J akiś czas temu znalazłem na stronach Archiwum Państwowego w Kielcach Oddział w Jędrzejowie (obecnie archiwa przeniesione do Kielc) ciekawostkę dotyczącą opisu komety z 1811 roku wykonaną w księdze parafialnej w Nagłowicach przez księdza Jakuba Jamrozińskiego. Autorką wpisu była Pani Iwona Kwiatkowska. Cały wpisy cytuję poniżej. Na końcu zaś prezentuję treść dokumentu.

„1811, Nagłowice, wieś w powiecie jędrzejowskim, kościół parafialny
Ksiądz Jakub Jamroziński, proboszcz parafii Nagłowice, umieścił w księdze urodzeń, małżeństw i zgonów z 1811 opis komety oraz anomalii pogodowych, wywołanych tym zjawiskiem.

Autorem dokumentu jest ksiądz Jakub Jamroziński urodzony 7 VII 1756, syn Jana i Reginy z Pilnych. Święcenia kapłańskie przyjął 23 XII 1780. Wkrótce potem został skierowany do Sędziszowa. Niestety nie ustalono kiedy trafił do Nagłowic, gdzie był proboszczem. Zmarł w Nagłowicach w 1819. Na podstawie jedynej pozostałej po nim osobistej zapiski, umieszczonej w parafialnej księdze urodzeń, małżeństw i zgonów, można wywnioskować, że był żywo zainteresowany tym, co działo się wokół, tak w kraju (konkretyzuje porę gradobicia, wiążąc ją z faktem wkroczenia wojsk austriackich w granice Księstwa Warszawskiego), jak i na terenie swojej parafii (opis przebiegu prac polowych). Choć opisywane wydarzenie miało miejsce dopiero około 15 września, to już od początku roku następowały niespotykane w tym rejonie anomalia pogodowe, które zapowiadały pojawienie się komety. Zima była krótka i bardzo mroźna, wiosna upalna, susza zniszczyła plony zbóż, kapusty i ziemniaków. Wzmianki o dniach świętych Wojciecha i Michała pozwalają ustalić terminy poszczególnych prac polowych. Wreszcie w kilku zdaniach autor opisuje kometę i jej drogę po niebie – „bieg tego komety z wozu niebieskiego był ku południowi, przeszedł aż za drogę mleczną, promienie jego były obrócone do góry, troszkę nachylone ku północy i bardzo długie”, oraz że można ją było obserwować od około 15 września do połowy grudnia 1811.
Opis ten dokładnie zgadza się z charakterystyką Wielkiej Komety z 1811, która weszła w pozycję najbliższą Słońcu i była widoczna z Ziemi od 12 IX 1811. Opis ten jest tym ważniejszy, że okres obiegu Wielkiej Komety wynosi 3100 lat i nie każdemu śmiertelnikowi dane jest ją oglądać1.
Ksiądz Jamroziński zatytułował swoją zapiskę „Ad perpetuam rei memoriam”, chcąc zachować dla potomności opis roku, w którym na nagłowickim niebie pojawiła się kometa. Umieścił ją na pierwszej stronie księgi stanu cywilnego, stanowiącej swojego rodzaju kronikę żywotów ludzkich, zachowaną w annałach historii, choć, sądząc z zachowanych tego typu dokumentów, nie było praktykowane sporządzanie w nich różnych luźnych zapisków (w przeciwieństwie do okresu przed 1810, kiedy w księgach metrykalnych można takowych spotkać wiele). Wiedział, że pamięć o komecie, której pojawienie się było dla miejscowej ludności wydarzeniem niezwykłym i budzącym grozę, przetrwa razem z tą księgą. Swoje spostrzeżenia zapisał najprawdopodobniej już po ukończeniu spisywania księgi i sygnował je datą 29 stycznia 1812.

Opis zewnętrzny: Oryginał, jęz. polski i łaciński, 1 karta papierowa o wym. 360 x 225 mm, część jednostki.

Miejsce przechowywania: Archiwum Państwowe w Kielcach,  Akta stanu cywilnego parafii Nagłowice, sygn. arch. 3, k.1v”

 

Poniżej treść dokumentu jaką przytaczam w oryginalnej formie (niestety nie udało mi się odczytać całości – brakuje dwóch słów):

Rok 1811 był osobliwszy y godzien przyszłey pamięci. Zima zaczęła się dosyć późno. Po kilku mrozach osobliwie około S. Michała ziemniaki jeszcze w polu będące poprzemarzały, śnieg dopiero spadł ostatecznie od Nowego roku. Tu zima była y w śnieg y w mrozy pomierna bez zawieruchy zadymek jak naydogodniejsza na dobrą sannę. Wiosna zaczęła się dosyć wcześnie y była bardzo piękna do robót rolniczych.
Około S. Woyciecha siewy wiosenne w wielu gospodarzy pokończyło. Od pierwszych zaś dni maia zaczęły się takie upały iakich podobno w tych kraiach nigdy nie było y trwały przez całe lato. Czasami tylko grzmoty grady y nawałnice stronami przechodziły. mijaią Nagłowice może dla tego że nam nie dawno to iest w Roku 1809 d. 8 czerwca kiedy Austryacy w Xięstwo Warszawskie po nieprzyiacielsku weszli, grad nadzwyczayny wszystko zupełnie wybił. Rzeki niektóre mieyscami powysychały iako to Kwilanka przez łąki nagłowskie płynąca z której iedna kropla wody do Nidy nieprzychodziła. Sama Nida ledwie się wlekła. Po lasach y łąkach nagłowskich gdzie przed tym piechotą przeiść nie można było w tym roku nakoniu ieździeliśmy. Trawniki[..] nie [..] przez całe lato, aż dopiero po S. Michale. Żniwo zaczęliśmy pierwszych dni Lipca, lecz zboża nie tak doyzrzały iak raczey na pniu pousychały. Ziemniaki kapusty wcale przepadły. Z iarych siewów nie wszędzie wrósł się zasiew. Kometa ukazał się w tym roku. Myśmy go w Nagłowicach postrzegli około piętnastego dnia Września, widywaliśmy go do połowy grudnia.
Bieg tego komety z wozu niebieskiego był ku południowi, przeszedł aż za drogę mleczną i promienie iego były obrócone do góry troszkę nachylone ku północy y bardzo długie. Jesień była piękna ciepła y trwała aż do Bożego Narodzenia. Śnieg spadł od Nowego Roku 1812. Iest do tych czas bardzo wiałki , y mrozy bardzo tęgie. Całe to lato po większej części osobliwie w nocy tak było ciche od wiatrów że się y listek na drzewie niezachował.
Działo się 29 Januariy ano 1812.

Oznaczone: Autor: Iwona Kwiatkowska

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Bez komentarza

Skomentuj



Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil [...]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez [...]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą [...]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię [...]

Szydłów. Epitafium księdza Józefa Ptaszyńskiego

Autor tekstu i zdjęć: Grzegorz Wiatr O księdzu który nie wiedział który kościół lubi bardziej Był sobie ksiądz Józef P. [...]

Szydłowiec. Figura św. Zofii

Tekst i zdjęcia Grzegorz Wiatr Była sobie Zośka w magazynie muzeum. Ostał się jedynie fragment torsu (ale za to jaki [...]