 r.) i s. 174 (dokument z 1310 r.). – Wspomniane Hancini będą to Stare Chęciny, wieś leżąca obecnie o 4 wiorsty na południe od miasta Chęcin. Dziedzic Mikuła [Mikołaj] Stefanowicz, od 1290 r. wojewoda krakowski, miał być członkiem rodu Lisów – Mzurów, por. F. Piekosiński, Rycerstwo polskie (wieków średnich), T. III, (Kraków 1896-1901) s. 725. Tenże Mikuła był z pewnością Odrowążem; por. K. Górski, Ród Odrowążów w wiekach średnich, Rocznik Towarzystwa Heraldycznego  we Lwowie, T. VIII, 1926-1927, Kraków 1928, s. 45)

[11] Zwłaszcza po przejściu Tatarów o czym wyraźnie wspomina wzmiankowany dokument: „Lagevnici (wlgariter appellantur), quo(rum) multi per insultum tatarorum sunt occisi, alii abducti”, (tekst uszkodzony, cytat za: Kodeks (dyplomatyczny) Małopolski, I, s. 105 (10 stycznia 1260 Tatarzy byli w Kielcach, zob. S. Krakowski, Polska w walce z najazdami tatarskimi w XIII w., Warszawa 1956; – tenże, Region kielecki jako teren najazdów w drugiej poł. XIII w. ,Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, T. II, Kraków 1964, s. 183-209, wtedy też mogło dojść do zniszczeń w okolicy Chęcin)

[12] (Sprawę daty i osoby fundatora należy w świetle obecnego stanu wiedzy traktować w charakterze supozycji, zob. D. Kalina, Stan badań nad zamkiem chęcińskim, w: Chęciny. Studia z dziejów miasta XVI-XX wieku, Kielce 1997, s. 163-171, (tekst prezentowany na sesji został okrojony w druku przez Wydawcę z przyczyn edytorskich); wszystko wskazuje za Łokietkiem, – tenże, Monografia zamku  w Chęcinach, mps przygotowany do druku w zbiorach autora)

[13] (Lokacja miasta między 1306-1325, patrz: M. Paulewicz, Chęcińskie górnictwo kruszcowe od poł. XIV w do poł. XVII wieku, Kielce 1992 s. 36 i nn.; F. Kiryk, Urbanizacja Małopolski. Województwo sandomierskie. XIII – XVI wiek, Kielce 1994, s. 31.; potwierdzenie miejskości w r. 1330 zob. A Finkel, Bibliografia historii polskiej, t. I, s. 75, poz. 1816. Miasto może urządzone na prawie niemieckim górniczym, może na wzór praw węgierskich lub czeskich (F. Sobieszczański, Wycieczka archeologiczna…, Biblioteka Warszawska, T. 2, 1850, s. 433, lub jako osada targowa, A. Bartczakowa, M. Kozińska, Chęciny. Studium historyczno-urbanistyczne, PKZ Warszawa 1957, mps, s. 37-38; M. Barbasiewicz, J. Kubiak, Chęciny. Studium historyczno-urbanistyczne, Warszawa 1981, mps; J. Luciński, Lokacje wsi i miast monarszych w Małopolsce, „Czasopismo prawno-historyczne”, T, XVII, s. 11-69)

[14] (Autorki studium historyczno – urbanistycznych z lat 1957 i 1981, nazywają teren późniejszego miasta „podgrodziem”, niestety nie ma żadnych poszlak o istnieniu ani podgrodzia ani grodu w Chęcinach, jedyną mocno niepewną hipotezę prezentują na ten temat M. P. Pilichowie, Ziemia kielecka, Warszawa 1974, s. 26: „Najstarszym  miejscem w rejonie Chęcin był gród obronny znajdujący się na południowym stoku Góry Zamkowej. Jego pozostałości noszą nazwę Zamczysko, i znajdują się wśród tzw. Wzgórz Sułtańskich ”. Niedopowiedzenie to powielają i inni)

[15](J. Dąbrowski, Z czasów Łokietka, Rozprawy Wydziału Historyczno-Filozoficznego AU T. LIX 1916; -tenże, Kraków a Węgry w wiekach średnich, Rocznik Krakowski, T. XIII, 1911; O. Balcer, Królestwo Polskie, 1295-1370, wyd. 1920-1921, T. I – II, Lwów 1919-1925; A. Kłodziński, Polityka Muskaty 1304-1306, Sprawozdania PAU, 1936, nr 10; -tenże, Problem węgierskiej pomocy dla Łokietka w l. 1304-1306, Sprawozdania PAU, 1936, nr 5; B. Nowacki, Czeskie roszczenia do Królestwa Polskiego w l. 1290-1335, Poznań 1987. J. Baszkiewicz, Powstanie zjednoczonego państwa polskiego na przełomie XIII/XIV w., Warszawa 1954; B. Włodarski, Polska i Czechy w II poł. XIII i pocz. XIV, Lwów 1919-1920; -tenże, Polityka Jana Luksemburga wobec Polski za czasów Wł. Łokietka, Lwów 1931, -tenże, Polska a Ruś 1194-1396; W. Abraham, Sprawa Muskaty, Rozprawy Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności, T. XXX, 1894)

[16] (Sz. Starowolski, Polska albo opisanie Królestwa Polskiego, wyd. A. Piskadło, Kraków 1976)

