Wierzbie. Nieistniejąca karczma zajezdna. Plan z Dyrekcji Ubezpieczeń z połowy XIX wieku

Z karczmy, która półtora wieku temu stała w Wierzbiu zachował się tylko jej plan z archiwów dawnej Dyrekcji Ubezpieczeń, pochodzący z roku 1848. Składała się ona z dwóch połączonych ze sobą budynków. Jeden z nich miał wymiary 15 na 24 łokcie, drugi 16 na 27. W pierwszym mieściła się – jak byśmy to dziś nazwali – „gastronomiczna” część karczmy, w drugiej zaś stajnia czyli tak zwany „stan”. Karczmy posiadające „stan” nazywane były zajezdnymi. Można było w nich nie tyko zjeść i wypić, ale także przenocować, konie i pojazd bezpiecznie przetrzymując w stajni.
Karczmy zwykle lokalizowano w środku wsi, chyba, że było ich więcej, wtedy jedna stała w „centrum”, zaś druga na obrzeżu, przy gościńcu i wówczas jej zadaniem było „przyciągnięcie” klientów z zewnątrz, choćby z sąsiedniej wsi. Nie było to jednak łatwe, gdyż zgodnie z prawem propinacyjnym „konsumenci” zobowiązani byli korzystać tylko z karczmy w swojej wsi, by przysparzać materialnych korzyści swojemu dziedzicowi.
Karczmy bez zajazdu zwykle były mniejsze i miały prostą bryłę. Głównym pomieszczeniem była izba szynkowna, do której wchodziło się bezpośrednio z zewnątrz, albo poprzez sień. Bardzo często front karczmy ozdabiał podcień, który w miesiącach letnich nie tylko zwiększał powierzchnię karczmy, ale zapewniał znacznie przyjemniejszy mikroklimat; klimatyzacji jeszcze wówczas nie wymyślono, a i wentylacją nikt się nie przejmował. Potrzeby hotelarskie zapewniały tak zwane izby gościnne, ale zazwyczaj pozbawione były one jakichkolwiek mebli, a do spania służyła rzucona na polepę słoma. Przepisy sanitarne zaczęły pojawiać się dopiero w wieku XIX, a i to nie były wówczas nazbyt rygorystyczne.
Większe i bardziej skomplikowane były karczmy zajezdne, Sposób zestawienia dwóch brył – karczmy i stanu stanowi podstawę do typologicznych podziałów. Najczęściej miały one plan podobny do odwróconej litery „T” – z karczmą od frontu, której środkiem biegła przejazdowa sień  i dostawionym na osi sieni stanem. Innym typem są karczmy blokowe, całość znajdowała się pod jednym dachem, gdzie stan był przedłużeniem karczmy, zaś wjazd do niego prowadził z podcienia wykonanego we frontowej części karczmy.
Były także karczmy których plan przypominał literę „L”. Na Kielecczyźnie (choć nie tylko) występował też typ, który Bogumiła Szurowa nazywa „karczmą zestawioną”. Karczma i stajnia stykają się tu bocznymi ścianami, są jednak ustawione z kilkumetrowym przesunięciem – na tyle by umożliwić wykonanie w bocznej ścianie stanu bramy wjazdowej, przez co wjazd do stanu nie odbywa się z podcienia (jak w typie blokowym) lecz z wolnej przestrzeni. Do tego typu właśnie zaliczamy karczmę, która stała we wsi Wierzbie. Jak widać na planie stan karczmy stanowił jednoprzestrzenne wnętrze i miał dwie bramy: wjazdowa i wyjazdową. W budynku karczmy blisko połowę powierzchni zajmowała izba szynkowa, do której wchodziło się przez sień. Na zapleczu izby znajdowało się pomieszczenie dla karczmarza oraz komora, czyli magazynek produktów żywnościowych. Był też długi i wąski pokój gościnny, z wejściem z izby szynkowej. Choć na planie tego nie widać (zaznaczono tu tylko „urządzenia ogniowe”, w izbie królował szynkwas, zaś resztę wyposażenia stanowiły stoły i ławy.

Małszew. Dawna karczma – bardzo podobnie musiała wyglądać karczma w Wierzbiu

Karczma z Wierzbia zbudowana była z drewna, które do wieku XVIII niemal powszechnie stosowano do budowy karczem. W wieku XIX, głównie ze względu na ochronę przeciwpożarową zalecano już budowanie karczem z materiałów. ogniotrwałych, dopuszczając drewno z zastrzeżeniem: „…jeżeli drewniane być mają stawianymi, winny być koniecznie na podmurowaniu…”.
Niestety, Dyrekcja Ubezpieczeń aby budynek ubezpieczyć, wymagała tylko planu i opisu budynku. Nie narysowano więc elewacji karczmy ani nie sporządzono innych rysunków, które ukazywałyby architekturę karczmy. Zamiast próby rekonstrukcji przedstawiam karczmę z Małszewa koło Szczytna, do której karczma z Wierzbia była zapewne bardzo podobna.

Oznaczone: Autor: Roman Mirowski

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Bez komentarza

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

CHMIELNIK – dawne miasto prywatne

Miasto położone jest na pograniczu Pogórza Szydłowskiego i Niecki Nidziańskiej nad rzeką Mruczą, u źródeł rzeki Schodniej (Wschodniej). Jego nazwa […]

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]

Szydłów. Epitafium księdza Józefa Ptaszyńskiego

Autor tekstu i zdjęć: Grzegorz Wiatr O księdzu który nie wiedział który kościół lubi bardziej Był sobie ksiądz Józef P. […]