Prawdopodobnie popiersie Franciszka Kowalskiego. Fot. Roman Mirowski

Tekst o architektonicznej działalności Franciszka Ksawerego Kowalskiego wygłoszony został na sesji popularno-naukowej zorganizowanej w ramach obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa we wrześniu roku 2000. Tematem sesji była XIX-wieczna architektura Kielc, a jej organizatorami Regionalny Ośrodek Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Kielcach i Urząd Miasta Kielc. Materiały z sesji miały być opublikowane – podobnie jak miało to miejsce z materiałami z poprzednich sesji organizowanych przez Ośrodek. Niestety – z uwagi na zmiany jakie wtedy nastąpiły (przekształcenie ODZ w KOBiDZ) , a w szczególności z powodu pełnej utraty finansowej samodzielności Regionalnych Ośrodków, nie było wolno kieleckiemu Ośrodkowi samodzielnie książki wydać, a Centrala w Warszawie nie była wówczas zainteresowana finansowaniem publikacji o Kielcach. Przygotowywana do druku książka (jej redaktorem był nieżyjący już dziś wybitny kielecki naukowiec dr Jan Leszek Adamczyk) nigdy się nie ukazała.
       Tekst artykułu zachował się w moim prywatnym archiwum. Nie jestem nawet do końca przekonany, czy jest to wersja zawierająca wszystkie uwagi redakcyjne doktora J.L. Adamczyka. Mam nadzieję, że tak. Ale niezależnie od tego, po upływie trzynastu lat sam mam przekonanie, że gdyby obecnie do publikacji miało dojść, tekst należałoby znacząco zaktualizować i uzupełnić. Zamieszczając go na stronie internetowej bez żadnych zmian, proszę o traktowanie go tylko jako swego rodzaju historycznej ciekawostki. Naukowcy bardzo lubią tytułować niektóre ze swych prac jako „wstęp do problematyki badań”. Niech więc ten tekst będzie „prologiem” do takiego „wstępu”.

Roman Mirowski
Zagnańsk, styczeń 2013

Działalność architektoniczna Franciszka Ksawerego Kowalskiego w Kielcach.