[17] Acta Relationis Castrenia Cracoviensia, ks. XXI, f. 9811 [oblata z 1595 r.]; por. Kodeks dyplomatyczny Katedry Krakowskiej, T. I, 114. (wg. zapisu dokumentu: „Chacin castrum, z wsią Chęcin, a tak naprawdę z terenem dawnej wsi Łagiewniki, włączonej w 1275 do Hancin, a będącą później zapewne zapleczem gospodarczym zamku, i ta część weszła w skład terytorium miasta, podobnie Setropie i Jerzmaniec, D. Kalina, Starościńska rezydencja w Podzamczu Chęcińskim, w: Między Pilicą a Wisłą, T 21 Kielce 2000, s. 148, były to wsie: „Brseg, Bresno, Rachocovici, Gori, Zayeczcow, Slesice, Lescznicza, Ceslie, Scotniki, Zlotniki, Wsecropi”, czyli razem byłoby wsi 12 – KKDK, T. I, s. 148)

[18] L. Łętowski, Katalog biskupów, prałatów i kanoników krakowskich, Kraków 1852 r., T. I, s. 232. Wspomina o tej darowiźnie i T. Morawski, w: Sądeczczyzna, T. I, s. 188, przypisując ją Wacławowi czeskiemu. (Sprawa zamku Pełczyska to sekwestr – zob. S. Inglot, Stan badań i rozmieszczenie uposażenia biskupstwa krakowskiego w poł. XV wieku, Lwów 1925, s. 63; J. Luciński, Majątki ziemskie panującego w Małopolsce do 1325 roku, Poznań 1967, s. 45)

[19] (Zjazdy na zamku w Chęcinach omawia: J. Długopolski, Władysław Łokietek na tle swoich czasów, Wrocław 1951; w 1308 r. książę wydaje dokument dla klasztoru sulejowskiego, J. Mitkowski, Początki klasztoru cystersów w Sulejowie, Poznań 1949, s. 339; ponownie w r. 1310, Kodeks dyplomatyczny Małopolski, T. I, s. 174; dn. 21 03 1315 Łokietek nadał m. Słupczy 3 jarmarki, Katalog Archiwum Aktów Dawnych Miasta Krakowa, T. 1, Dyplomy pergaminowe, nr 854; zaś 19 03 1318 r., potwierdza nadanie obu brzegów rzeki Radomki klasztorowi sulejowskiemu, Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 4, wyd. S. i I. Kuraś, Wrocław 1969, nr 897; wiece zaś zostały odbyte w latach: 1330, 1331, 1333)

[20] KDKK, I, nr 140, s. 178 (mowa o „dystrykcie naszego miasta Chęcin”. Potwierdzenie powiatu w Chęcinach zob. Archiwum Komisji Prawniczej, T. VIII/2, Kraków 1899, nr 378, oraz Matricularum Regni Poloniae Summaria, t. IV, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1905, nr 87)

[21] (Raczej czterech: Skotnik, części Jerzmańca, Wszekrop, oraz części Chęcin (bez terenu dawnych Łagiewnik), od których miasto wzięło nazwę. Wydaje się, iż wieś Skotniki znajdowała się na terenie dzisiejszego miasta, gdyż tylko ona zaginęła wraz z lokacją miejską, z trzech pozostałych wydzielone części, złożyły się na teren miasta, i istnieją po dzień dzisiejszy, ślad terenu targowiska (wołami? – w inwentarzach z lat 1508-1549 widzimy dużo takich transakcji ), widzą autorki studium Chęcin 1957 i 1981)

[22] (Publikacje dotychczasowe powtarzają opinię lustrowanych przez urzędników skarbowych obywateli Chęcin z roku 1564, jakoby „miasto bez ról pomierzonych” zażywało prawa magdeburskiego; np. inwentarz z 1746 r. wyraźnie powiada o powierzchni 15 łanów – niestety nie wiadomo jakich łanów, a kwestie lokacji nie są dotąd jasno wyjaśnione)

[23] (J. Długosz, Liber Beneficiorum (dioecesis Cracoviensis, T. I, w: Opera omnia, vol. VII-IX. Ed. A. Przeździecki, Cracoviae 1863-1864),s. 464-468.

[24] (J. Szymański, Kanonicy świeccy narzędziem feudalnej organizacji włości kościelnej biskupów krakowskich na przełomie XII i XIII wieku, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach, T. III, Kraków 1966, s. 305)

[25] J. Łaski, Liber beneficiorum (archidiecezji gnieźnieńskiej, T. II, wyd. J. Łukowski, Gniezno 1880), s. 579.

[26] Spór o tą dziesięcinę z pola „Syctropy” toczył się jeszcze w 1442 r. między plebanem chęcińskim, a złotnickim, a przysądzona ostatniemu [J. Łaski, LB, I, s. 585], (część tejże wsi o nazwie „Setropskie Pole” król inkorporował w 1556 r., zob. F. Kiryk, Urbanizacja.małopolski.., s. 32.) Podobnego nazwiska wieś narokowa Wletropie – dziś Setropie, pod Płockiem, należała do grodu chełmińskiego w 1244 r. [„Przegląd Historyczny”, I, s. 456].

[27] (Nic nie wiadomo izby jeszcze w XIII w. owi mieszkańcy Skotnik „karmili” załogę zamku, może dawniej, a w końcu XIII stulecia mogli zajmować się, szeroko rozumiejąc, bydłem; por. K. Maleczyński, Najstarsze targi w Polsce i ich stosunek do miasta na prawie niemieckim, Lwów 1926; S. Kuraś, Przywileje prawa niemieckiego miast i wsi małopolskich XIV-XVI w., Wrocław 1971)

[28] (Codex diplomaticus Poloniae, T. 1, wyd. J. Bartoszewicz, L. Rzyszczewski, A. Muczkowski, A. Z. Helcel, Varsoviae 1847-1858)

[29] M. Gallus, Kronika, wyd. warszawskie, 1824 r., s. 381.

[30] B. Paprocki, Gniazdo cnoty, Kraków 1858 r., s. 704.

[31] J. Bartoszewicz, Dzieła, T. X, s. 21.

[32] L.. Łętowski, Katalog…., T. I, s. 230.

