Choć wieś Dąbrowica leży w województwie świętokrzyskim, ale już za Pilicą. Najbliższe miasto to Szczekociny – lotem ptaka odległe tylko o kilka kilometrów. Jest to już inne województwo, więc najkrótsza droga łącząca z nim Dąbrowicę jest niemal nieprzejezdna, a gdy chce się jechać asfaltem, trzeba pokonać jeszcze kilkanaście dodatkowych kilometrów. Pod względem administracyjnym wieś należy do gminy w Słupi Jędrzejowskiej i do powiatu jędrzejowskiego.
Osadnictwo w tym rejonie ma korzenie średniowieczne – pobliskie wsie w roku 1257 Bolesław Wstydliwy nadał klaryskom z Zawichostu. Pierwsza wzmianka dotycząca samej Dąbrowicy pochodzi z wieku XIV, gdy należała do krakowskiego klasztoru św. Andrzeja. W wieku XVI właścicielem wsi był Jan Czeski, a od roku 1800 istniejący tu folwark stanowił własność rodu Łuczyckich. W 1850 zadłużony majątek przeszedł na własność skarbu państwa i oddany został w dzierżawę Teodorowi Łęskiemu. Dawniej wieś miała niwowy układ gruntów, a po „przebudowie” uzyskała kształt wielodrożnicy, zachowany do dziś. Folwark w latach 80. XIX stulecia uległ parcelacji. Dworu też już nie ma, a Dąbrowiczanie nie potrafią nawet wskazać miejsca, gdzie stał.
Podjęcie tematu związanego z tą właśnie wsią ma swoje źródło w wydanej ostatnio książce o budownictwie ludowym Dąbrowicy. Zainteresowanie etnografów Dąbrowica wzbudziła ćwierć wieku temu. Ponieważ chałupa z tej wsi miała znaleźć się w skansenie, Pracownie Konserwacji Zabytków przeprowadziły szczegółowe rozpoznanie jej zabudowy, a pozyskane wówczas obfite informacje przekazane zostały do archiwum. Istnienie szczegółowych danych stworzyło możliwość, aby skonfrontować je ze stanem obecnym i na tej podstawie na przykładzie jednej wsi prześledzić procesy, które zachodziły w ostatnich latach na wsi – z zastrzeżeniem że badania, których owocem jest cytowana książka, nie dotyczyły całokształtu zagadnień związanych z wsią, obejmując jedynie problematykę przekształceń jej zabudowy.
Rzeczywistość przekroczyła tu najgorsze oczekiwania. O ile u schyłku lat 70. drewniana zabudowa, pochodząca głównie z przełomu XIX i XX stulecia, stanowiła w Dąbrowicy pokaźny procent, o tyle obecnie zachowało się ledwie kilkanaście obiektów i to zazwyczaj w stanie nie rokującym im dalszego, długiego żywota. Drewniane chałupy i stodoły wyburzono, zaś na ich miejsce wybudowano obiekty wprawdzie ogniotrwałe, ale za to pozbawione wartości estetycznych i nie mające nic wspólnego, ani z dawnymi tradycjami, ani z wysoką kulturą materialną prezentowaną przez mieszkańców tych okolic.
Pewnych procesów nie można odwrócić. Bardzo trudno jest też je zatrzymać lub choćby spowolnić. Patrząc na dzisiejszą wieś (a Dąbrowica nie jest tu niestety żadnym wyjątkiem) pozbawioną dawnego wyrazu i uroku, które wynikały z tradycyjnych wartości kulturowych, w latach PRL-u zaniechanych i ograniczonych tylko do skansenów i sklepów „Cepelii”, odczuwamy głęboki smutek. Cena jaką wieś zapłaciła za prymitywne „cywilizowanie”, najpierw według wzorów z Moskwy a obecnie Brukseli okazała się być katastrofalnie wysoka.
Przy wjeździe do Dąbrowicy stoi murowana kapliczka licząca sobie półtora stulecia. Jest biedna, pochylona, nie ma w niej już nawet św. Jana z Nepomuka, który jeszcze kilkanaście lat temu stamtąd popatrywał na okolicę. Czyżby odszedł, nie mogąc dłużej patrzeć na to, co dzieje się z polską wsią?