Rzadko zdarza się aby twórczość architektoniczna jednego człowieka wywarła tak znaczą-ce piętno na obliczu miasta w którym działał, jak miało to miejsce w Kielcach w przypadku Franciszka Ksawerego Kowalskiego. Przyczyn takiego właśnie stanu rzeczy jest kilka. Pomijając jego pracowitość połączoną z niewątpliwymi zdolnościami twórczymi /co będę próbował wykazać w dalszej części niniejszego tekstu/ jest oczywiste, iż był on właściwym człowiekiem, na właściwym miejscu, we właściwym czasie. Kowalski dotarł bowiem do Kielc w okresie, gdy na skutek politycznych decyzji moskiewskich władz stały się one stolicą guberni i przechodziły swego rodzaju cywilizacyjny awans, przekształcając się z małego miasteczka w prawdziwe miasto. Świeżo podniesione do godności ośrodka gubernialnej władzy Kielce potrzebowały właściwie wszystkiego – gmachów użyteczności publicznej, budynków mieszkalnych dla osiedlającej się tu kadry urzędniczej, cerkwi dla wyznających prawosławie Rosjan, a nawet cmentarzy – gdyż i te okazały się w owych czasach być zbyt małe w stosunku do dynamicznie rosnącej liczby Kielczan. Franciszek Ksawery Kowalski praktycznie zmonopolizował projektowanie co ważniejszych obiektów. Czy stało się to skutkiem przewagi jego talentu nad uzdolnieniami współczesnych mu kieleckich architektów, czy może przyczyną było piastowane przez niego stanowisko budowniczego gubernialnego? Na to pytanie, co oczywiste, w zachowanych w archiwach dokumentach brak jest jednoznacznej odpowiedzi. Pewne jest, że pełniona godność przynosiła mu powierzanie niektórych zadań jakby „z urzędu, w ramach służbowych obowiązków. Ale w jakimś stopniu fakt, ze to on właśnie uzgadniał i zatwierdzał wszelkie wykonane dla Kielc projekty, musiał w poważnym stopniu zniechęcać jego kolegów do rywalizowania z nim w ubieganiu się o interesujące i intratne zamówienia.
Tematem niniejszego szkicu ma być działalność architektoniczna Franciszka Ksawerego Kowalskiego. Zostawmy więc na boku rozstrzyganie kwestii dotyczących etyki zawodowej. Być może zresztą nikt z zamieszkałych w ówczesnych Kielcach architektów nie wywiązałby się lepiej z powierzonych Kowalskiemu zadań. Pomińmy także inne moralne dylematy związane z osobą Kowalskiego a także niezwykle istotne pytanie, nasuwające się w związku z jego mocno kontrowersyjnymi „urzędowymi” decyzjami co do obniżenia zamkowych wież poniżej cerkiewnej kopuły, lub też rozbiórki Bramy Krakowskiej dla lepszego wyeksponowania prawosławnej cerkwi: czy stopień lojalności w stosunku do władz zaborczych przez niego wykazywany nie przekraczał dopuszczalnego na tamte czasy poziomu?. Przyjmijmy, że być może wystarczającą rekompensatą za uległość wobec żądań rosyjskich władz stanowiło za-projektowanie przez Kowalskiego nieproporcjonalnie wysokiej sygnaturki nad katedrą, tak aby umieszczony na niej krzyż mógł górować nad prawosławnym krzyżem cerkiewnym.
Zanim jednak przejdziemy do omówienia twórczości Franciszka Ksawerego Kowalskiego, wobec ogromnej różnorodności tematycznej – uszeregowanej chronologicznie, przypomnijmy kilka podstawowych dat z jego biografii. Franciszek Ksawery urodził się dnia 2 lutego 1827 roku w mieszczańskiej rodzinie lubelskiej, jako syn Józefa Kowalskiego i Apolonii z Kanikowskich. Jako absolwent gubernialnego gimnazjum w Lublinie /1844/, podjął studia archi-tektoniczne w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Po ukończeniu studiów, co nastąpiło w roku 1848, w marcu 1849 roku rozpoczął aplikację w oddziale architektury Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych „pod zawodową opieką” Henryka Marconiego, uzyskując w jej efekcie /i po zdanym z wynikiem dobrym egzaminie/ tytuł budowniczego kl. I czyli jak to się wówczas nazywało Konduktora. W lipcu roku 1853 zdał kolejne egzaminy /tym razem z wynikiem bardzo dobrym/ otrzymując tytuł budowniczego II klasy i prawo do prowadzenia wolnej praktyki zawodowej. W roku 1854 Kowalski ożenił się z Amelią Łypaczewską, warszawianką pochodzącą z rodziny nauczycielskiej i podjął pracę na stanowisku budowniczego Księstwa Łowickiego. W roku 1862 otrzymał z rąk Księcia Namiestnika Królestwa Polskiego nagrodę za wzorowo zrealizowane prace przy pałacu cesarskim w Skierniewicach. W roku 1864, jako architekt z kilkunastoletnią praktyką zawodową zawitał do Kielc, gdzie zastąpił zwolnionego, jak to wówczas eufemistycznie nazwano „dla dobra służby”, a zamieszanego w korupcyjną aferę Aleksandra Borkowskiego, na stanowisku budowniczego powiatu kieleckie-go z wynagrodzeniem w wysokości 450 rubli rocznie. Zamiar osiedlenia się w Kielcach nie był początkowo najmocniejszy, bowiem rok później Kowalski złożył prośbę /odrzuconą przez władze/ o przeniesienie go na urząd budowniczego powiatu rawskiego. Tak więc pozostał w Kielcach, a po utworzeniu Guberni Kieleckiej został budowniczym gubernialnym z płacą 875 rubli rocznie.
Urząd ten Franciszek Ksawery Kowalski sprawował przez lat trzydzieści. Za swą pracę – oprócz poborów – otrzymywał liczne odznaczenia i nagrody pieniężne. W roku 1873 wyjechał do Wiednia na wystawę światową, aby jak powiadał: „zaznajomić się z nowymi ulepszeniami w mojej specjalności”. W roku 1897, po czterdziestu pięciu latach pracy, w tym trzydziestu trzech w Kielcach i trzydziestu jako kielecki budowniczy gubernialny, przeszedł w stan spoczynku. Za swą pracę był wielokrotnie odznaczany: W 1868 roku otrzymał order św. Anny III stopnia, w 1870 order św. Stanisława II stopnia, w 1872 powtórnie order św. Stanisława i order Korony Cesarskiej, w 1886 powtórnie order św. Anny, w roku 1893 order św. Włodzimierza IV klasy, w 1896 medal Mikołaja I, w 1897 srebrny medal Panowania Aleksandra III. Zmarł w dniu 2 czerwca 1903 roku, w wieku lat 76. Pochowano go na kieleckim „starym” cmentarzu katolickim, a jego neogotycki żeliwny nagrobek, wciąż należy do najbardziej okazałych na tej nekropolii.


O Franciszku Ksawerym Kowalskim, jako o człowieku, nie wiemy zbyt wiele. Jednak pozytywnie o nim świadczą choćby tylko te dwa czyny: wykonanie bezinteresownie planów kościoła w Piekoszowie i testamentowy zapis, w którym przepisuje 700 rubli na budowę kaplicy Pana Jezusa w kościele św. Wojciecha, dołączając do legatu własnoręcznie sporządzony i urzędowo zaakceptowany projekt.

***
O twórczości Franciszka Ksawerego Kowalskiego najlepiej opowiedzieć opierając się na przykładach. Wymieniam tu tylko projekty dotyczące miasta Kielc i to nawet nie wszystkie. Wspominam też o realizacjach, co do których nie ma stuprocentowej pewności co do ich autorstwa, ale kiedy porównuje się je z całkowicie pewnymi dziełami Kowalskiego, margines wątpliwości wydaje się być niewielki. Oczywiście przypadki te wymagać będą przynajmniej próby weryfikacji. Projekty uszeregowane zostały chronologicznie, co tym łatwiej pozwala śledzić rozwój warsztatu twórczego i rosnącą wraz z doświadczeniem życiowym i zawodowym autora – pewność co do stosowanych środków i rozwiązań formalnych.