[33] (Udział Łokietka w wiecu na zamku w Chęcinach zob. MPH, t. II, nr 604) Zbyt wielkie znaczenie przypisywano dotąd temu zjazdowi, nazywając go Długoszem-pierwszym polskim sejmem. Zbił to mniemanie Z. Helcel a za nim Potkański.

[34] Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej św. Wacława. Cz. 1-2. Wyd. F. Piekosiński, Kraków 1874-1883, T. I, nr 140, s. 178.

[35] (Świadczy on na dokumencie, w którym Kazimierz Wielki zezwolił Wojciechowi z Zajączkowa na założenie wsi Gnieździska, Kodeks dyplomatyczny Małopolski, T. III, wyd. F. Piekośiński, Kraków 1876-1905, nr 805)

[36] (Nazwiska również niemieckie, zob. KDMłp. T. I, s. 148).

[37] Że Andrzej nie nosił pogańskiego imienia Wingold udowodnił J. Wolff , por. Ród Gedymina, Kraków 1886r., s. 88 i 170.

[38] T. Narbutt, Dzieje Litwy, I, s. 394-395.

[39] (Marcina Bielskiego Kronika Polska, wyd. J. Turowski, Sanok 1856)

[40] I. Daniłowicz, Skarbiec dyplomatów, Wilnus 1860 r., T. I, s. 302.

[41] Wł. K. Wójcicki, Bibliiografia staropolskich pisarzy  polskich, IV, s. 161.

[42] J. Długosz, (Dziejów Polski ksiąg dwanaście, w: Opera omnia,, T. X. Cura A. Przeździecki, Kraków 1866-1870) s. 265 i 622.

[43] (Por. A. Walawender, Kronika klęsk elementarnych w Polsce i krajach sąsiednich w latach 1450-1586, Lwów 1935, nr: 1229, 1233, 1358, 1849.) O zamożności ówczesnych mieszczan chęcińskich może świadczyć, iż Herman Tropper i Hynek Wellewaker, bracia rodzeni, mają należność 1200 grzywien od rady opawskiej, u których córka Troppera w Korduku zrzekła się w r. 1449 na rzecz Piotra Szafrańca, podkomorzego krakowskiego (Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, T.) II, Kraków 1870-1884, nr 587]; Metryka Koronna, nr 36, lustracja 1765 r.. (zob. także wypisy z ksiąg grodzkich chęcińskich, w których widać wielką aktywność mieszczan chęcińskich w latach 1617-1661, zob. Biblioteka PAN Kraków, rkps 8338 (Teki Pawińskiego); także AP Kraków, SWPM I/23, s. 198, 210, 218, 242, 279, 249, 266, 276, 323, 328, lata 1532-1537; także AP Kraków Sąd Wyższy Prawa Magdeburskiego, I/10, s. 34 z 1488 r)

[44] Rysunek pieczęci ławniczej z 1723 r. podał Fr. Sobieszczański, bezpodstawnie twierdząc, że nadana została dopiero przez Augusta II [por. Wycieczka archeologiczna po guberni radomskiej, s. 203]. (zob. K. Głowacki, Miejskie układy przestrzenne na obszarze historycznej ziemi sandomierskiej, Kielce 2000, mps w Regionalnym Ośrodku Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Kielcach, poz. 11)

[45] Metryka Koronna, nr 36, Lustracja 1765 r. Że jarmark ten bywał stale ożywiany dowiadujemy się ze wzmianki testamentu Adama Zizno z 1570 r. Wspomniany mieszczanin chęciński dobrawszy sobie do spółki Jakuba Piwko nabyli „na jarmarku” 54 woły, płacąc za 47 po fl. 7, a za 7 po 5 [Akta parafialne chęcińskie].

[46] Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, red. B. Chlebowski, W. Wawelski, T. I, Warszawa 1880, s. 575-577. F. Kiryk, Urbanizacja…, s.32-33; akta Sądu Wyższego Prawa Magdeburskiego  w Krakowie, jw.)

[47] Metryka Koronna nr 36. Lustracja. Przywilej ten potwierdzili: Zygmunt I w 1507 r. i Stefan Batory w 1578 r.

[48] (Matricularum regni Poloniae Summaria, T. IV, wyd. T. Wierzbowski, Varsoviae 1905-1919. nr 304)

[49] (F. Kiryk, Urbanizacja…, s. 32; A. Walawender, Kronika…, passim)

[50] (MRPS, T. IV, nr.7747, 7749; F. Kiryk, Urbanizacja…, s. 32)

[51] Księgi wójtowskie od 1564-1791r. oraz radzieckie od 1548 r. do 1802 r – widział jeszcze F. Sobieszczański w Archiwum Akt Dawnych w Kielcach. Obecnie rozproszone – część ich radzieckie od 1613 r.  do 1673 r. i wójtowskie od 1651 r. do 1673 r. znajdują się w Rękopisach Biblioteki Jagiellońskiej Krakowie [nr 5476, 1070].

(Straty archiwalne omawia: A. Stebelski, Źródła do dziejów ziemi kieleckiej, radomskiej i sandomierskiej w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, Pamiętnik Świętokrzyski 1930, T. I, Kielce 1931; tenże, Opisy i monografie miast tzw. regionu świętokrzyskiego, w : Pamiętnik Świętokrzyski 1930, s. 406- 411; D. Molenda, Górnictwo chęcińskie XVI i XVII w. i jego związki z górnictwem śląsko-krakowskim, w: Dzieje i technika świętokrzyskiego górnictwa i hutnictwa kruszcowego, Warszawa 1972; S. Marcinkowski, Akta miasta Chęcin 1787-1950, w: VII wieków Chęcin. Materiały sesji naukowej 24 V 1975 r., Kielce 1976, s. 115-123; R. Guldon, Księgi miast lewobrzeżnej części województwa sandomierskiego z XV – XVIII wieku, w: Studia Kieleckie, 1987, 1/53, s. 74. Całe archiwum grodu chęcińskiego spłonęło w Warszawie; zachowały się trzy księgi wójtowskie z lat 1622-1698, i jedna radziecka z lat 1634-1673; akta sądowe grodu chęcińskiego zachowały się w 9 fragmentach z XVI w., głównie z XVII w.:

