Gmina żydowska istniała w Chęcinach już chyba około połowy XVI wieku, skoro ustalenia z roku 1597 określają ją, jako doskonale zorganizowaną. Znaczyło to, że w gminie działali rabin, „szkolnik” (czyli nauczyciel) i kantor. Istniał cmentarz, rzeźnia, dokonująca rytualnego uboju, czynny był dom modlitwy (nawiasem mówiąc, stał on początkowo bardzo blisko kościoła parafialnego, co było przyczyna częstych konfliktów).
Mówiło się kiedyś w Chęcinach, że synagoga powstała w wyniku przebudowy kościoła pod wezwaniem św. Stanisława. Skąd się to wzięło? Otóż mieszkało  kiedyś w mieście bezdzietne małżeństwo nazwiskiem Furgałowie. Nie żyli oni ze sobą najbardziej zgodnie, toteż w testamencie Furgałowa zapisała swoją posesję w mieście – na rzecz prebendy św. Stanisława, zaś jej małżonek swoja działkę – odsprzedał Żydom. Tak więc synagogę zbudowano na „działce Furgałowej”. Z czasem oba te fakty połączyły się w jedną, nie mająca nic wspólnego z prawdą anegdotę, o katolickim kościele przekształconym w synagogę.
Chęciny nigdy nie miały czegoś, co nazwać by można – w ścisłym rozumieniu tego słowa – dzielnicą żydowską. Założenie takiej dzielnicy możliwe by było wyłącznie na terenach należących do starosty, a takich w mieście nie było. Jednak budowa synagogi, miejsca wokół którego skupiała się żydowska społeczność miasta sprawiła, że w jej sąsiedztwie Żydzi osiedlali się chętniej niż chrześcijanie.
Synagogę zbudowano na mocy uzyskanego przywileju. Budynek usytuowano odsuwając go o kilka metrów od linii zabudowy pierzei ulicy, zwanej Długą albo Bóżniczą. Jest on ustawiony prostopadle do stoku, a więc aby skutecznie poradzić sobie z różnica poziomów, już placyk przed synagogą ma poziom obniżony w stosunku do ulicy. Z placyku do wnętrza budynku także wchodzi się w dół, po schodkach, nie wiemy jednak, na ile spowodowane jest to specyficznym układem terenu w Chęcinach, a na ile wypełnieniem słów psalmu Dawida „De profundis” czyli …z głębokości wołam do Ciebie Panie…
Synagoga ma konstrukcję murowaną – wzniesiono ją z nieregularnego ciosu piaskowcowego i cegły. Mury obustronnie pokrywa tynk. Budynek ma kształt prostokąta, wydłużonego jeszcze przez późniejsze (rok 1905) dostawienie od strony północnej dodatkowego traktu, przeznaczonego na pomieszczenia pomocnicze. Synagoga północno-zachodnim narożnikiem przylega do domu należącego kiedyś do rabina. Do zachodniej ściany tego domu dostawiono przybudówkę o przeznaczeniu gospodarczym, a nad nią wykonano schody prowadzące do babińca.
Główne pomieszczenie synagogi, czyli sala modłów, częściowo zagłębione w ziemi, jest także prostokątem. Nakryte jest sklepieniem kolebkowym z lunetami. Salę modłów poprzedza sień, przy której z boku znajduje się jeszcze jedno pomieszczenie. Nad sienią i sąsiadującą z nią izbą znajduje się babiniec, czyli oratorium dla kobiet, dostępny zewnętrznymi schodami.

Oznaczone: , , Autor: Roman Mirowski

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Bez komentarza

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

CHMIELNIK – dawne miasto prywatne

Miasto położone jest na pograniczu Pogórza Szydłowskiego i Niecki Nidziańskiej nad rzeką Mruczą, u źródeł rzeki Schodniej (Wschodniej). Jego nazwa […]

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]

Szydłów. Epitafium księdza Józefa Ptaszyńskiego

Autor tekstu i zdjęć: Grzegorz Wiatr O księdzu który nie wiedział który kościół lubi bardziej Był sobie ksiądz Józef P. […]