1865 – Szkoła Hermana Hillera przy ul. Leśnej.
Budynek mieszczący czteroklasową szkołę, szumnie zwaną przez współczesnych zakładem lub instytutem naukowym, zaprojektował Kowalski jeszcze jako budowniczy powiatowy. Inwestorem był pochodzący z Lotaryngii Herman Hiller. Obiekt usytuowany został przy załamaniu ulicy Leśnej, w miejscu gdzie dziś stoją budynki Akademii Świętokrzyskiej. Miał dwie kondygnacje, nakrywał go czterospadowy dach. Frontowa elewacja była symetryczna i miała pięć osi okiennych. Główna oś zaakcentowana została płytkim ryzalitem, w którym zamiast obiegającego resztą fasady gzymsu, autor zaakcentował zwieńczenie w postaci trójkątnego szczytu z gzymsem pozbawionym belkowania, wspartym na pilastrach. Zakończenia ryzalitu akcentują pilastry, zaś zakończenia elewacji pilastry zdwojone. Okna parteru zamknięte były półkoliście /podobnie jak główne wejście/ zaś piętro wyposażone zostało w oprofilowane z trzech stron okna prostokątne, zamknięte płaskim gzymsem. Dla zachowania równowagi miedzy pionami i poziomami – obie kondygnacje rozdzielone są poziomymi gzymsami.

1866 lub 1867 – Projekt cerkwi Wniebowstąpienia /Wozniesienskiej/ i budynku mieszkalnego dla popa
Budowę cerkwi rozpoczęto w roku 1867, a ukończono w 1869. Rzut cerkwi oparty był na planie kwadratu z czterema ryzalitami na głównych osiach. Nad częścią centralną umieszczona została cebulasta kopuła na dwunastobocznym tamburze, a na niej ośmioboczna latarnia. Centralną kopułę otaczały cztery mniejsze na tamburach ośmiobocznych, także z latarniami. Otwory okienne zamknięte są półkoliście, a portal wejściowy i górne partie ryzalitów wieńczą kokoszniki.
1866 – Kowalski pełnił nadzór nad remontem gmachu Leonarda i wykonywał pomiary wzgórza zamkowego i pałacu biskupiego.
1867 – projekt kamienicy dla Józefa Borkowskiego
1868 – Na polecenie Rządu Gubernialnego Kowalski dokonał oceny miejsca proponowanego na cmentarz, a będącego własnością miasta /w obecnej dzielnicy Pakosz/. Sporządzony został plan i kosztorys, które przewidywały budowę ogrodzenia i domu dla stróża.
1869 – projekt kamienicy Raicheltów przy ul. Sienkiewicza 9/ róg Wesołej
Kamienica jest dwupiętrowa, podpiwniczona, nakryta dwuspadowym dachem. Jest budynkiem narożnym, o ściętym narożniku, jej dłuższa fasada /10 osi okiennych/ otwiera się na ulicę Sienkiewicza, a krótsza /tylko 7 osi/ na Wesołą. Prowadząca na podwórze brama umieszczona jest w środku północnej elewacji. Parter pokrywa boniowanie, a szczególnie autor wyróżnił pierwsze piętro, o dużych, półkoliście przesklepionych oknach, rozdzielanych przez pilastry i kolumny, dźwigające dość masywne belkowanie. Symetrycznie w stosunku do bramy Kowalski rozmieścił tu dwa balkony. Drugie piętro jest znacznie spokojniejsze – okna są prostokątne, a ściany pomiędzy nimi gładkie. Horyzontalny charakter elewacji wyraźnie narzucają dość agresywnie zastosowane poziome podziały.

1869 – Projekt pałacyku dla inspektora gimnazjum /ul. Jana Pawła 8.
Obiekt wybudowany został w latach 1869 – 70 na terenie dawnej kanonii Głęboczka, niemal dokładnie naprzeciwko budynku gimnazjum. Choć dokumenty na ten temat milczą, autorstwo Kowalskiego wydaje się być pewne. Świadczy o nim arsenał użytych form, niemal identycznych jak w zaprojektowanym kilka lat później pałacyku Hőnigmanna. Rzut pałacyku przypomina literę H, a to dzięki wydatnym ryzalitom, wysuniętym na narożnikach budynku. Jest on parterowy, z sutereną. Środkowa, trójosiowa część głównej fasady ma otwory okienne /i drzwi/ przesklepione półkoliście. Poszczególne osie rozdzielone są pilastrami, podtrzymującymi belkowanie i gzyms okapowy. Oś główna została dodatkowo zaakcentowana niewielką ścianką attykową. Okna ryzalitów są prostokątne, obramione oprofilowaniami i zwieńczone gzymsem. Parapet podparty jest konsolami. Od północy dostawione są dwa przedsionki o otworach zamkniętych półkoliście.