Zachowały się 3 księgi wójtowskie z lat 1622- 1696 (bez zapisów z lat 1647-1664), Biblioteka Jagiellońska w Krakowie rkps 5477; z lat 1651-1687, tamże, rkps 5478 i z lat 1787-1791 (1811) w AP Kielce, Akta m. Chęcin, sygn 1;

Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, Dział Rękopisów: rkps 5232 – ks. radziecka 1631-1649; rkps 5476 – ks. radziecka 1634-1673 (bez 1655-1664), rkps 5477 – ks. wójtowska 1622-1696 (bez 1647-1664); rkps 5478 – ks. wójtowska 1651-1687;

Biblioteka PAN, Dział Rękopisów, rkps 438, 440;

Archiwum Państwowe w Krakowie, Variae civitates et villae

Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, Zbiór Rękopisów rkps 439, 2507, 4750;

Spisy podatków ogólnopaństwowych od XV w. ocalały dla powiatu chęcińskiego: AGAD ASK LIV 9 i 10, AGAD ASK 8, 9, 67.

[52] Metryka Koronna nr 36.Lustracja z 1765 r.

[53] Acta Relationis Castrensia Cracoviensia, ks. VII, f. 493.

[54]Metryka Koronna nr 36. Lustracja z 1765 r.

[55] Słownik geograficzny…, T. I, s. 576.

[56] Metryka Koronna nr 36. Lustracja z 1765 r.

[57]Protocollonum ac rerum civitatuum oficii consuliris Chanczinensis ab ea” 1613 – 1673, rkps Biblioteki Jagiellońskiej (Dział Rękopisów), nr 5476.

[58] Współczesny rękopis w aktach kościoła parafialnego w Chęcinach.

[59] Metryka Koronna nr 36. Jarmarki miały się odbywać: 1’ w niedzielę po Trzech królach; 2’ na św. Mateusza; 3’ w niedzielę po św. Piotrze; 4’ w niedzielę po św. Małgorzacie; 5’ w niedzielę po św. Elżbiecie.

[60] Volumina legum. (Przedruk zbioru praw staraniem xx. Pijarów w Warszawie), wyd. J. Ohryzki, T. V, Petersburg 1860, s. 294.

[61] Metryka Koronna nr 36. Lustracja 1765 r.

[62] Archiwum Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu Ossolińskich we Lwowie, rkps nr 277, k. 11, 120.

[63] Volumina legum, passim.

[64] „Susceptą” nazywano przyjmowanie zeznań do ksiąg wieczystych. Odbierał je rejent lub w jego nieobecność wicerejent zw. susceptutatem vel substytutem.

[65] Oblaty ziemskie chęcińskie, ks. 21, k. 160-165.

[66] (Zob. Z. Trawicka, Popis powiatu chęcińskiego z 1621 roku, Kieleckie Studia Historyczne, T. 4, 1985, s. 39-47)

[67] Volumina legum, T. III, s. 331.

[68] ks. Łubieński wyłącza i sędziów ziemskich, por. wyd. wrocławskie 1740r., VI, s. 323.

[69] Volumina legum, T. IX, s. 146-147.

[70] Oblaty ziemskie chęcińskie, ks. 21, s. 160-165.

[71] (Miało to miejsce dopiero od 1578 r.)

[72] (Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, III, z. 4, Warszawa 1957, s. 21; Zabytki Architektury i Budownictwa w Polsce. Woj. Kieleckie, T. 15, Warszawa 1995, s. 45-46; W. Grzeliński, Monografia Chęcin, Kielce 1908, s. 37 – 46; a ostatnio: D. Olszewski, Chęciny. Kościół św. Bartłomieja Ap., w: „Katalog duchowieństwa i parafii diecezji kieleckiej”, Kielce 1999, s. 180-181)

[73] (W sprawie datowania fundacji kościoła zob. Cz. Hadamik, Dawne wyrobisko górnicze pod kościołem św. Bartłomieja w Chęcinach, woj. świętokrzyskie, mps w Archiwum Wydziału Archeologicznego SOZ w Kielcach, s. 1-14)

[74] J. Długosz, LB, I, s. 466.

[75] (W. Grzeliński, Monografia Chęcin, s. 39-40, 46-47.)

[76] Według oryginalnego pergaminu-pieczęć biskupia. Archiwum kościelne.

[77] Archiwum kościoła parafialnego. (W. Grzeliński, Monografia…, s. 48)

[78]Dotatio Altaris SS Trinitatis et Omnium Sanctorum in Ecclesiae Parochiali Chenczinensi. Pergamin dobrze zachowany, bez pieczęci. Archiwum kościelne w Chęcinach; (W. Grzeliński, Monografia…,  s. 47)

[79] (Pierwsze wzmianki o zborze chęcińskim pochodzą z września 1560 r., synod w Książu Wielkim potwierdził wtedy jako ministra kalwińskiego niejakiego Wojciecha, zob. Akta synodów różnowierczych w Polsce, t. II, opr. M. Sipayłło, Warszawa 1972, s. 32 i 45)

[80] (Podstawy pod rozwój różnowierstwa w Chęcinach i okolicy mógł już położyć zm. W 1556 r. Hieronim Dembiński, por. A. Tomczak, Walenty Dembiński, kanclerz egzekucji, Toruń 1963, s. 37-38. Opiekunem wyznania kalwińskiego mógł być Stanisław Szafraniec, zm. 1598 r., bratanek Hieronima, a zięć Walentego Dembińskiego, jednakże właściwym założycielem zboru w Chęcinach był zapewne Stanisław Dembiński, zm. 1586 r. zob. H. Kowalska, Stanisław Szafraniec z Pieskowej Skały, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce”, R. III, 1958; A. Kawecka-Gryczowa, Przyczynek do biografii Stanisława Szafrańca, ibidem, R. XVII, 1972)

