Piotrkowice. Widok dawnego kościoła – obecnie pełniącego rolę kaplicy cmentarnej od strony wschodniej

Kierowcy przejeżdżający przez Piotrkowice, wieś położoną na trasie z Kielc do Chmielni-ka, nie mają świadomości, ze jadą przez dawny rynek dawnego miasteczka. Zezwolenie na lokację miasta Piotrkowice otrzymały dość późno, dopiero w roku 1701. Postarali się o to Krasińscy, właściciele Piotrkowic, rezydujący w pobliskiej Maleszowej. Lokacja nie była nazbyt udana, ale wynikało to raczej z ogólnych uwarunkowań polityczno – ekonomicznych niż z braku atrakcyjności samych Piotrkowic. Miasteczko, w którym działało zaledwie kilku rzemieślników, prawa miejskie utraciło w roku 1822. Dziś w Piotrkowicach są trzy obiekty zasługujące na uwagę: kościół przy klasztorze bernardynów, dawny kościół parafialny i zespół pałacowy zwany Tarnoskała.
Pierwszy kościół parafialny w Piotrkowicach pod wezwaniem św. Stanisława biskupa był drewniany. Z całą pewnością istniał tu już w roku 1470. Wzniesiony został na nowo (czy może tylko gruntownie przebudowany) w połowie XVI stulecia z fundacji Pawła i Zofii Ossowskich. Późnogotycki, otoczony cmentarzem grzebalnym i murem, w 1824 roku utracił rangę świątyni parafialnej, stając się kościółkiem cmentarnym. Gdzie indziej byłby dumą i chlubą, ale w Piotrkowicach sławnych z Sanktuarium Maryjnego przy nowym kościele parafialnym – odszedł w cień, popadając w ruinę. Uratowany został, ale częściowo (nawa) pozostając jednak trwałą ruiną.
Zanim w Piotrkowicach wybudowano kościół, należały one do parafii w Minostowicach. Piotrkowicka parafia powstać musiała przed rokiem 1373, w tym bowiem roku występuje w spisach świętopietrza. W czasach Długosza – co wynika z lektury Liber Beneficiorum stał tutaj drewniany kościół pod wezwaniem św. Krzyża. Miał on patronat szlachecki – dziedzicami Piotrkowic byli wówczas: Marek Maleszewski herbu Gryf wraz z bratem, Jakub z Pielgrzymowic oraz Mikołaj z Ninoszowic herbu Prus.
Rawita Witanowski pisał: „Gdy kościółek ten, przez czas nadwątlony, burza zwaliła, wystawił nowy z kamienia Paweł Ossowski, naówczas regent ziemski sandomierski w 1559 r. widocznie za zgodą, a może i przy współudziale ówczesnego dziedzica Piotrkowic, Piotra Dębinskiego-Rawity, sędziego ziemskiego krakowskiego. Kościół na nowo został konsekrowany i zyskał tytuł św. Stanisława Biskupa, gdy zaś aktu erekcyjnego nie dało się odszukać, z zachowanych ksiąg plebańskich z –1538 r. uposażenie takowego wykazane, oblatowane zostało w aktach grodu wiślickiego 1622”.
Kościół jest niewielki: „bo wszystkiego 25 kroków długi a 14 szeroki”- pisał Rawita. Jest orientowany, a wzniesiono go z białego kamienia wapiennego z ciosem użytym do detalu archi-tektonicznego. Składa się z dwóch czworoboków zbliżonych do kwadratów: większego, mieszczącego nawę i mniejszego, zawierającego prezbiterium. Do prezbiterium przylegała mała zakrystia, do której wejście prowadziło tylko od strony prezbiterium. Narożniki nawy i prezbiterium wzmacniały szkarpy, dodane także w połowie długości ścian nawy, choć podobno kościół nigdy nie posiadał sklepień- jego wnętrza nakrywały belkowe stropy. Dachy dość strome, dwu-spadowe, zdaniem Rawity, kryte były „dachówką gdańską, szczątki której dochowały się na szkarpach”. Wejście główne znajdowało się od zachodu. Nad ciosowym portalem o półkolistym zamknięciu umieszczono kartusz z Gryfem. Jeszcze ładniejszy portal wykonano przy południo-wym wejściu. Zamykał go od góry blok kamienny z wyciętym gotyckim „oślim grzbietem” oraz kartuszami: Gryfem Ossowskiego i Leliwą jego małżonki.
Paweł Ossowski (1509-82) pochodził z rodu Gryfitów. Był dziedzicem Minostowic oraz Suliszowa, a wraz z ręką małżonki, Zofii z Łuczyckich, otrzymał wieś Grabowiec. W ufundowanym przez Pawła i Zofię Ossowskich kościele ich syn, Jan, podstarościc Nowego Miasta Korczyna wzniósł okazały grobowiec. Dwuczęściowy, odkuty z piaskowca, podzielony na dwie części – w górnej przedstawiał postać mężczyzny z herbem Gryf, niżej postać kobiecą z kartuszem z herbem Leliwa. Płaskorzeźbom towarzyszyły napisy.
Gdy liczba parafian wzrosła na tyle, że kościółek św. Stanisława okazał się być zbyt mały, „…nabożeństwa przeniesiono do kościoła klasztornego, a ten pozostał tylko kaplica cmentarną. Odtąd datuje się jego upadek, tak iż oczom naszym przedstawiał się jako opustoszała ruina..” – pisał Rawita Witanowski. Obecnie kościół nadal pełni funkcję kaplicy cmentarnej. Został częściowo odrestaurowany: zrekonstruowano wschodni szczyt prezbiterium ozdobiony pięcioma wnękami i „zębatymi szczytami” – jak je nazywa Rawita, dzięki którym „ogólny styl świątyni gotycki, w odcieniu zwanym u nas <wiślano-bałtyckim>”. Odbudowano też dach nad prezbiterium (kryjąc go blachą, odtworzono wieżyczkę na sygnaturkę) i otynkowano jego ściany. Mury nawy pozostawiono w formie ruiny, bez dachu i pozbawione tynków.