1869–1872 – prace przy przebudowie pałacu biskupiego i kolegiaty.
Przebudowa pałacu z całą pewnością nie sprawiła autorowi zawodowej satysfakcji. Nie stanowi też powodu do dumy dla Kowalskiego jako Polaka i patrioty. Zdemontowano smukłe barokowe hełmy na wieżach, zastępując je płaskimi, ostrosłupowymi daszkami. Z frontowej elewacji usunięto XVII wieczne figury moskiewskich posłów, a dla zachowania symetrii, zdjęto też posłów szwedzkich. Przyczyny tych działań były polityczne – żaden element biskupiego pałacu nie mógł górować nad cerkwią, a co do zdjęcia figur posłów – władze gubernialne nie życzyły sobie przypominania czasów, kiedy Rzeczpospolita dyktowała Moskwie swoje warunki. Przebudowane zostały też schody /tym razem na szczęście bez politycznych podtekstów/ prowadzące do loggii ogrodowej. Zastąpiono je schodami o wystroju neobarokowym.
Przebudowa kolegiaty nie była podyktowana względami politycznymi. Jej przyczyny były raczej estetycznej i praktycznej natury. Powiększona została jej powierzchnia – nastąpiło to poprze przedłużenie naw bocznych o dwa przęsła każdej, wyrównując ich długość z prezbiterium. Od strony południowej znalazły tam miejsce dwie zakrystie a od północy kapitularz i archiwum. W ostatnim /zachodnim/ przęśle nawy głównej powstał chór muzyczny wsparty na obszernej arkadzie. Ale najbardziej istotne zmiany nastąpiły w zewnętrznym wystroju świątyni. Kowalski przeprojektował główną, zachodnią fasadę kolegiaty, a także opartą na identycznym detalu elewację wschodnią.
Do przebudowy Kowalskiego zachodnia elewacja kolegiaty była niezbyt ciekawa. Stanowiła prawie pozbawioną ozdób parawanową obudowę zasłaniającą jej bazylikowy układ i kryjącą połaci dachowe /dwuspadowy dach nawy głównej i bardziej płaskie, pulpitowe dachy naw bocznych/. Na głównej osi znajdował się barokowy portal, a na górnej kondygnacji kilka otworów zamkniętych półkoliście, w tym skrajne o formie biforiów. Kowalski nadał elewacjom kolegiaty neobarokowe formy, z bardzo bogatym detalem, prezentującym bardzo dobre proporcje i dobrze harmonizującym z zachowanym portalem z roku 1635. Zdziwienie budzić musi wysokość sygnaturki – równa wysokości świątyni do kalenicy. Nie wiadomo jak udało się Kowalskiemu przeforsować takie właśnie rozwiązanie u władz i jakich użył tu argumentów, gdyż kompozycyjnie sygnaturka jest zdecydowanie zbyt wysoka. Jej proporcje są ambicjonalnej /lub nawet patriotycznej/ a nie estetycznej natury, jest to odreagowanie, jak się uważa, przykrego dla Kowalskiego posłuszeństwa wobec władz, nakazujących obniżenie hełmów pałacowych wież, – właśnie stąd wziąć się musiał zamiar wyniesienia krzyża rzymsko – katolickiej sygnaturki ponad prawosławne krzyże cerkwi.
Franciszek Ksawery Kowalski zaprojektował nowe, zachowane do dziś ogrodzenie przy-kościelnego cmentarza, upraszczając jego przebieg i nadając terenowi otaczającemu kolegiaty bardziej regularną formę. Przeprojektował też dzwonnicę, umieszczając na narożnikach jej czworobocznej podstawy posągi czterech Ewangelistów, dziś nie istniejące.

1871 – Projekt przytułku przy ulicy Kościuszki
Niewielki budynek zaprojektowany przez Kowalskiego, całkowicie pozbawiony ozdób, jest dowodem, ze dziewiętnastowieczni architekci, a wśród nich Franciszek Ksawery Kowalski, potrafili obyć się bez detalu, projektując budynki których wyłącznym celem było wypełnianie potrzeb wynikających z funkcji.