[81](W tymże czasie raczej Wojciech; Jan Z Chęcin był księdzem katolickim w Książu Wielkim, w poł. lat 60-tych przeszedł na kalwinizm, był pastorem we Wodzisławiu, Kazimierzy, Rogowie i Stradowie; ok. 1663 uległ wpływom ariańskim, stąd może omyłkowa tradycja o zborze ariańskim w Chęcinach, ale szybko wrócił do wyznania helweckiego; zob. W. Urban, Reformacja w Chęcinach, w: VII wieków Chęcin. Materiały sesji naukowej 24 V 1975, Kielce 1976, s. 100-103)

[82] (A. Kawecka – Gryczowa, Jakub Sylwiusz a rozłam w zborze małopolskim, „Reformacja w Polsce”, R. IX-X, 1937-1939)

[83] Ks. Bukowski, Dzieje reformacji w Polsce, I, s. 205; II, s. 252-253, 497 i 553.

[84] (W. Krasiński, Zarys dziejów reformacji w Polsce, Warszawa 1903 r., I, s. 241. (dystrykt chęciński istniał w końcu XVI wieku, a w I poł. XVII w. używano nazwy dystryktu chęcińsko – krakowskiego, choć w obu jego stolicach nie było już zborów, seniorami byli: Fr. Stankar Młodszy, zm 1621 r. , oraz Fr. Płachta – Secemiński; W. Urban, Reformacja…, s. 102)

[85] Oryginalny akt nadania, spisany 21 września 1782 r. w Kielcach, znajduje się w aktach kościelnych checińskich.

[86] (W. Grzeliński, Monografia…, s. 41)

[87] Dyplom ten datowany w Warszawie 27 marca 1587 r. bez pieczęci z podpisem króla. Archiwum kościelne.

[88] Odnośnik aktu kościelnego.

[89] Oryginalny akt, datowany w Warszawie 17 maja 1599 r. z dobrze zachowana pieczęcią posiada archiwum kościelne.

[90] Por. odcisk jego pieczątki na akcie z r. 1617. Archiwum kościelne.

[91] (A. Król, Kasper Fotyga budowniczy chęciński z początku XVII wieku, Biuletyn Historii Sztuki, R. XIII, 1951, nr 2-3, s. 88-103; W. Grzeliński, Monografia…, s. 39)

[92] (Oraz  Szkot Kacper Achteron, i inni, W. Grzeliński,, Monografia…, s. 39, na podstawie akt kościelnych)

[93] (W. Grzeliński, Monografia…, s. 50)

[94] Napis nie bardzo zrozumiały, gdyż część jego wykropkowaną zajmuje ołtarz (zob. A. Król, Kacper Fotyga…, s. 99; Corpus inscriptionum Pploniae, red. J. Szymański, Kielce 1975, T. I, z. 1., s. 62)

[95] (Tekst uszkodzony, zob. A. Król, Kacper Fotyga…, s. 100 i 117; CIP, T. z. 1, s. 61-62)

[96] Por nasz artykuł „Z herbarza mieszczańskiego” w Roczniku XXIX Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, s. 261-266.

[97] (Wizerunek ten zaginął wg. A. Króla w 1901 r., zob. Polski Słownik Biograficzny, T. V, s. 43)

[98] Ojcem Zuzanny Fotygowej był Józef Grodzanowski- w r. 1570 egzekutor testamentu sławetnego Adama Żizno (Zizno) mieszczanina chęcińskiego [Akta kościelne chęcińskie], (por. A. Król., Fotyga Kasper…., passim)

[99] Zapiska w aktach kościelnych.

[100] (Tekst uszkodzony, cytat za: CIP, T. I, z. 1, s. 75-76)

[101] Księga wójtowska m. Chęcin. Rkps w Bibliotece Jagiellońskiej nr 5478-oraz akta kościelne.

[102] Testament Sebastiana Fodygi, rajcy chęcińskiego z r. 1634. Archiwum kościelne chęcińskie.

[103] (Pełny tekst zob. CIP, T. I, z. 1, s. 66)

[104] Zbiór śp. T. Zielińskiego, L. Łepkowskiego, Warszawa 1860 r.,s.12-3. Rysunek malowany akwarelą podał Ludwik Łepkowski w III serii (A. Przeździecki, E. Rastawecki,) „Wzorów sztuki średniowiecznej (i z epoki Odrodzenia po koniec wieku XVII w dawnej Polsce, Warszawa 1853-1869)”, oraz „Tygodnik Ilustrowany”, 1860, nr 34.

[105] (Tekst za: CIP, T I, z. 1, s. 64)

[106] (Tekst za: W. Grzeliński, Monografia…., s. 43)

[107] (Ibidem, s. 48-50)

[108] (Ibidem, s. 63-68; T. Holcerowa, S. Michalczuk, Zespół pofranciszkański w Chęcinach, Warszawa 1972; KZS, III, z. 4, s. 14; K. Kantak, Franciszkanie polscy, Kraków 1938, t. II, s. 353-355; J. Piasecki, Opisanie klasztorów i kościołów księży franciszkanów prowincji polskiej, „Pamiętnik Religijno – Moralny}, T. 7, 1844, s. 100; D. Olszewski, Chęciny. Kościół przy klasztorze OO. Franciszkanów, w: „Katalog duchowieństwa i parafii diecezji kieleckiej”, Kielce `1999, s. 181-182)

[109] Słownik geograficzny…, Warszawa 1880, I, s. 577.