Oznaczone: Autor: Roman Mirowski

Pozytywnie zakręcony pasjonat kielecczyzny, absolwent Politechniki Świętokrzyskiej. Fotografuje co nieco i jako tako. Opisuje jak umie i stara się uratować od zapomnienia wszystko co się da :)

Bez komentarza

Skomentuj

Blue Captcha Image

*

KORNECKI JAKUB – snycerz

Tekst prezentowany poniżej autorstwa J.L. Kaczkowskiego, został wydrukowany w publikacji pt. Pamiętnik Kielecki na rok zwyczajny 1874 pod red. ks. […]

CHMIELNIK – dawne miasto prywatne

Miasto położone jest na pograniczu Pogórza Szydłowskiego i Niecki Nidziańskiej nad rzeką Mruczą, u źródeł rzeki Schodniej (Wschodniej). Jego nazwa […]

Mirzec. Kapliczka św. Jana Nepomucena

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Czasami można się zdziwić co jest pod warstwami farby. Przed … Po I jeszcze profil […]

Mokrsko Dolne. Renowacja baptysterium i chrzcielnicy Santi Gucciego

Zdjęcia: Grzegorz Wiatr Kościół w Mokrsku Dolnym z końca XIII w. pw Wniebowzięcia NMP. Przed i po renowacji. Jeszcze bez […]

Lisów. Epitafia Krasińskich

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr Historia jednego pocisku Czyli epitafia Krasińskich w Lisowie Kaplica Krasińskich w Lisowie. To tu leżą […]

Lisów. Ołtarz św. Barbary w Kaplicy Krasińskich w Lisowie

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Wiatr O takim jednym co Baśkę rozebrał Ta oto Barbara jest bardzo bardzo stara. Nie skłamię […]