1875 – projekt odbudowy i przebudowy kieleckiego „ratusza”
W roku 1873, skutkiem pożaru, Kielce pozbawione zostały budynku ratusza. Ratusz sprzed pożaru był budynkiem dziewięcioosiowym, którego trzy środkowe osie tworzyły wysunięty portyk. Przy okazji odbudowy postanowiono budynek powiększyć w kierunku północnym, wykupując na ten cel sąsiednią parcelę należącą do Piotra Dutowa. Projekt Kowalskiego, jak informowała ówczesna prasa, przewidywał odbudowę budynku „w stylu Odrodzenia”. Kowalski zlikwidował portyk zastępując go charakterystycznym dla niego płytkim, trójosiowym ryzalitem, z zamkniętymi półkoliście oknami, na parterze ujętymi w pilastry, a na piętrze w półkolumny. Budynek nakryty został czterospadowym dachem. Dobudówkę na parceli zakupionej od Dutowa Kowalski zróżnicował zarówno wysokością, jak i detalem. Była ona niższa i nieco cofnięta z lica elewacji. Na piętrze otrzymała półkoliste okno, a wieńczył ją trójkątny szczyt. Kiedy potem Jeziorowscy, właściciele działki sąsiadującej od południa z ratuszem, nadbudowywali swoja kamieniczkę, próbowali nawiązać do północnej dobudówki ratusza. Ponieważ ich działka była szersza, południowa dobudówka otrzymała dwie osie, na piętrze „spięte” łukiem. Ten częściowy brak symetrii widoczny jest w gmachu ratusza do dzisiaj, pomimo przebudowy dokonanej w latach 30., a potem w 50. XX stulecia, przebudowy w ja-kimś stopniu przywracającej budynkowi stan /i klasycyzującą architekturę/ sprzed pożaru.

1875 – Projekt pałacyku Hőnigmanna
Niewielki pałacyk położony na rogu ulic Kopernika i Kościuszki, zbudowany został dla kupca i hotelarza w jednej osobie, Jana Hőnigmanna. Rzut budynku ma kształt litery H, choć zakłócono go nieudaną pod względem estetycznym rozbudową z lat 60. XX stulecia. Niższa, środkowa część, cofnięta z lica elewacji i poprzedzona tarasem, ma trzy osie z półkoliście zamkniętymi oknami, rozdzielanymi przez pilastry. Skrzydła pałacyku są piętrowe i nie do końca symetryczne – południowe ma na parterze trzy półkoliście przesklepione otwory /z których środkowy jest wejściem/ a na piętrze balkon- taras wsparty na słupach. Skrzydło pół-nocne na piętrze ma okno /chociaż obramienia są tu analogiczne jak w skrzydle południowym/ a na parterze trzy prostokątne, pozbawione oprofilowań okna. Do elewacji północnej także dostawiona jest przybudówka, podobnie jak przed skrzydłem południowym.

1877 – projekt hotelu i teatru Ludwika
Projekt budynku zleconego przez Ludwika Stumpfa, mieszczącego jednocześnie hotel z restauracją i teatr stanowi, jak sądzę, najbardziej udane dzieło Franciszka Ksawerego Kowalskiego. Jest osiągnięciem zarówno pod względem funkcjonalnym jak i estetycznym. Działka pod budowę nie była duża i położona na terenie o dość wyraźnym spadku, a udało się autorowi pomieścić na niej bardzo znaczną powierzchnię użytkową, zawierającą zdecydowanie różniące się od siebie funkcje. Oprócz frontu zabudowa obejmuje też boki działki, tworząc oficyny przeznaczone na cele pomocnicze. Funkcja gmachu frontowego rozwiązana została następująco; środek przeznaczony jest na cele komunikacyjne – dołem przejazdowa brama, wyżej foyer. Od zachodu umieszczona została część teatralna, czyli widownia i scena, zaś od wschodu – część hotelowa wraz z restauracją. Od zewnątrz gmach miał stanowić fragment pierzei ulicy, więc według ówczesnych kryteriów estetycznych elewacja musiała stanowić kompozycyjną jedność, pomimo różnych funkcji, które zakrywała. Miała też mieć w miarę monumentalny charakter, z umiejętnie rozłożonymi akcentami i odpowiednio dobrany do nich detal. Wszystko to udało się Kowalskiemu znakomicie. Jeszcze bardziej udana jest widownia – niewielka, ale o proporcjach, atmosferze i akustyce, godnych prawdziwie europejskiego teatru. Detale wnętrz sali teatralnej i otworu scenicznego są nieco zbyt bogate /a jakież mogły by być w XIX stuleciu!/, ale znacznie mniej „pompierskie” niż choćby w późniejszym od niego powszechnie chwalonym krakowskim teatrze Słowackiego Jana Zawiejskiego. Wracając do elewacji – są w niej wszystkie charakterystyczne dla „arsenału” twórczego Kowalskiego elementy: wyodrębnienie i zaakcentowanie płytkimi ryzalitami środka i skrzydeł elewacji, mocne oddzielenie przy pomocy gzymsu – boniowanego parteru i gładkich płaszczyzn wyższych kondygnacji, użycie otworów okiennych zarówno prostokątnych jak i półkolistych. Jest tu też przykład zdwajania półkolistych okien, czego Kowalski wcale się nie obawiał.

1878 – projekt browaru Stumpfa
W projekcie browaru wykonanym dla Ludwika Stumpfa Kowalski wykazał, że architektura przemysłowa wcale nie musi być brzydka. Szkoda, że z zaprojektowanego przy ulicy Ogrodowej zespołu zachowały się tylko niektóre obiekty. Dziś trudno z nich odczytać przyję-tą zasadę kompozycyjną – przyczyną są tu zarówno późniejsze przebudowy /posesję kupił przemysłowiec nazwiskiem Karsch, który zmienił całkowicie profil produkcji zakładu/ jak i proces dewastacji, który dotknął niektóre elementy zespołu. Najlepiej zachował się kamienny mur oporowy, ale obawiam się że i on niebawem podzieli losy innych obiektów byłego browaru.

