Projekt rytwiańskiego kościoła do dziś stanowi dzieło anonimowe. Przywieziony został z Italii i zrealizowany pod nadzorem kamedulskiego zakonnika, o. Sylwana Boselli, pochodzącego z Bergamo. Plan kościoła jest prostokątem, którego środkową część stanowi „salowe” wnętrze nawy z dwoma rzędami stall umieszczonych przy ścianach. Boczne trakty kościoła posiadają po dwie kondygnacje. Na osi poprzecznej przyziemia tych traktów znajdują się niewielkie przedsionki rozdzielające kapitularz i zakrystię (część wschodnia) od dwóch kaplic, dostępnych z pierwszego przęsła nawy (część zachodnia). Na piętrze mieszczą się dwa ciągi pomieszczeń, a nad przedsionkami otwarte w kierunku nawy lożeempory.
Wszystkie elewacje kościoła są idealnie symetryczne. W projekcie uwzględniono polski klimat, toteż kąt nachylenia dachów jest bardziej stromy niż w Italii. W elewacji frontowej i tylnej dachy zakryte są trójkątnymi szczytami z wolutowymi spływami. Elewacje są płaskie, o bardzo słabo zaznaczonych podziałach. Trudno powiedzieć na ile wynika to z kamedulskich przepisów a na ile ze swobody, jaką pozostawił Boselli miejscowym kamieniarzom. Podobno spadkobiercy fundatora – Izabella Tęczyńska i Łukasz Opaliński w 1655 roku nosili się z zamiarem ozdobienia elewacji, do czego jednak w końcu nie doszło.
Boczne elewacje kościoła bardziej przypominają ratusz – zdobią je dwa rzędy stosunkowo prostych okienek i umieszczony na osi wejściowy portal. W południowej elewacji dodatkowy element stanowi wyrastająca trzema kondygnacjami ponad dach czworoboczna wieża zegarowa, zwieńczona hełmem z latarnią.
Wnętrze nawy oświetlone jest tylko dwoma półkolistymi oknami, umieszczonymi w elewacjach wschodniej i zachodniej. Ołtarz, dzielący wnętrze na dwie części (dwuprzęsłowy chór zakonny i pięcioprzęsłową nawę) prawdopodobnie początkowo stał na końcu nawy, a przeniesiono go po podjęciu przez zakonników działalności duszpasterskiej. Wnętrze kościoła całkowicie kontrastuje z surowością zewnętrznej architektury. Bogata manierystyczna dekoracja stiukowa ze złoceniami pokrywa  sklepienie i ściany. Na ścianach w każdym przęśle umieszczono ornamentowane ramy rozdzielone hermowymi pseudopilastrami. Medaliony sklepienne i tarcze lunet wypełniały malowidła Venantego da Subiaco wykonane w latach 1629-32, bardzo przez czas zniszczone i wymagające konserwacji.
Po kasacie zakonu (1819 rok) nie użytkowane domki-pustelnie niszczały i stopniowo ulegały rozbiórce. Zaś poklasztorny kościół stał się kościołem parafialnym odległych o prawie 3 kilometry Rytwian. Odległość i otaczający las sprawiają, że nadal zachowało się tu wiele z atmosfery dawnego eremu – pustelni. Warto więc wiedzieć i zobaczyć jaką architektoniczna perłę kryją lasy w pobliżu Staszowa. „Silva Aurea”.  Po polsku „Złoty Las”.

Oznaczone: Autor: Roman Mirowski

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Bez komentarza

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

KORNECKI JAKUB – snycerz

Tekst prezentowany poniżej autorstwa J.L. Kaczkowskiego, został wydrukowany w publikacji pt. Pamiętnik Kielecki na rok zwyczajny 1874 pod red. ks. […]

CHMIELNIK – dawne miasto prywatne

Miasto położone jest na pograniczu Pogórza Szydłowskiego i Niecki Nidziańskiej nad rzeką Mruczą, u źródeł rzeki Schodniej (Wschodniej). Jego nazwa […]

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]