[110] O istnieniu jeszcze w roku 1607 zboru ewangelickiego w Chęcinach [może w innym kościele], wspominają synody kościelne. Por. H. Merczyng, Zbory (i senatorowie protestanccy w dawnej Rzeczypospolitej, Warszawa 1904), s. 48.

[111] (Tekst uszkodzony, zob. CIP, T. I, z. 1, s. 67-68)

[112] Metryka Koronna, Księga zapisów 56, dok. 44; ks. 58 s. 2.

[113] Fr. Piekosiński, Herby rycerstwa polskiego, wyd. Turowskiego, s. 840, (chyba: B. Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1858, s. 839)

[114] Compendium, p. ks. D. Kojałowina, wyd. Herbsta, s. 133.

[115] Rychciński, Piotr Skarga i jego wiek, I, ss. 336, 338, 312-153.

[116] Ossoliński, Wiadomości historyczno-krytyczne, II, ss. 299, 322.

[117] Metryka Koronna; Acta Castrensia Chen. Inscript., nr 60.

[118] (Tekst za: W. Grzeliński, Monografia…., s. 67-68)

[119] Metryka Koronna, Akta grodu chęcińskiego, ks. 59 zapisów, k. 493-494.

[120] Metryka Koronna, Akta grodu chęcińskiego, nr 60, k. 19.

[121] (Tekst za W. Grzeliński, Monografia…. s. 67; CIP, T. I, z. 1, s. 74)

[122] (Stanisław Bidziński, Polski Słownik Biograficzny, Kraków 1936, T. II, s. 20-22)

[123] (Tekst uszkodzony, za: CIP, T. I, z. 1, s. 71)

[124] Odezwa T. Zielińskiego do burmistrza m. Chęcin, w zbiorach piszącego.

[125] Do dziejów klasztoru franciszkanów dorzucają szczegółów akta z lat 1644-1839 znajdujące się w Bibliotece Krasińskich w Warszawie, rkps nr 296.

[126] (J. Piasecki, Opisanie klasztorów i kościołów księży franciszkanów prowincji polskiej, „Pamiętnik Religijno – Moralny”, 1844, T. VII s. 106; Zabytki skarbca PP. Franciszkanek w Chęcinach, Sprawozdanie Komisji Historii Sztuki, T. V, 1896; W. Grzeliński, Monografia…, s. 58-62; Zabytki Architektury i Budownictwa w Polsce, w Polsce, t. 15, Warszawa 1995, s. 46; Katalog zabytków sztuki w Polsce, III, z. 4, Warszawa 1957, s. 18;  D. Olszewski, Chęciny. Kościół przy klasztorze SS. Bernardynek-św. Marii Magdaleny, w: „Katalog duchowieństwa i parafii diecezji kieleckiej”, Kielce 1999, s. 181)

[127] Metryka Koronna, Akta grodu chęcińskiego, nr 59, k. 443.

[128] Metryka Koronna, Akta grodu chęcińskiego, nr 60, k. 854.

[129] Metryka Koronna, Akta grodu chęcińskiego, nr 61, k. 245.

[130] Archiwum kościelne w Chęcinach.

[131] Metryka Koronna, Acta Castrensia Chencinensia Innscriptiones, nr 62, k. 271. Z wykazów „domów i placów przez W. Panny Zakonne ante constit. A. D. 1667 pokupione, cesują teraz, świeżo parkanami Conwentu ogrodowych i Constit. Libertowanych, z których onera regalia nie płacą” – okazuje się że przed zbudowaniem klasztoru,zakonnice mieściły się w „kamienicy Bochińskiej”, będącej też ich własnością; Księgi ławnicze chęcińskie pod rokiem 1673

[132] (Tekst uszkodzony, cyt. za: CIP, T. I, z. 1, s. 70)

[133] F. M. Sobieszczański, Wycieczka archeologiczna (w niektóre strony) gubernii radomskiej (odbyta w miesiącu wrześniu r. z.. „Biblioteka Warszawska”, 1852, t. 2), s. 48. O obrazie tym: J. Piasecki, Opisanie klasztorów…, s. 106; T. Z. Miasto i zamek w Chęcinach, Muzeum Domowe, 1838, t. 2, s. 221-222. Jest prawdopodobne iż jego odrysem jest rysunek S. Gruszki z 1931)

[134] (W. Grzeliński,, Monografia…., s. 53-54)

[135] Kościółek ten gdy znacznie podupadł w XVII wieku zmienił tytuł na św. Marii Magdaleny. Por. Księgi radzieckie m. Chęcin z 1649 r.

[136] Wizyta kanoniczna z r. 1737. Archiwum kościelne parafialne w Chęcinach.

[137] Archiwum kościelne parafialne w Chęcinach.

[138] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z 1765 r.

[139] (Mylone są dwa obiekty: kościół św. Ducha, obecny kościół klarysek, szpital św. Ducha, obecnie niedawno rozebrany, i tak nazywany, oraz obiekt znajdujący się naprzeciw klasztoru franciszkanów przy ul. Ogrodowej)

[140](W 1638 r. mandat króla na budowanie nowej bożnicy. W 1597 r. przywilej zakazujący utrzymywania bożnicy, może wtedy drewnianej lub prowizorycznie murowanej. Wątpliwości te rozstrzyga przywilej Jerzego Andrzeja Lubomirskiego dla Żydów w Nowym Sączu z roku 1699, w którym wspomniane jest o sklepionej bożnicy w Chęcinach, w 1838 zgoda na budowanie obok szpitala domu modlitwy, czego chyba nie skorzystano, por.: J. Baranowski, „Synagoga w Chęcinach”, w: „Ochrona Zabytków, R. 1959, z. ¾, s. 208-221; Synagoga w Chęcinach, Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, 1953; M. Paulewicz, Kościoły i kaplice Chęcin, „Nasza Przeszłość”, 1982, t. 57)

[141] (KZS, T. III, z. 4, s. 19; ZAiB w Polsce, T. 15, s. 46)

[142] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z 1765 r.