1879 -1881 – projekt gmachu Dyrekcji Szczegółowej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przy ul. Leonarda
Pierwsze szkice gmachu Kowalski wykonał już w roku 1879, ale ostateczny projekt zatwierdzony został w roku 1881. Bryła znanego nam, zachowanego do dzisiaj, budynku banku, zaprojektowana została przez Kowalskiego. Na parterze, jak pisała współczesna prasa kielecka znajdować się miało biuro z obszerną salą „sessyonalną”, zaś na piętrze „mieszkanie prezesa z przyzwoitymi pokojami dla radców”. Elewacje banku zaprojektowane zostały z bardzo bogatym detalem. Od frontu oś główną akcentuje płytki, trzyokienny ryzalit /otwory zamknięte półkoliście/, ozdobiony na piętrze masywnym balkonem i zwieńczony trójkątnym szczytem. Na skrzydłach dwa kolejne, równie płytkie trzyosiowe ryzality – na parterze okna półkoliste, a na piętrze prostokątne. Okna pietra zwieńczone naczółkami: środkowy o formach łukowych, skrajne trójkątne. Tę zasadę co do otworów – półkolistych i rozdzielanych pilastrami i półkolumnami parteru i prostokątnych piętra, zastosował Kowalski także w ośmioosiowych elewacjach bocznych. We wszystkich elewacjach pojawiały się zdecydowane podziały po-ziome: gzyms nad parterem, pas cokołowy poniżej okien piętra i wreszcie wieńczące całość – gzyms okapowy i belkowanie. Porównując projekt Kowalskiego z dzisiejszym wyglądem budynku /po przebudowie z lat 30. XX stulecia/ odnosi się wrażenie iż dzieło Kowalskiego było zbyt przeładowane detalem. Trzeba jednak sprawiedliwie przyznać, że gdyby nie doszło do udanej przeróbki przed wojną, prawdopodobnie łatwiej by nam było w pełni zaakceptować projekt Kowalskiego, bardzo dobrze oddający „ducha” gmachów bankowych z ostatniej ćwierci XIX stulecia.

1880 – projekt własnego domu – kamieniczki przy ul. Wesołej 31.
Działka zakupiona została w dniu 20 maja 1880, zaś w roku 1882 budynek był już gotowy, bo opisany został następująco: „dom frontowy, murowany, pokryty blachą, wartość 6500 rubli”. Budynek jest piętrowy, podpiwniczony, składa się z części frontowej i oficyny. Główna elewacja jest sześcioosiowa; pięć osi stanowi kompozycję symetryczną, z bardzo płytkim ryzalitem osi środkowej, oś szósta, południowa, także zaakcentowana ryzalitem, jest inna- na parterze tworzy ją przejazdowa brama prowadząca na podwórze i stanowiąca dojście do głównej klatki schodowej. Druga klatka, „kuchenna”, znajduje się w oficynie. Układ po-mieszczeń jest dwutraktowy, przy czym piętro stanowi powtórzenie układu parteru. Na poddaszu mieszczą się trzy pomieszczenia a dostęp do nich zapewniony jest poprzez schody kuchenne.
Najcenniejszym elementem budynku jest jego frontowa elewacja. Widać, że autor chciał w niej ukazać pełnię swych możliwości twórczych. Z całą pewnością też, nie skrępowany żadnymi ograniczeniami, mógł przedstawić swe upodobania estetyczne i stylistyczne. Parterowa część fasady, ponad cokołem z łukowymi oknami piwnicznymi, pokryta jest boniowaniem. Okna parteru są prostokątne, nad nimi bonie uformowano w trzy klińce, z których środkowe zdobione są płaskorzeźbionymi twarzami. Kondygnacje rozdziela gzyms międzypiętrowy, a ustawione na nim konsole podpierają gzyms podparapetowy. Okna piętra są szczególnie bogato oprofilowane. Środek elewacji zajmują dwuskrzydłowe drzwi balkonowe prowadzące na balkon o żeliwnej balustradzie. „Oprawę” drzwi stanowią pary pilastrów i półkolumn z kompozytowymi głowicami, dźwigające belkowanie i zwieńczenie w kształcie wycinka łuku. Umieszczone symetrycznie po dwie pary okien obramione są pilastrami, poprzez esownicowe konsole niosącymi belkowanie, nad którymi autor umieścił męskie popiersia, podparte dodatkową konsolą, a po ich bokach esownicowe woluty i wazoniki. Dwa popiersia są antyczne, a dwa środkowe „sarmackie” – w jednym sportretowano Józefa Ignacego Kraszewskiego /czyżby był to ulubiony pisarz pana Franciszka Ksawerego?/. Nad główna osią umieszczona została trójkątnie zwieńczona lukarna. Nieco inaczej od czterech pozostałych okien opracowano obramienia okna osi szóstej. Belkowanie niosą pilastry z głowicami jońskimi, a zwieńczenie jest tu trójkątne. Nad gzymsem okapowym zamykającym całą elewację jest nad tą osią umieszczony mur attykowy z podziałami architektonicznymi.
Elewacja tylna i elewacje oficyny są zupełnie pozbawione dekoracji. Za to niezwykle bogato dekorowane jest wnętrze bramy – jest tam kasetonowy strop z belkami opartymi na rzeźbionych i pokrytych dekoracjami konsolach /znowu z motywami ludzkich twarzy/, zaś ściany malowane są w sposób imitujący marmur. W półkolistej niszy klatki schodowej, o bogato dekorowanej żeliwnej balustradzie, ustawiono antyczny posąg.