[143] Archiwum kościoła parafialnego w Chęcinach.

[144] (Por. K. Dumała, Zagadnienie przywrócenia i wyzyskania wartości zabytkowych Chęcin, w; VII wieków Chęcin. Materiały sesji naukowej 24 V 1975, Kielce 1976, s.45-90; tenże, M. Trochym, Studium rewolaryzacji Chęcin, mps Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej oraz Instytut Historii Kultury Materialnej PAN, 1975; oraz J. Kubiak, E. Pustoła-Kozłowska, Chęciny. Blok zach. Zabudowy rynkowej, mps PKZ, Warszawa 1983; E, Pustoła-Kozłowska, Checiny. Blok północny zabudowy rynkowej, mps PKZ, Warszawa 1984; E Pustoła-Kozłowska, Chęciny, Blok południowy zabudowy rynkowej, mps PKZ, Warszawa 1984; M. Rozbicka, Koncepcja rekonstrukcji architektoniczno-konserwatorskiej zabytkowego domu w Chęcinach zw. Kamienicą Fotydzińską, mps PKZ, Warszawa 1983; J. Jamróz, Chęciny. Dom Niemczówka.; M. Barbasiewicz, E. Pustoła-Kozłowska mps PKZ, Warszawa 1981; A. Bartczakowa, M. Kozińska, Chęciny. Studium historyczno-urbanistyczne, mps WAP Kielce, Warszawa 1957;Zabytki Architektury i Budownictwa w Polsce,. Województwo kieleckie, T. 15, Warszawa 1995, s. 45-50)

[145] (Tekst za: CIP, T. I, z. 1, s. 61; zob. także inskrypcję Walentego Sobniowskiego, rajcy chęcińskiego z 1634 r.; ibidem, s. 64; J. Jamróz, Chęciny, Dom Niemczówka, Pracownie Architektoniczne w Krakowie 1954, mps w Archiwum ROSiOŚK w Kielcach)

[146] Por. „Z herbarza mieszczańskiego”.

[147] (Dawny ratusz stojący na środku rynku, rozebrany został w r. 1823, zob. AP Kielce, Acta Specialia Komisji Województwa Krakowskiego, vol. 702; obecny ratusz w południowej pierzei rynku, zbudowany został 1837 r., zob. ZAiB w Polsce, T. 15, s. 46)

[148] Księgi wójtowskie chęcińskie, rkps. w Bibliotece Jagiellońskiej, nr 5477.

[149] Przemysł hafciarski w miastach pruskich kwitnął już w XV wieku, rozszerzył się do innych miast polskich-szczególniej, Warszawa, Sprawozdania Komisji Sztuki, VI, CXI (Zob. wskazówki bibligraficzne w: M. Michałowska, zabytkowe tekstylia kieleckie, Warszawa 1989, s. 145)

[150] Księgi ławnicze chęcińskie, rkps. w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, nr 5476; Księgi wójtowskie, tamże, nr 5478.

[151] (Wrotycz-Tanaceum vulgalare Lin., lek ludowy na ból brzucha: W Siarkowski, Materiały do etnografii ludu polskiego…, cz. 2, s. 98)

[152] Wyroków w tych sprawach brak. Sądząc z innych dekretów magdeburskich obwinionych mieszczan ścięto, a ciała ich spalono na rozstajnych drogach [por. wyroki m. Słomnik i Szczekocin; Materiały do etnografii…, Wł. Siarkowskiego, s. 84-94.

[153]Protocolon. Actorum civitatis officii consularis Civitati Chencinensis”, [1613-1616], rkps w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, nr 5476.

[154] (E. Kosik, Dzieje szkolnictwa chęcińskiego do 1864 roku, w; Przegląd historyczno – oświatowy, Warszawa 1975, R. XVIII, 3/69, s. 427-434)

[155] (Szkoła parafialna czynna była już w XIV w., poświadcza jej istnienie wzmianka z 1408 r.: zob. F. Kiryk, Urbanizacja…, s. 33)

[156] Por. Pisma historyczne Wł. Smoleńskiego, II, s. 145, 152.

[157] (Zob. A. Dunin – Wąsowiczowa, Charakter i wielkość osiedli, w: Województwo sandomierskie w drugiej połowie XVI w., red. W. Pałucki, cz. 2, Warszawa 1993, s. 77-86)

[158] Metryka Koronna. Lustracja z 1569 r., nr XXIX.

[159] J. U. Niemcewicz, Podróże historyczne (po ziemiach polskich od 1811 do 1828 roku), Paryż  (Petesburg) 1858, s. 26.

[160] (M. Paulewicz, Osadnictwo żydowskie w Chęcinach, Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, 1975, nr 2 /94)

[161] Metryka Koronna, Lustracja 1564 r. Mandat królewski datowany z Wilna, 5 maja 1581 r.

[162] Akta grodzkie krakowskie. Relationes z 1595, T. XXI, k. 1093.

[163] Volumina legum, konstytucja z r. 1565, II, f. 1691.

[164] Stanisław Amanda, między 1608-1617 rokiem trzymał  olborę olkuską. Był żupnikiem chęcińskim.

[165] Metryka Koronna nr 36. Lustracja z 1602 r., k. 239.

[166] Metryka Koronna nr 36. Lustracja z 1765 r.

[167] Księgi ławnicze chęcińskie, rkps w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, rkps 5476.

[168] Metryka Koronna nr 34, k. 3-4.

[169] Księgi radzieckie chęcińskie, rkps w Bibliotece Jagiellońskiej, nr 5476.

[170] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z r. 1765.

[171] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z r. 1765.

[172] Słownik geograficzny…, T. I, s. 576.