1881 – Kowalski na polecenie gubernatora sporządza projekt powiększenia cmentarza „starego” o tereny należące do folwarku „Psiarnia”. Cmentarz poszerzono w kierunku północnym i wschodnim o łączną powierzchnię 1973,7 sążni. Opracowanie zawierało plan i projekt ogrodzenia.
1883 – projekt budowy koszar na wzgórzu koło Prochowni.

1885 – 1889  – projekt przebudowy i rozbudowy kościoła św. Wojciecha
Osiemnastowieczny kościół św. Wojciecha, wystawiony przez kustosza Józefa Rogallę na miejscu poprzedniego, drewnianego kościółka, pilnie wymagał powiększenia w związku z utworzeniem nowej parafii /w wyniku podziału dotychczasowej parafii kolegiackiej/. Kowalski istniejący kościół przekształcił w prezbiterium, dobudowując do niego nowy, trójnawowy bazylikowy korpus z transeptem. Do południowego ramienia transeptu dostawił smukłą, czterokondygnacyjną wieżę, a do ramienia północnego – absydę. Kościół św. Wojciecha zachował się w kształcie niemal nie zmienionym. Jedyną różnicę dostrzec można w rozwiązaniu górnej partii hełmu wieży. Dziś ma ona kształt ostrosłupa niosącego krzyż. W projekcie Kowalskiego miała cebulasty hełm, typowy dla prawosławnych cerkwi. Czy takie rozwiązanie hełmu zostało Kowalskiemu narzucone przez władze, czy też uznał, że lepszy kościół z cerkiewnym hełmem od kościoła, na którego realizację zgody nie będzie – nie wiemy. Dobrze jednak, że po odzyskaniu niepodległości możliwa była korekta hełmu i nadanie mu kształtu jaki odtąd wszyscy znamy.

1889 – projekt budowy „nowego” cmentarza katolickiego.
Na zakupionej przez miasto działce o powierzchni 4 mórg i 54 prętów Kowalski zaprojektował cmentarz otoczony murem o długości 1899 stóp i wysokim na stóp 6. Projekt obejmował także drogę dojazdową i mostek.

1889 pomiar budynku Seminarium i projekt wieżyczki na kościele św. Trójcy.
Zamiast niewielkiej co do skali sygnaturki, która znajdowała się mniej więcej na wysokości łuku tęczowego, Kowalski projektuje zachowaną do dziś wieżyczkę, umieszczoną tuż za płaszczyzną elewacji. Wieżyczka wzbogaca bardzo prostą elewację kościoła, zwiększa jej wertykalizm, korzystnie zaznaczając się w panoramie miasta. W głębi działki, tuż przy ulicy Wesołej /tak jak przebiegała ona do przebudowy w latach 70. XX stulecia/ Kowalski zaprojektował dla Towarzystwa Dobroczynności budynek nazywany przytułkiem św. Tomasza. Obiekt ten został wyburzony podczas przebudowy tego fragmentu miasta w latach 70.

1895 – projekt kamienicy przy ul. Mickiewicza 6
Działka przy ul. Mickiewicza 6 należała do żony Kowalskiego i graniczyła z działką , na której wybudował on swój własny dom. Brak jednak niezbitych, zawartych w dokumentach dowodów na autorstwo Kowalskiego. Przemawia za nim /prócz przytoczonych spraw własnościowych i „geograficznej” bliskości”/ ogromna „bliskość” formalna z innymi jego dziełami. Jest tu boniowany parter, nieznacznie wysunięty środkowy ryzalit, zwieńczony trójkątnym szczytem wytworzonym z gzymsu – trójkątnym, lecz pozbawionym poziomej podstawy. Okna parteru są proste, lecz okna pietra otrzymują dość bogatą oprawę, utworzoną z form chętnie przez Kowalskiego używanych.

? 1900 – projekt hotelu Bristol
W zachowanych dokumentach nie jest nigdzie wymieniony autor projektu hotelu Bristol. Analiza użytych form pozwala przypuszczać o związkach tego obiektu z Kowalskim. Szczególnie północna elewacja oficyny mocno przypomina projekty Kowalskiego. Może mamy tu do czynienia z wzorowaniem się na pracach Kowalskiego, a może nawet z jego autorstwem lub współautorstwem. Wydaje się, że jest to temat wart przebadania.

***
Niedługo minie sto lat od śmierci Franciszka Ksawerego Kowalskiego. To czas na tyle długi, że można bez żadnych emocji pokusić się o podsumowanie i ocenę jego dorobku twór-czego. Był niewątpliwie architektem utalentowanym jak i pracowitym. Stąd dorobek jaki po sobie pozostawił ze wszech miar zasługuje na szacunek. Czasy w jakich przyszło działać Kowalskiemu niosły zarówno wyzwania jak i zagrożenia. Dynamiczny rozwój, który nastąpił w 2. Połowie XIX stulecia sprzyjał ludziom zdolnym i pracowitym. Bez rozwoju gospodarczego nie byłoby dla architektów zamówień, niezbędnych dla wykazania się talentem. Ale też ze względu na uwarunkowania polityczne nie były to czasy łatwe. Musiało to doprowadzać do powstawania wewnętrznych sprzeczności i konfliktów, jak sądzę nie obcych Kowalskiemu. Czy wykonanie projektu cerkwi, dla której trzeba było zburzyć starą Bramę Krakowską i prowadzące do Seminarium ganki, było dla niego tylko wyzwaniem twórczym?. Ten akurat fragment jego twórczości zweryfikowany został po odzyskaniu niepodległości dla Kowalskiego dość okrutnie – poprzez rozbiórkę jego dzieła. Podobnie stało się, na szczęście dla nas i wszystkich następnych pokoleń, z naprawieniem szkód, które Kowalski wyrządził biskupiemu pałacowi. Nie ostał się też ratusz zaprojektowany przez Kowalskiego – powrócono do wersji sprzed jego działań, chyba zresztą lepszej i lepiej pasującej do całości kieleckiego Rynku. Negatywnie zweryfikowane zostały także nieco przeładowane elewacje Banku przy ulicy Leonarda, przy pozostawieniu jednak nie naruszonej bryły budynku.
Za to w panoramę Kielc „wrosła” znakomicie ogromna sygnaturka katedry. Nikogo dziś nie razi jej brak proporcji w stosunku do reszty świątyni, warto więc pamiętać powody dla których powstała w takim właśnie kształcie. Także wieża kościoła św. Wojciecha, szczęśliwie pozbawiona cebulastego hełmu zamyka perspektywę ulicy Sandomierskiej – gdy wjeżdża się do Kielc od Opatowa, albo ulicy Wesołej, gdy spaceruje się po brukach kieleckiej Starówki. Wciąż służy Melpomenie najwybitniejsze świeckie dzieło Kowalskiego, czyli budynek teatru. Mimo wybudowania nowego gmachu teatralnego, trudno wyobrazić sobie kieleckie życie teatralne bez charakterystycznego klimatu i niezwykle miłej kameralności widowni Teatru Ludwika. Nie zmienił swego przeznaczenia gmach banku przy ulicy Leonarda. Wciąż służą Kielczanom zaprojektowane przez Kowalskiego kamieniczki i pałacyki.
O wyglądzie większości miast zwykle decyduje ich dziewiętnastowieczna architektura. Podobnie jest i w Kielcach, choć te w wieku XIX dopiero przekształcały się w miasto z miasteczka. Czynnie i twórczo uczestniczył w tym procesie Franciszek Ksawery Kowalski. Czy można wyobrazić sobie Kielce bez dzieł Kowalskiego? Bez charakterystycznych dla jego twórczości prostych brył o dobrze rozwiązanej funkcji i detalu, świadczących zarówno o dużej wiedzy jak i o wielkim smaku artystycznym. Pewnie wyobrażenie sobie takich Kielc jest możliwe, choć na pewno nie przyszłoby nikomu z łatwością. Skoro natura nie znosi próżni, być może pojawiłby się na jego miejscu inny architekt, może nawet równie jak on utalentowany. Ale inne byłyby dziewiętnastowieczne Kielce, inne też byłoby miasto w którym mieszkamy dzisiaj. Wątpię jednak, czy byłoby piękniejsze. Myślę, że dobrze się stało, że w naszym mieście żył i tworzył architekt Franciszek Ksawery Kowalski.

Oznaczone: , Autor: Roman Mirowski

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Trackbacks/Pingbacks

  1. KOWALSKI FRANCISZEK | Dawne Kieleckie - 7 lutego 2013

    […] Z życiorysem Franciszka Kowalskiego można zapoznać się w artykule Romana Mirowskiego. […]

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]

Szydłów. Epitafium księdza Józefa Ptaszyńskiego

Autor tekstu i zdjęć: Grzegorz Wiatr O księdzu który nie wiedział który kościół lubi bardziej Był sobie ksiądz Józef P. […]

Szydłowiec. Figura św. Zofii

Tekst i zdjęcia Grzegorz Wiatr Była sobie Zośka w magazynie muzeum. Ostał się jedynie fragment torsu (ale za to jaki […]