[173] J. U. Niemcewicz, Podróże historyczne…, s. 27; (M. Paulewicz, Chęcińskie górnictwo…, s. 45 –47)

[174] (M. Paulewicz, Chęcińskie górnictwo… s. 64- 71. „Checiny, miasto na prawie niemieckim, podobnie urządzone na zasadzie praw górniczych niemieckich albo raczej węgierskich i czeskich”, zob. F. M. Sobieszczański, Wycieczka….„Biblioteka Warszawska” 1850, T. 2, s. 417, pogląd ten popiera Z. Kowalczewski, O surowcach mineralnych i rozwoju górnictwa w okolicach Chęcin, w; VII wieków Chęcin, Kielce 1976, s. 991-100)

[175] Do tej rodziny należał zapewne Georgius Zupperius Chencinen. w 1436 r., por. akta parafialne w Chęcinach.

[176] H. Łabędzki, Górnictwo w Polsce, Warszawa 1840 r., I, s. 214.

[177] O tej znakomitej rodzinie cudzoziemskiej, najlukratywniejszej w Polsce, obszerniej rozpisałem się w pracy przygotowanej już do druku pt. „O indygenacie w dawnej Polsce”.

[178] Metryka Koronna nr XXXVI, k. 237-240. Lustracja 1602 r.

(Tekst ten w rękopisie Witanowsiego bardzo zniekształcony, poprawny jako kopia wypisu  z Metryki Koronnej 98, k. 151, 160, 163, za A P w Kielcach,  Rząd Gubernialny Radomski, sygn. 2204; por. J. Pazdur, Górnictwo i hutnictwo kruszcowe w okolicy Kielc, KHKM, R. 3, 1955, z. 1, s. 82)

[179] Słownik geograficzny…, T. I, s. 578.

[180] H. Łabędzki, Górnictwo w Polsce, T. I, s. 293-294.

[181] Oblata tego przywileju nastąpiła w grodzie checińskim w 1721 r. Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z 1765 r.

[182] (Rozpoznanie bazy źródłowej, zob. Z. Guldon, Chęcińskie górnictwo i hutnictwo kruszcowe w XV-XVIII wieku. Baza źródłowa i stan badań, Studia Kieleckie, 1/21, 1979, s. 7-22; M. Paulewicz, Chęcińskie górnictwo kruszcowe…, s. 143-151; M. Barbasiewicz, E. Postoła-Kozłowska, Chęciny. Studium historyczno – urbanistyczne opracowane na zlecenie WKZ w Kielcach, Warszawa 1981, s. 1-36.); rozwój kamieniarstwa omawia: M. Weber-Kozińska, Górnictwo kamienne, w: Zarys dziejów górnictwa. Katowice 1960, t. I, s. 175- 198 oraz N. Miks-Rudkowska, Rzemiosło kamieniarskie Kielecczyzny. Zarys historyczny, w: Z dziejów rzemiosła na Kielecczyźnie, Kielce 1973, s. 41-60; H. Łopaciński, Wiadomości o marmurach w Polsce, Sprawozdania Komisji do Badań Historii Sztuki w Polsce, T. 7, 1905, s. 599)

[183] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja 1569 r. i 1602 r.

[184] (Por. legendę, raczej może tradycję z końca XVIII o wkładzie królowej Bony w rozwój górnictwa tutejszego w przekazie Carossi’ ego, s. 76)

[185] Kwartalnik Historyczny, XV, s. 159. Dziesięcina z lazuru w 1518 r. płacona staroście checińskiemu ( AGAD ASK LVI C6, k. 15) zob. też Cracovia artificium, t. I-II, wyd. J. Ptaśnik, Kraków 1876-1905, t. 2., nr 241-242 oraz zakup ołowiu w Chęcinach w 1526 r. (AGAD Zbiór Popielów, 459, s. 184)

[186] Orzelski, O bezkrólewiu, tłum. Spanowicza, III, s. 149.

[187] Źr. Dz., IV, s. 153.

[188] Źr. Dz., II; IX, s. 119.

[189] Źr. Dz., IX, s. 100, 123-124.

[190] Por. O budowie kaplicy Oświęcimów w Krośnie, „Sprawozdania Towarzystwa Opieki nad Zabytkami”, 1902, s. 7.

[191] Metryka Koronna nr LXIX, k.211-213. Lustracja 1615 r.

[192] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z 1765 r.

[193] (Auctarium historiae naturalis curiosae Regni Poloniae, Gdańsk 1742)

[194] Metryka Koronna nr XXXVI. Lustracja z 1765 r.

[195] T. Korzon, Wewnętrzne dzieje Polski (za Stanisława Augusta 1764-1794), t. II, (Kraków-Warszawa 1897), s. 242-243.

[196] Słownik geograficzny…, T. I, s. 579.

Oznaczone: , ,

Dariusz Kalina od początku lat 90'ych bada przeszłość Chęcin. W 2007 roku z jego inicjatywy odbywał się Rok Chęcin. Udało się zorganizować wiele spotkań w zabytkowych obiektach miasteczka, a po konferencjach i seminariach został ślad w postaci wydanych trzech książek poświęconych Chęcinom. Śmiało można powiedzieć, że żadna inna miejscowość tej wielkości nie jest tak dobrze poznana.

Bez komentarza

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

CHMIELNIK – dawne miasto prywatne

Miasto położone jest na pograniczu Pogórza Szydłowskiego i Niecki Nidziańskiej nad rzeką Mruczą, u źródeł rzeki Schodniej (Wschodniej). Jego nazwa […]

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]

Szydłów. Epitafium księdza Józefa Ptaszyńskiego

Autor tekstu i zdjęć: Grzegorz Wiatr O księdzu który nie wiedział który kościół lubi bardziej Był sobie ksiądz Józef P. […]